Reklama

Niedziela w Warszawie

Mocarze modlitwy i czynu

Na co dzień jako katolicy świeccy żyją i pracują w świecie. Bronią życia oraz chrześcijańskich wartości. Rycerze Jana Pawła II są żywym wotum za pontyfikat papieża Polaka.

2020-10-14 10:49

Niedziela warszawska 42/2020, str. V

[ TEMATY ]

Rycerze Jana Pawła II

Łukasz Krzysztofka

Z nieodłączną czarną mantullą Rycerze Jana Pawła II są zawsze widoczni na uroczystościach kościelnych

Z nieodłączną czarną mantullą Rycerze Jana Pawła II są zawsze widoczni na uroczystościach kościelnych

Można ich spotkać na wielu uroczystościach kościelnych. Łatwo ich poznać po charakterystycznym stroju. Składa się on z czarnego płaszcza rycerskiego – mantulli z kapturem – obszytego żółtymi lamówkami. Na piersiach i plecach stroju rycerza wyhaftowane są żółtym kolorem herby zakonne. Do stroju chóralnego rycerz zakłada na pierś pektorał rycerski ze sznurem funkcyjnym. Na pektorale umieszczone są oznaczenia stopni rycerskich w postaci ćwieków – gwiazdek i ryngrafu z wizerunkiem Matki Bożej wybranym przez rycerza.

Męskość i świętość

Krzysztof Wąsowski po studiach prawniczych na Uniwersytecie Warszawskim szukał dla siebie wspólnoty, która pomogłaby mu w rozwoju duchowym. Poszukiwania były długie i nie przynosiły zamierzonych owoców. W 2011 r. z kilkudziesięcioma mężczyznami, którzy tak jak on chcieli się rozwijać duchowo, udał się do abp. Henryka Hosera, ówczesnego ordynariusza warszawsko-praskiego. Otrzymali od niego radę, aby założyli własne bractwo. – Stwierdziliśmy początkowo, że założymy bractwo Najświętszej Maryi Panny – mówi Wąsowski. Ale zdania były podzielone. Dokładnie 14 stycznia 2011 r., kiedy Benedykt XVI ogłosił datę beatyfikacji Jana Pawła II, wszystko było już jasne. – To było dla nas olśnienie. Wiedzieliśmy już, że będziemy się nazywać Rycerzami Jana Pawła II. Postanowiliśmy stworzyć żywe, męskie wotum wdzięczności za życie i pontyfikat papieża Polaka – wspomina generał Zakonu Rycerzy Jana Pawła II.

Jan Paweł II swoim życiem dawał świadectwo męskości i świętości. Rycerze starają się pokazać, że te dwie wartości można połączyć na większą chwałę Bożą.

Reklama

Takie były początki katolickiego, męskiego stowarzyszenia wiernych. Jego zadaniem jest formacja mężczyzn na wzór Jana Pawła II, który swoim życiem dawał świadectwo męskości i świętości. Rycerze starają się pokazać, że te dwie wartości można połączyć na większą chwałę Bożą.

Bronią rodziny

– Dzisiaj szczególnie aktualne są słowa papieża Polaka zawarte w adhortacji Familiaris consortio. Te treści powinniśmy wcielać w życie. W trudnych czasach kryzysu rodziny ważne jest, aby wspierać małżeństwo i rodzinę. Pracując z dziećmi, wiem, jak ogromne spustoszenie powoduje rozwód rodziców – zauważa Mateusz Kowalczyk, rycerz Jana Pawła II z Grodziska Mazowieckiego, który jest nauczycielem religii.

Rycerze Jana Pawła II modlą się za siebie nawzajem. Andrzeja Żuka wspólnota nauczyła codziennego praktykowania modlitwy Anioł Pański i Koronki do Miłosierdzia Bożego. Pomogła mu także odkryć głębię swojej wiary. – Pochodzę z katolickiej rodziny, ale moja religijność wcześniej była raczej kulturowa niż świadoma. Dopiero w zakonie odkryłem prawdziwą, głęboką więź z Jezusem i Maryją – opowiada rycerz Jana Pawła z Zielonki, który na co dzień pracuje jako kierowca warszawskiego autobusu. Przyznaje, że Różaniec pomaga mu w wielu trudnych sytuacjach w pracy.

Wspólne wartości

Reklama

Mateuszowi Kowalczykowi przynależność do Rycerzy Jana Pawła II umożliwia wzrost duchowy i daje poczucie braterstwa. – Świadomość tego, że jest wielu mężczyzn, dla których ważne są te same wartości: wiara, miłosierdzie, solidarność, patriotyzm oraz przekonanie, że duchowość maryjna i modlitwa różańcowa są także dla mężczyzn – umacniają moją wiarę – zaznacza.

Bracia w czarnych mantullach działają na wielu płaszczyznach. Pomagają potrzebującym, organizują zbiórki odzieży, służą przy ołtarzu, angażują się w życie parafialne, a także oddają honorowo krew. – Ciągle jeszcze mamy wiele do zrobienia, aby wypełnić testament Jana Pawła II. Powinniśmy jako naród odważnie przeciwstawiać się ideologii LGBT, dawać świadectwo wiary poprzez spełnienie próśb Matki Bożej w Fatimie, czyli praktykować post, nawrócenie i codzienną modlitwę różańcową. Naszym obowiązkiem jest także walka o obronę życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci – podkreśla Andrzej Parol, rycerz z Grodziska Mazowieckiego.

Dumę chrześcijańską musimy zacząć postrzegać jako zobowiązanie do kochania innych – uważa Paweł Pietraszek z Grodziska Mazowieckiego.

To jeden z priorytetowych celów zakonu. Prężnie działa w nim komitet pro-life, który organizuje marsze i eventy pro-life oraz pikiety pod szpitalami, gdzie mordowane są nienarodzone dzieci. Rycerze uczestniczą w akcjach zbierania podpisów pod projektami ustaw chroniących ludzkie życie i wspierają organizacje zaangażowane w tę działalność.

Generał zakonu przyznaje, że najbardziej w osobie Jana Pawła II fascynuje go odwaga i maksymalizm papieża Polaka. – Jan Paweł II ciągle chciał się rozwijać. Był wielkim entuzjastą życia. Nikogo i niczego się nie bał. Dzisiaj mam wrażenie, że bardzo wielu katolików boi się przyznać do swojej wiary. Chcę, aby Rycerze Jana Pawła byli jej odważnymi świadkami i obrońcami chrześcijańskich wartości w życiu społecznym – mówi Wąsowski.

Cztery charyzmaty

W zakonie są cztery stopnie rycerskie. Pierwszym z nich jest wiara. Jego istotą jest pogłębianie życia religijnego, a szczególne umiłowanie modlitwy różańcowej. Drugi stopień to miłosierdzie. Taki rycerz uczestniczy w rycerskich akcjach miłosierdzia, zachęca co najmniej jednego kandydata, który zostaje przyjęty do zakonu oraz modli się Koronką do Miłosierdzia Bożego. Kolejnym stopniem jest solidarność. Po otrzymaniu tego stopnia rycerz uczestniczy w działaniach na rzecz Kościoła oraz żyje duchowością eucharystyczną. Ostatnim stopniem jest patriotyzm. Rycerz z takim stopniem uczestniczy w akcjach o charakterze patriotycznym, propaguje w społeczeństwie wartości patriotyczne i odznacza się duchowością maryjną. Pierwszy stopień otrzymuje rycerz w czasie inwestytury. Kolejne nadawane są na podstawie zasług dla zakonu i aktywności rycerza. Wszyscy rycerze są też zobowiązani do aktów miłosierdzia.

Przede wszystkim kochać

Aby zostać Rycerzem Jana Pawła II, należy być praktykującym katolikiem w pełnej łączności ze Stolicą Apostolską. Potrzebna jest też rekomendacja przez co najmniej jednego z braci rycerzy lub duchownego katolickiego. Później rozpoczyna się co najmniej sześciomiesięczny okres próbny, po którym następuje głosowanie nad przyjęciem kandydata. Po przyjęciu nowy rycerz składa ślubowanie.

Charakterystyczną cechą rycerzy Jana Pawła II jest także stawanie w obronie Kościoła. – Brakuje nam nieraz odwagi do pokazywania chrześcijańskiego życia. Dumę chrześcijańską musimy zacząć postrzegać jako zobowiązanie do kochania innych, a nie wywyższania się i wyścigu w liczbie odmówionych Różańców, „zaliczonych” uroczystości czy Mszy św. – zaznacza Paweł Pietraszek z Grodziska Mazowieckiego i dodaje, że członkostwo w zakonie jest dla niego także kuźnią charakteru. Uczy dyscypliny, organizacji czasu, pokory i obliguje do odważnego pokazywania tego, jak żyć na co dzień Ewangelią.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraska: z wielkim niepokojem patrzę na to, co się dzieje na polskich ulicach

2020-10-30 10:18

[ TEMATY ]

strajk

koronawirus

PAP/Paweł Supernak

Z wielkim niepokojem patrzę na to, co się dzieje na polskich ulicach; demokracja jest bardzo ważna, ale pomimo noszenia maseczek, ryzyko zachorowań na takich zgromadzeniach jest dużo większe – powiedział wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, odnosząc się do protestów w sprawie aborcji.

Wiceszef MZ w porannej rozmowie w Telewizji Republika tłumaczył w piątek, że ostatnie wzrosty zakażeń na koronawirusa wiążą się przede wszystkim z komunikacją międzyludzką. "To, co mamy w tej chwili, to jest tak samo jak przed epidemią. To jest nasza aktywność porównywalna ze styczniem tego roku. Ta duża aktywność powoduje, że tych zakażeń nam przybywa" - zauważył Kraska. Wyraził nadzieję, że polska służba zdrowia podoła temu wyzwaniu i uda się uniknąć całkowitego lockdownu.

Kraska przypomniał, że dlatego od kilku tygodni apeluje też o rozłożenie wizyt na cmentarzach w związku z dniem Wszystkich Świętych. "Szczególnie apeluję to osób starszych, które z wielkim z zaangażowaniem uczestniczą w obchodach Wszystkich Świętych. Akurat ten rok jest rokiem wyjątkowym, powinniśmy rozłożyć wizyty na cmentarzach na dłuższy okres czasu. Nie powinniśmy tego robić, ani 1 ani 2 listopada" - podkreślił wiceminister.

Odnosząc się z kolei do protestów w sprawie zaostrzenia prawa aborcyjnego, wskazał, że tego typu zbiorowe zgromadzenia doprowadzają do bardzo dużego wzrostu zachorowań. "Z wielkim niepokojem patrzę na to, co się dzieje na polskich ulicach" - przyznał Kraska. Dodał, że pomimo noszenia maseczek ryzyko zachorowań na takich zgromadzeniach jest dużo większe.

"Wiem, że demokracja jest bardzo ważna, demonstrowanie naszych przekonań jest bardzo ważne, ale mamy w tej chwili epidemię. Nie chciałbym, aby ktoś z młodych ludzi, którzy będą np. dzisiaj demonstrować, stanął za rok przy grobie swojego najbliższego" - powiedział Kraska.

Do ostatniego wzrostu zakażeń odniósł się także w radiu RMF FM dr Artur Zaczyński z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. Zwrócił uwagę, że zbliżające się święto Wszystkich Świętych sprzyja też m.in. rodzinnym odwiedzinom. "Trzeba pamiętać, żeby wizyta na cmentarzu w tym roku nie była ostatnią wizytą, jako odwiedzający. To naprawdę jest dosyć spore narażenie" - powiedział dr Zaczyński. Przestrzegł też przed odwiedzaniem w tym czasie rodzin, spotykaniem się w zamkniętych pomieszczeniach.

Pytany z kolei o protesty w sprawie aborcji, przyznał, że obawia się transmisji głównie podczas spotkań przed demonstracjami. "Zawsze to jest tak, że się wcześniej spotykamy w zamkniętym pomieszczeniach, rozmawiamy ze sobą i pytanie jest, czy są zachowane szczególne środki ostrożności pod względem epidemicznym. Możemy chodzić po ulicy w maseczkach, ale jeżeli spotykamy się w węższym gronie, zdejmujemy maseczki, przebywamy w pomieszczeniu dłużej niż 15 minut z osobą zakażoną, to niestety szansa transmisji wirusa jest olbrzymia" - powiedział dr Zaczyński.

Dodał, że w tym momencie, pomimo że chodzimy po dworze w maseczkach, możemy transmitować wirusa dalej. "Ta fala Covid-19 jest jak rekin płynący bezpośrednio na nas, żeby zaatakować. Jeżeli staniemy, zatrzymamy się na chwilę, ten rekin obok nas przepłynie. Jeżeli będziemy się ruszać, i będziemy migrować, to niestety zostaniemy ugryzieni" - podkreślił.

Dr Zaczyński, który jest także koordynatorem prac związanych z przygotowaniem szpitala tymczasowego dla pacjentów z COVID-19 na Stadionie Narodowym, był pytany, kiedy pierwszy pacjent będzie mógł zostać przyjęty do obiektu.

"Szpital to są mury i sprzęt. Kolejną fazą to wyposażenie w środki ochrony osobistej, leki, także nauczenie personelu, który zgłosił się do pracy funkcjonowała w całkowicie nowych warunkach" - wskazał. "Osiągniemy gotowość operacyjną - bo to jest coś innego niż oddanie budowy szpitala, czyli tych murów, respiratorów - prawdopodobnie w ten weekend" - zapowiedział dr Zaczyński.(PAP)

Autorka: Karolina Kropiwiec

kkr/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Holandia: Uniwersytet Radoud już nie jest katolicki

2020-10-30 20:41

[ TEMATY ]

episkopat

uniwersytet

Holandia

PAP

Episkopat Holandii postanowił, że Uniwersytet Radboud przestanie być uniwersytetem katolickim. Jest on jednym z zaledwie dwóch kościelnych uniwersytetów w tym kraju.

Konferencja Episkopatu wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że fundacja, która nadzoruje Uniwersytet Radboud w Nijmegen oraz stowarzyszony z nim szpital uniwersytecki, zostaną pozbawione tytułu „katolicki”.

Mianowani w ostatnich latach członkowie zarządu uniwersytetu nie są praktykującymi katolikami. W związku z tym biskupi Holandii zdecydowali się oficjalnie zmienić charakter uczelni

Fundacja postanowiła wnieść sprawę do sądu. Według przedstawicieli uniwersytetu istniał „zasadniczo odmienny pogląd na to, co stanowi tożsamość katolicką i jak należy ją chronić”.

Katolicki Uniwersytet w Nijmegen (Katholieke Universiteit Nijmegen) powstał w 1923 r. Z początku uczelnia liczyła 27 profesorów i 189 studentów. Swoją aktualną nazwę uniwersytet otrzymał w 2004 roku na cześć Radbouda, biskupa Utrechtu.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję