Reklama

Aspekty

Czy jestem przyjacielem Jezusa?

Chcemy zaprosić do współpracy wszystkich, którzy mają odwagę myśleć o sobie „jestem przyjacielem Jezusa”. Bo chcę, żeby mój Przyjaciel miał jak najwięcej przyjaciół, to Jego pragnienie – mówi ks. Tomasz Matyjaszczyk

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 29/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

Przyjaciele Jezusa

Karolina Krasowska

Zapraszamy ewangelizatorów do udziału w inicjatywie Przyjaciele Jezusa

KAMIL KRASOWSKI: – W dniach od 31 lipca do 3 sierpnia w Kostrzynie nad Odrą na Pol’and’Rock Festiwal odbędzie się inicjatywa ewangelizacyjna Przyjaciele Jezusa. Niektórzy mogliby pomyśleć, że skoro rok temu Przystanek Woodstock zmienił swoją nazwę, to może właśnie temu towarzyszy też zmiana nazwy Przystanku Jezus na Przyjaciele Jezusa. Jak to jest w rzeczywistości? Jak narodziła się ta inicjatywa?

KS. TOMASZ MATYJASZCZYK: – W jakimś sensie można powiedzieć, że jest podobnie. Ewangelizacja jest wpisana w misję Kościoła, który od samego początku powstał po to, żeby głosić Ewangelię. Uczniowie Jezusa zostali posłani na krańce ziemi po to, żeby ją głosić. Od pontyfikatu Jana Pawła II Kościół dostrzega bardzo wyraźnie potrzebę Nowej Ewangelizacji, czyli głoszenia tej samej Ewangelii – ciągle aktualnej i prawdziwej, ale szukając nowych sposobów i nowych form działania. W latach 80. ub. wieku w Polsce na festiwalu w Jarocinie pojawił się pomysł, żeby na podobnych imprezach, gdzie jest mnóstwo młodych ludzi, dotrzeć z Ewangelią w zupełnie innych okolicznościach. Oni przyjeżdżają na takie festiwale po to, żeby otrząsnąć się ze swojej codzienności, odpocząć, niektórzy trochę wyszaleć, poszukać przygód, ale na pewno – i jest w tym jakiś fenomen – poszukują czegoś.
Ewangelizację na festiwalu w Jarocinie zainicjował misjonarz o. Andrzej Madej OMI. Z czasem przyłączyli się do niego kolejni ludzie. W 1993 r. miałem okazję uczestniczyć w przedostatniej z tych ewangelizacji. Powiem szczerze, że nie wiedziałem, jak się w tej przestrzeni poruszać, więc na starcie doświadczyłem osobistej bezradności w głoszeniu Ewangelii. Kilka lat później ekipa o. Madeja przeniosła się na Przystanek Woodstock, który pojawił się w miejsce festiwalu w Jarocinie. W 1998 r. bp Edward Dajczak, który jechał poświęcić duży krzyż postawiony na Woodstocku, wracając zajechał do Gubina na trwającą wtedy Szkołę Ewangelizacji i powiedział nam, że powinniśmy się w to zaangażować. Skoro chcemy tworzyć Szkołę Ewangelizacji, to potrzebujemy takich miejsc, gdzie ewangelizacja rzeczywiście będzie. Rok później odbył się pierwszy Przystanek Jezus – nie jako konkurencja dla Przystanku Woodstock, bo nigdy w ten sposób nikt na to nie patrzył, ale jako sposób na dotarcie do młodych ludzi, którzy rzeczywiście czegoś szukają. Lata obecności na Przystanku Woodstock pokazywały, że rzeczywiście jesteśmy tam potrzebni. Po kilku latach działań ewangelizacyjnych powstała ciekawa książka „Kiedy Jezus przychodzi w glanach”. Można w niej przeczytać masę ciekawych historii o tym, jak ludzkie życie zaczynało się przemieniać od spotkania z tymi, którzy na polach Woodstocku pojawiali się po to, żeby podzielić się Ewangelią.
Przystanek Woodstock rzeczywiście rok temu zmienił formułę. W tym roku zmieniają się też organizatorzy ewangelizacji. Pojawił się pomysł, żeby nazwać ją w nowy sposób. Chcieliśmy, żeby z jednej strony była to pewna forma kontynuacji Przystanku Jezus, a z drugiej pewnego dostosowania się. Dlaczego Przyjaciele Jezusa? Zainspirowało nas przesłanie papieża Franciszka po Synodzie Młodych, w którym wskazał, że jeśli chce się dzisiaj głosić Ewangelię młodym ludziom, to nie ma innej opcji, jak pokazywać im Jezusa jako Przyjaciela i wchodzić z nimi w jak najbliższe spotkanie, relacje, w których z jednej strony jest miejsce na wysłuchanie człowieka, przyjęcie go z jego historią, a z drugiej miejsce na podzielenie się swoją wiarą, tą przyjaźnią, która jest dla każdego. I dlatego chcemy być na festiwalu w Kostrzynie również w tym roku.

– Kto jest organizatorem inicjatywy ewangelizacyjnej Przyjaciele Jezusa?

– Organizatorem jest parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła, która od samego początku współdziałała przy organizacji Przystanku Jezus, przynajmniej od momentu, kiedy był on w Kostrzynie nad Odrą. W tym roku jest ona oficjalnym organizatorem. Poza tym do współpracy przy tworzeniu tej inicjatywy zostało „imiennie” zaproszonych kilku księży.

– Jako organizatorzy kierujecie zaproszenie do dawania świadectwa i ewangelizacji na Pol’and’Rock Festiwal. Czy każdy może wyjść na festiwalowe pole i ewangelizować?

– Do przyjaźni może zaprosić ktoś, kto wie, co to jest przyjaźń. Do przyjaźni z Jezusem może zaprosić ktoś, kto rzeczywiście w tej przyjaźni z Nim żyje. Chcemy zaprosić do współpracy tych wszystkich, którzy mają odwagę myśleć o sobie „jestem przyjacielem Jezusa”. Jeśli tak czują, to chcą, żeby ich Przyjaciel miał jak najwięcej przyjaciół, bo to jest Jego pragnienie. Wiemy ze Słowa Bożego, że Bóg chce, żeby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. W praktyce oznacza to, że chcielibyśmy szczególne zaproszenie skierować do osób pełnoletnich, które w ciągu roku formują się w różnych ruchach, grupach, wspólnotach, gdzie realizują przyjaźń z Panem Jezusem. Zapraszamy osoby konsekrowane, kapłanów, którzy nie boją się czasem prowokacyjnych spotkań, w których widać jednak dużo szczerości i mimo wszystko dużo szacunku; i chociaż warunki festiwalowe sprawiają, że skraca się pewien dystans, to może być to naprawdę bardzo ciekawe doświadczenie. Zapraszamy wszystkich, którzy rzeczywiście chcą się dzielić Panem Jezusem niekoniecznie z perspektywy bezpiecznej i wygodnej, jak to często mamy w sytuacjach kościelnych, ale w bezpośrednim spotkaniu.

– Jakie są formy i metody ewangelizacji?

– Zasadniczo zawsze chodzi o to, żeby doprowadzić do bezpośredniego spotkania z człowiekiem, a ostatecznie doprowadzić do spotkania z Bogiem. To jest to, czego uczymy się od Jezusa w Ewangelii. Jest wiele sytuacji, kiedy widzimy Go mówiącego do tłumów, które Go słuchają; jest wiele sytuacji, w których Jezus rozmawia albo bezpośrednio ze swoimi uczniami, albo tylko z jednym człowiekiem. Ostatecznie to, co najważniejsze, dokonuje się w bardzo indywidualnym spotkaniu. A zatem to wszystko, co będziemy robić, będzie miało do tego doprowadzić. Inne rzeczy to różnego rodzaju działania, które mają przykuć uwagę, zatrzymać po to, żeby człowiek rzeczywiście chciał się zastanowić, o co chodzi z Ewangelią – może ona też jest dla mnie, może mnie też przynieść coś wartościowego?
Spotkania na polach Woodstocku bardzo często kończyły się spowiedziami, które były dla mnie jednymi z mocniejszych doświadczeń. Ludzie zostawiali tam Panu Bogu mocne rzeczy, zapraszając Go do swojego życia, oddając Mu swoje grzechy i doświadczając, że Pan wciąż rzeczywiście bardzo mocno jest w ich sercu.

– Inicjatywa Przyjaciele Jezusa rozpocznie się nieco wcześniej niż sam Pol’and’Rock Festiwal, bo już 31 lipca. Jak w tym roku zapowiada się program i logistyka tego wydarzenia?

– Rozpoczynamy Mszą św. o godz. 18 w kościele Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Kostrzynie nad Odrą, gdzie codziennie będziemy mieli Eucharystię. Miasto użyczyło nam teren niedaleko Pol’and’Rock Festiwal. Chcemy tam rozbić namioty i właśnie tam będziemy mieli swoją bazę. Poza tym do dyspozycji będziemy mieli scenę i zespół uwielbieniowo-muzyczny. Zgłosiły się też inne zespoły, które chciałyby się pojawić. Czekamy także na chętnych, którzy chcieliby się włączyć w to, co ma się wydarzyć. Do tej pory zgłosiło się ponad 30 ewangelizatorów. Zapisy i informacje na Facebooku (PJ-Przyjaciele Jezusa) i na stronie internetowej www.pj-przyjacielejezusa.pl . Zapraszamy!

2019-07-16 11:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kostrzyn n. Odrą: Rozpoczęła się inicjatywa ewangelizacyjna Przyjaciele Jezusa

[ TEMATY ]

Przyjaciele Jezusa

Woodstock

Karolina Krasowska

Nabożeństwo pokutne w kościele NMP Matki Kościoła w Kostrzynie n. Odrą

Rozpoczęła się inicjatywa ewangelizacyjna Przyjaciele Jezusa. Ok. 200 ewangelizatorów przyjechało do Kostrzyna nad Odrą, by ewangelizować wśród uczestników kolejnej edycji Pol'and'Rock Festival.

- Przyjaciele Jezusa to armia niemal 200 ludzi, którzy chcą podzielić się radością posiadania Przyjaciela w osobie Jezusa Chrystusa, z ludźmi którzy może już dawno o tym zapomnieli - mówi współorganizator wydarzenia ks. Piotr Juckiewicz. - Nastawiamy się, że mniej wydarzeń będzie na scenie, na naszym polu, natomiast idziemy w tłum ludzi, którzy Jezusa już nawet nie szukają. Wracamy do korzeni, do tego jak wyglądał Przystanek Jezus w Jarocinie, Żarach, zupełnie u swoich źródeł.

Zobacz zdjęcia: Inicjatywa ewangelizacyjna Przyjaciele Jezusa w Kostrzynie nad Odrą.

Hasłem wydarzenia są słowa: "Jesteście moimi przyjaciółmi". Inicjatywa rozpoczęła się w środę 31 lipca Mszą św. i nabożeństwem pokutnym przed Najświętszym Sakramentem w kościele NMP Matki Kościoła w Kostrzynie n. Odrą.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: chrześcijan przez łagodność powinien zdobyć serce drugiego

2020-02-19 10:54

[ TEMATY ]

audiencja

katecheza

błogosławieństwo

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

O misji jaką dla chrześcijanina jest zbawienie brata, którego serce można zdobyć łagodnością mówił Ojciec Święty podczas audiencji ogólnej w Watykanie. W swojej katechezie papież omówił dziś trzecie z ośmiu błogosławieństw: „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5). Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało około 7,5 tys. wiernych.

Na wstępie Franciszek wyjaśnił, że termin „cisi” dosłownie oznacza słodki, grzeczny, łagodny, wolny od przemocy. Dodał, że łagodność przejawia się w chwilach konfliktu, kiedy można wówczas zobaczyć, jak reagujemy na sytuację wrogości. Przypomniał, że doskonale łagodnym był Pan Jezus.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że błogosławieństwo cichych jest powiązane z obietnicą odziedziczenia ziemi, której posiadanie niejednokrotnie jest przedmiotem konfliktu i walk.

Podkreślił, że istnieje nie tylko ziemia w wymiarze doczesnym, ale także „nowe niebo i ziemia nowa, do której idziemy”, jaką jest Niebo. Zatem cichy jest „uczniem Chrystusa, który nauczył się bronić zupełnie innej ziemi. Broni swego pokoju, broni swojej relacji z Bogiem i Jego darów, strzegąc miłosierdzia, braterstwa, zaufania, nadziei” – stwierdził papież.

Franciszek przypomniał, że chwila gniewu może zniszczyć wiele rzeczy, w tym nasze braterskie relacje.

Natomiast „cichość potrafi podbić serce, ocalić przyjaźnie”. „«Ziemią» którą trzeba zdobyć jest zbawienie tego brata, o którym mówi Ewangelia Mateusza: „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata» (Mt 18,15). Nie ma piękniejszej ziemi, niż serce drugiego, nie ma piękniejszego terytorium do osiągnięcia, niż pokój z bratem. Jest to ziemia, którą mamy przyjąć w dziedzictwo przez łagodność!” – stwierdził Ojciec Święty na zakończenie swej katechezy.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej katechezie napotykamy trzecie z ośmiu błogosławieństw Ewangelii Mateusza: „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5).

Używany tutaj termin „cisi” dosłownie oznacza słodki, grzeczny, łagodny, wolny od przemocy. Łagodność przejawia się w chwilach konfliktu. Można wówczas zobaczyć, jak reagujemy na sytuację nieprzyjazną. Każdy może wydawać się łagodny, gdy wszystko jest spokojne, ale jak reaguje „pod presją”, jeśli jest atakowany, obrażany i napadnięty?

W jednym z fragmentów św. Paweł przywołuje „cichość i łagodność Chrystusa” (2 Kor 10,1). Z kolei św. Piotr przypomina postawę Jezusa podczas męki: nie odpowiadał i nie złorzeczył, ponieważ „oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie” (1 P 2,23). Łagodność Jezusa widać szczególnie w Jego męce.

W Piśmie Świętym słowo „cichy” wskazuje także na tego, kto nie ma własności ziemskiej. Dlatego uderza nas fakt, że trzecie błogosławieństwo mówi właśnie, iż cisi „na własność posiądą ziemię”.

W istocie to błogosławieństwo cytuje Psalm 37, którego wysłuchaliśmy na początku katechezy. Również tam wiąże się łagodność z posiadaniem ziemi. Te dwie rzeczy, gdy się nad tym zastanowić, wydają się nie do pogodzenia. Istotnie posiadanie ziemi jest typowym obszarem konfliktu: często walczy się o jakieś terytorium, aby uzyskać panowanie na pewnym obszarze. W wojnach najsilniejszy zwycięża i podbija inne ziemie.

Ale spójrzmy uważnie na czasownik zastosowany do wskazania posiadania cichych: nie zdobywają oni ziemi, to błogosławieństwo nie mówi: „Błogosławieni cisi, bo zdobędą ziemię”, ale „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię”, ją „odziedziczą”. W Piśmie Świętym czasownik „odziedziczyć” ma jeszcze wspanialsze znaczenie. Lud Boży nazywa ziemię Izraela, która jest Ziemią Obiecaną, „dziedzictwem”, a termin ten odnosi się do podziału terytorium w Księdze Jozuego (por. 11,23; 13,7), w której każde plemię Izraela w spadku otrzymało swój udział.

Ta ziemia jest obietnicą i darem dla ludu Bożego i staje się znakiem czegoś znacznie wspanialszego i głębszego, niż zwykłe terytorium.

Istnieje „ziemia” – wybaczcie grę słowami – jaką jest Niebo, to znaczy ziemia, do której podążamy: nowe niebo i ziemia nowa, do której idziemy (por. Iz 65:17; 66,22; 2 P 3,13; Ap 21,1).

Zatem cichy jest tym, który „dziedziczy” najbardziej wzniosłe z terytoriów. Nie jest tchórzem, „chwiejnym”, który znajduje sobie pokrętną moralność, by nie popaść w tarapaty. Wręcz przeciwnie! Jest osobą, która otrzymała spadek i nie chce go rozproszyć. Cichy nie jest osobą niefrasobliwą, ale jest uczniem Chrystusa, który nauczył się bronić zupełnie innej ziemi. Broni swego pokoju, broni swojej relacji z Bogiem i Jego darów, darów Boga strzegąc miłosierdzia, braterstwa, zaufania, nadziei. Osoby ciche są bowiem ludźmi miłosiernymi, braterskimi, ufnymi, ludźmi obdarzonymi nadzieją.

Tutaj musimy wspomnieć o grzechu gniewu, który jest przeciwieństwem łagodności, gwałtownym ruchu, którego popęd wszyscy znamy. Któż się czasami nie zezłościł? – Wszyscy. Musimy odwrócić błogosławieństwo i zadać sobie pytanie: ile rzeczy zniszczyliśmy poprzez gniew? Ile rzeczy straciliśmy? Chwila gniewu może zniszczyć wiele rzeczy; tracimy samoopanowanie i nie doceniamy tego, co jest naprawdę ważne, i możemy zniszczyć relację z bratem, czasem bez zaradzenia tej sytuacji. Z powodu gniewu wielu braci już ze sobą nie rozmawia. Oddalają się od siebie nawzajem. To przeciwieństwo cichości. Cichość gromadzi, gniew oddziela.

Natomiast cichość zdobywa wiele rzeczy. Cichość potrafi podbić serce, ocalić przyjaźnie i wiele więcej, ponieważ ludzie się denerwują, ale potem się uspokajają, przemyślą, odpuszczają, i w ten sposób z łagodnością można odbudować relacje.

„Ziemią” którą trzeba zdobyć cichością jest zbawienie tego brata, o którym mówi Ewangelia Mateusza: „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata” (Mt 18,15). Nie ma piękniejszej ziemi, niż serce drugiego – pomyślmy o tym - nie ma piękniejszej ziemi, niż serce drugiego, nie ma piękniejszego terytorium do osiągnięcia, niż pokój z bratem. Jest to ziemia, którą mamy przyjąć w dziedzictwo przez łagodność! Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Twórzcie wspólnoty, które odnowią kraj

2020-02-19 23:59

[ TEMATY ]

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Anna Gręziak

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Ks. Jerzy nie bał się komunistów, dzięki niemu i myśmy się ich nie bali. On dodawał nam otuchy – mówiła dr Anna Gręziak, świadek życia bł. ks. Popiełuszki w czasie spotkania w Domu Pielgrzyma Amicus przy kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.

Dzisiejszego błogosławionego spotkała po raz pierwszy w kwietniu 1981 r. Działała wtedy w „Solidarności” Służby Zdrowia, była członkiem zarządu Regionu Mazowsze. Właśnie w tym środowisku zrodził się pomysł stworzenia „banku leków”. - Wtedy leków bardzo brakowało. Było to przedsięwzięcie w uzgodnieniu z Ministerstwem Zdrowia. Powstała lista leków, które zwykle były sprowadzane na tzw. import docelowy – wspominała.

Dr Gręziak zajmowała się rozdysponowywaniem i segregacją tych leków. Trzeba było sprawdzać terminy ważności, decydować, do jakiego szpitala będą kierowane. - Moja znajoma jechała akurat na uroczystość poświęcenia sztandaru Huty Warszawa do kościoła św. Stanisława Kostki. Po tamtej Mszy św. odbyło się spotkanie w mieszkaniu ks. Jerzego. Uczestniczyłam w nim. Myślę, że nie tylko ja, ale wiele osób może powiedzieć, że spotkało w ks. Jerzym przyjaciela – opowiadała.

- Było powszechnie wiadomo, że ks. Jerzy był słabego zdrowia. Ale – mimo że wiedział, iż jestem lekarką i przyjaźniliśmy się – nigdy o swoim zdrowiu nie mówił. Owszem, mówił o innych – że komuś potrzeba leków, czy opieki. Jego zainteresowanie kierowało się zawsze ku innym ludziom – podkreślała.

Zapamiętała odwagę i bezkompromisowość kapłana. - Ks. Jerzy nie bał się komunistów, dzięki niemu i myśmy się nie bali, dodawał nam otuchy. Spodziewał się, że może zostać aresztowany, ale nie bał się. Przed każdą Mszą za Ojczyznę mówił mi: kazanie już napisałem, jest zabezpieczone. Mogą mnie zamknąć, a i tak ktoś je wygłosi.

- Na początku nie przychodziłam na Msze św. za Ojczyznę i Jurek mnie kiedyś zapytał: dlaczego ty nie przychodzisz na Msze za Ojczyznę? Wyraźnie wiedział, kto jest, a kogo nie ma. Odpowiedziałam: religijność raz w miesiącu? Demonstracja polityczno-religijna… jakoś mi to nie odpowiada. A on na to: a czy ty wiesz, ile dzięki tym Mszom św. jest nawróceń? Ludzie nawet po 30 latach nieobecności w Kościele przystępują do sakramentów i zaczynają nowe życie!

Współpracowniczka bł. ks. Jerzego podkreślała, że dla niego to właśnie było ważne. Nie to, że klaskali i doceniali jego trud i pracę, ale to, że ludzie się nawracają. - Od tamtego moment byłam już zawsze na Mszach św. za Ojczyznę – dodała.

Ks. Jerzy zorganizował swoisty uniwersytet, szkolenie przygotowujące działaczy „Solidarności” do przyszłej służby publicznej w duchu społecznej nauki Kościoła. - Było nas 30-40 osób, które w najgłębszej konspiracji brały udział w wykładach i ćwiczeniach z historii, prawa, socjologii, psychologii, relacji międzyosobowych. Zajęcia odbywały się w dolnym kościele św. Stanisława Kostki. Wejście tam poprzedzone było wielokrotnym sprawdzeniem przepustek – wspominała dr Gręziak. Wiosną 1984 r. uczestnicy szkolenia uzyskali dyplom–legitymację z orłem w koronie i Matką Boską Częstochowską z napisem „Bóg i Ojczyzna oraz fragmentem psalmu 29 „Pan da siłę swojemu ludowi”.

Lekarka dobrze pamięta swoje ostatnie spotkanie z ks. Popiełuszką. Było to 11 października 1984 r. Poszła do niego, aby dostać przepustkę na następny rok akademicki. Ks. Jerzy stał w drzwiach miedzy dwoma pokojami swego mieszkania. - Mówił: teraz będziecie musieli działać nieco inaczej. Najważniejsze jest tworzenie wspólnot - w środowiskach pracy, osiedlach, klatkach schodowych – ludzi, którzy będą się wzajemnie wspierać, będą sobie bliscy i razem budować będą odnowioną społeczność kraju. To, co wtedy powiedział, stało się czymś w rodzaju jego testamentu – przyznała.

Dr Anna Gręziak w latach 1980–1981 działała w NSZZ „Solidarność”. Podczas stanu wojennego świadczyła pomoc lekarską dla działaczy „Solidarności”. Od 2005 do 2007 r. była podsekretarzem stanu w Ministerstwie Zdrowia z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Była także doradczynią śp. prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego.

Nauczanie bł. ks. Jerzego jest na Żoliborzu ciągle pogłębiane. Przy kościele św. Stanisława Kostki powstaje wspólnota, która będzie zajmowała się życiem społecznym i pracą w kluczu doświadczeń i duchowości bł. ks. Popiełuszki. Spotkania ruszą w marcu.

Znajdująca się w świątyni kaplica z sutanną bł. ks. Jerzego, którą miał na sobie w dniu męczeńskiej śmierci, będzie niebawem także dostępna dla wszystkich w każdą pierwszą sobotę miesiąca w godzinach działalności Muzeum bł. ks. Jerzego (10.00-17.00). Będzie udostępniona także gablota, w której znajdą się przedmioty należące do bł. ks. Jerzego, takie jak orzełek, grzebień czy zapalniczka, ale też zdjęcia z Mszy św. za Ojczyznę. W tej gablocie znajdą się też szuflady, które będą otwierane przy ważniejszych uroczystościach. W szufladach umieszczona będą przedmioty ks. Jerzego - m.in. koszula, spodnie, buty i inne rzeczy, które nie były do tej pory eksponowane. Finalizację prac zaplanowano na maj.

Spotkania ze świadkiem życia bł. ks. Jerzego Popiełuszki będą odbywać się cyklicznie w każdą trzecią środę miesiąca w Domu Pielgrzyma Amicus o godz. 19.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję