Reklama

Kościół

Papieskie róże

Współcześnie papieże ofiarowują sanktuariom maryjnym róże wykonane z kosztownych materiałów jako wyraz czci i wdzięczności Matce Bożej. Historia tego daru jest jednak znacznie dłuższa i obfituje w wiele zaskakujących faktów.

Niedziela Ogólnopolska 21/2021, str. 40-41

[ TEMATY ]

papież

Wikimedia

Papież Franciszek ofiarowuje Matce Bożej Fatimskiej trzecią złotą różę

Papież Franciszek ofiarowuje Matce Bożej Fatimskiej trzecią złotą różę

Złote róże są nadawane przez kolejnych następców św. Piotra już od ponad 900 lat. Po raz pierwszy ten cenny kwiat otrzymał hrabia Andegawenii Fulko IV w 1096 r. W ciągu wieków róże podarowano ponad 300 razy. Ostatnia, jak do tej pory, została przekazana sanktuarium maryjnemu w ?umuleu Ciuc (Rumunia) przez papieża Franciszka w czerwcu 2019 r.

Wygląd i symbolika

Dzieje tego wyróżnienia są związane z IV niedzielą Wielkiego Postu, zwaną „Laetare”. Tego dnia, co roku, papież przybywał z różą do jednej z rzymskich bazylik, składał ją na ołtarzu i głosił kazanie o jej symbolice; następnie wręczał ją któremuś ze współpracowników. W połowie XI stulecia żywe kwiaty zastąpiono dziełami z drogich kruszców, a namiestnicy Chrystusa zaczęli je dawać dostojnikom. W drugiej połowie XV wieku przyjął się zwyczaj poświęcania darów w niedzielę „Laetare” i przyznawania ich zazwyczaj żonom monarchów (rzadziej władcom). Obecnie papieże nie ofiarowują już kwiatów osobom.

W ciągu wieków róże były upiększane. Początkowo wykonywano jeden kwiat. Z czasem zaczęto wkładać do niego klejnot (zwykle rubin lub szafir), dodawać gałązki z pączkami, listkami i kolcami, a niekiedy tworzyć krzak róży. Niektóre dzieła zawierają trzynaście kwiatów (dwanaście mniejszych i jeden większy), co symbolizuje Chrystusa wśród Apostołów. Kształt daru zależał od upodobań papieży i gustów danej epoki. Dzieła te mniej lub bardziej naśladują przyrodę. Róże były i są tworzone ze szlachetnych materiałów: złota, srebra i drogich kamieni. Dawniej namaszczano je wonnościami, dzięki czemu wydzielały przyjemny zapach.

Głęboki sens mają elementy kwiatów. Złoto symbolizowało Chrystusa, klejnot – Jego mękę, a woń – triumf nad grzechem i śmiercią. Róża (zwana „królową kwiatów”) oznacza też Matkę Bożą („Różę duchowną”), jest Jej poświęcona. Maryjna symbolika dominuje obecnie. Przykładowo – dar Pawła VI dla sanktuarium w Fatimie (1965 r.) odnosi się do tamtejszych objawień. Składa się z rozkwitłego kwiatu i pączka (symbole Maryi z Dzieciątkiem) oraz trzech listków – oznaczających świętych pastuszków. Całość oplata wstęga z dedykacją, a u dołu widnieje tarcza z herbem ofiarodawcy.

Reklama

Zaszczytne wyróżnienie

Od połowy XIII wieku róże nadawano także kościołom. Dawniej otrzymywały je prawie zawsze włoskie (szczególnie rzymskie) świątynie, m.in. bazyliki: św. Piotra (co najmniej cztery razy), Santa Maria Maggiore i św. Jana na Lateranie (po dwa razy), Święty Dom w Loreto (trzy razy) oraz wiele katedr w Italii. Obecnie róże są przyznawane kościołom na całym świecie, zwłaszcza sanktuariom maryjnym, np. w Lourdes i Guadalupe (po dwa razy) oraz Fatimie i Aparecidzie (po trzy razy). Spośród współczesnych papieży Paweł VI ofiarował Matce Bożej cztery róże, Jan Paweł II – dziewięć, Benedykt XVI – aż dwadzieścia, a Franciszek – do tej pory sześć.

Dawniej różne motywy kierowały papieżami, gdy decydowali o uhonorowaniu danej świątyni. Przykładowo – Paweł III podarował różę katedrze w Parmie, chcąc upamiętnić wizytę w tym mieście. Inni namiestnicy Chrystusa wyrażali w ten sposób cześć dla świętych, zwłaszcza św. Piotra za wybór na Stolicę Apostolską (Klemens VIII), albo Maryi (Grzegorz XIII). Dwa cenne kwiaty dla Bazyliki św. Piotra (od Pawła V i Urbana VIII) były związane z kolejnymi etapami jej budowy. Namiestnicy Chrystusa przyznawali róże katedrom we Włoszech także z uwagi na swoje pochodzenie (Siena – Aleksander VII, Urbino – Klemens XI), wcześniejsze sprawowanie urzędu biskupa (Spoleto – Urban VIII, Benewent – Benedykt XIII), przyjaźń z pasterzem diecezji (Genua – także Benedykt XIII), a nawet rozwiązanie problemów politycznych (Klemens XIV). Współcześnie dar ten wyraża maryjną pobożność papieży. Przyczyną uhonorowania może być też rocznica związana z kultem w świątyni. Z okazji stulecia objawień Matki Bożej kwiaty otrzymały sanktuaria w irlandzkim Knock (Jan Paweł II, 1979 r.) i Fatimie (Franciszek, 2017 r.).

Reklama

Następcy św. Piotra często przekazują cenne dary podczas swoich pielgrzymek. Przykładowo – w 2007 r. Benedykt XVI odwiedził Brazylię i wtedy ofiarował złotą różę Matce Bożej z Aparecidy. To dzieło przedstawia roślinę z jedną łodygą, z której wyrasta kilka gałązek z czterema kwiatami (większymi i mniejszymi) oraz kilkunastoma listkami. Całość jest osadzona w wazonie z papieskim herbem.

Bardziej okazały jest dar Aleksandra VII dla katedry w Sienie (1658 r.). Róża waży ok. 2,5 kg. Zaprojektował ją słynny barokowy architekt i rzeźbiarz Gianlorenzo Bernini. Ma kilkanaście gałązek z kilkoma kwiatami oraz wieloma listkami. W największym kwiecie umieszczono szafir. Dzieło stoi na podstawie w kształcie góry (aluzja do papieskiego herbu).

W Polsce znajduje się pięć róż, które zostały podarowane świątyniom maryjnym. Dar dla Kalwarii Zebrzydowskiej ofiarował Jan Paweł II w 1987 r. Inny cenny kwiat, poświęcony przez Benedykta XVI, trafił do sanktuarium w Gostyniu w 2012 r. Z kolei Jasna Góra została uhonorowana przez trzech kolejnych papieży w latach 1979, 2006 i 2016. Druga z tych róż ma niezwykłą historię. Pierwotnie miał ją ofiarować Paweł VI w 1966 r., ale władze komunistyczne nie dopuściły do wizyty głowy Kościoła. Kwiat został przekazany Matce Bożej Częstochowskiej po 40 latach jako dar Benedykta XVI.

Podczas pisania artykułu korzystałem przede wszystkim z książki ks. Ryszarda Kurka Papieska złota róża 1095 – 2005 (Tarnów 2012).

2021-05-18 10:56

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zaplanowany atak mediów nienawiści

Papież Franciszek ogłosił, że 27 kwietnia 2014 r. odbędzie się uroczystość kanonizacji bł. Jana Pawła II, papieża z rodu Polaków, wraz z papieżem Janem XXIII. Ogłoszenie kanonizacji polskiego Papieża ucieszyło cały nasz kraj, prawdziwych Polaków, którzy odnajdują w tym wielkim wyniesieniu na ołtarze swojego rodaka nowe nadzieje i siły do tego, by odrodzić się wewnętrznie i duchowo. Jest to ogromny świeży powiew dla Polaków, zwłaszcza katolików.
Nie sposób dziś nie przenieść się myślą i pamięcią do dnia, kiedy Jan Paweł II odchodził do wieczności. Pamiętamy, że już wówczas zaczęły krążyć pierwsze opowiastki, że przy boku papieża znajdował się kapłan, który był szpiclem, wtyczką ze strony polskich sił politycznych. Sąd nad tym kapłanem odbywał się w blasku jupiterów, przy krzyku we wszystkich prawie mediach. Został ogłoszony zdrajcą i skazany na śmierć cywilną. Kamienie padały z wielu stron. Potrzebny był pewnym siłom (czytaj: wrogom Kościoła) taki teatrzyk. Trzeba było pokazać blisko papieża jakąś brzydotę, spróbować skompromitować znanego katolickiego księdza, który przyprowadzał przez wiele lat do Jana Pawła II miliony Polaków. Znam tego kapłana od wielu lat i nie wierzyłem ani przez chwilę w prawdziwość tych oskarżeń.
Wydaje się, że wtedy, gdy szacunek dla polskiego Papieża osiągnął apogeum i cały świat szedł za świętą trumną Jana Pawła II, siły wrogie Kościołowi chciały ten stan zaburzyć. Znalazły taki właśnie wątek. Zresztą w tym czasie miała również miejsce nagonka na wielu innych duchownych. Wielu spośród nich zostało nazwanych donosicielami, współpracownikami Służby Bezpieczeństwa. Było naprawdę wielu prawdziwych współpracowników SB, byli obecni we wszystkich środowiskach, ale obarczenie winą przyszło tylko w stosunku do katolickich księży. Chodziło o to, żeby zniszczyć dobre imię kapłanów, wpływ Kościoła na dzieje budującego się demokratycznego państwa polskiego. Media raz po raz wskazywały nazwiska księży i ogłaszały jakieś niestworzone rzeczy przeciwko nim, a ci nie umieli się bronić. Swojej niewinności dowiodą na Bożym sądzie, gdy Bóg zapyta o prawdę, o prawość serca i sumienia.
I oto teraz znów, gdy dowiedzieliśmy się o dacie kanonizacji bł. Jana Pawła II, mamy do czynienia z frontalnym atakiem na katolickich księży. Telewizyjne programy informacyjne rozpoczynają się od piętnowania księży podejrzanych o pedofilię. W sposób bezwzględny przekazuje się imiona i nazwiska, zdjęcia i mówi, że kapłani, którzy powinni być świadectwem, są godni pożałowania i potępienia. Oczywiście, doktryna Kościoła jest tu jasna. Sam Jezus w Ewangelii mówi o zgorszeniu maluczkich. Tym bardziej Kościół dzisiaj musi słuchać swojego Pana i Mistrza, gdy dowiaduje się o czynach złych. Jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na to, czy rzeczywiście jest udowodnione przestępstwo, czy zaistniały wyroki prawowitych sądów w kwestiach domniemanych czynów złych, które trzeba potępić. Dlatego dziwne wydaje się, że dziennikarze i publicyści, skądinąd mający pewien szacunek, potrafią np. w sposób arogancki odnosić się do biskupa, żądając, czy to przeproszenia, czy jakichś innych deklaracji, które miałyby być odpowiedzią na natarczywe pytania i propozycje prowadzących rozmowy.
Kościół ma swój Kodeks Prawa Kanonicznego, ma dział swojego prawa karnego, metody kanoniczne, a biskupi mają święty obowiązek kierowania się prawem kanonicznym, także wtedy, gdy dochodzi do zgorszenia czy popełnienia czynów przestępczych. W kwestii pedofilii biskupi uznają tok spraw sądów świeckich i powołują się na sposoby, którymi te sprawy są załatwiane. Są też prawa podstawowe, obowiązujące tak w prawie kanonicznym, jaki i państwowym, a mianowicie, że każdy człowiek ma prawo do niewinności – by go skazać, winę trzeba udowodnić.
Ta zasada obowiązuje nie tylko duchownych, ale wszystkich ludzi, urzędy, a przede wszystkim sądy. Jeżeli więc dziennikarz nastaje na biskupa i chce wymusić pewne decyzje, jest to zwyczajne nadużycie.
Jeżeli chcemy stosować odpowiedzialność zbiorową, to zapytajmy: czy wolno tak postąpić? Jak można łatwo przyrównać to, co robią obecnie media do sytuacji Trzeciej Rzeszy i antysemityzmu, którego ofiarą padł naród żydowski. Obecnie jesteśmy świadkami podobnego traktowania Kościoła i księży. Gdy jeszcze dłużej i częściej będą nadawać w programach medialnych o pedofilii wśród duchownych, w bardzo krótkim czasie szczególnie młodzi ludzie zaczną uważać, że każdy ksiądz jest pedofilem, zboczeńcem czy dewiantem. Potem przyjdzie czas na zabijanie. To jest postać podobna do antysemityzmu, głoszona przez media nienawiści w stosunku do Kościoła i duchowieństwa.
Jesteśmy poruszeni napaściami, które dzieją się w Syrii, w Pakistanie czy w innych krajach islamu, gdzie chrześcijanie są zabijani, a kościoły burzone. Tymczasem w Polsce wolno cywilnie zabijać księży, niszczyć opinię, wrzucać do wspólnego worka wszystkich – bo mediom chodzi o to, żeby zlinczować polskie duchowieństwo. Ksiądz, który walczył o wolną Polskę, nagle jest pomawiany o wszystko, co najgorsze. Wszyscy jesteśmy grzeszni – mówi przecież Ojciec Święty Franciszek, poczynając od swojej osoby – to prawda, ale jednocześnie chcemy walczyć z grzechem. Nie pochwalamy tych czynów, jeżeli były dokonane. Jako Kościół będziemy zawsze bronić świętości i tego, co Chrystus tak bardzo umiłował. A Jego słowa z kazania na Górze: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” należą do najpiękniejszych błogosławieństw. Doktryna Kościoła jest tutaj jasna, ale trzeba zauważyć, że media – prasa, radio, telewizja, internet, portale – zrobią wszystko, żeby zohydzić dobre imię kapłana. To niesprawiedliwe i nieuczciwe wobec Kościoła.
Dlatego nie dajmy się zmanipulować. Piszmy do prezesa TVP Juliusza Brauna, by się zastanowił, jak poprowadzić polską telewizję, by była dla wszystkich Polaków i nie szkalowała dobrego imienia ludzi Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Błogosławiona Bolesława Lament

Niedziela podlaska 1/2017, str. 7

[ TEMATY ]

bł. Bolesława Lament

Al. Bartosz Ojdana

Bł. Bolesława Lament – obraz z zasobów Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie

Bł. Bolesława Lament – obraz z zasobów Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie

W pamiętnym dla diecezji drohiczyńskiej dniu – 5 czerwca 1991 r. została beatyfikowana Bolesława Lament. W liturgii czcimy ją w rocznicę śmierci 29 stycznia

Nie tylko czas oraz miejsce beatyfikacji bł. Bolesławy Lament (właśnie wtedy św. Jan Paweł II utworzył naszą diecezję) i nie tylko fakt, że pracują wśród nas jej córki duchowe ze Zgromadzenia Misjonarek Świętej Rodziny, wiążą tę świetlaną postać z Kościołem drohiczyńskim – za życia i po śmierci, gdy jej ciało złożono już w trumnie, przemierzała także nadbużańską ziemię.

CZYTAJ DALEJ

Bądź radosny, jest Bosko!

2023-01-29 18:23

Homilię wygłosił ks. Michał Piechota

31 stycznia obchodzimy liturgiczne wspomnienie św. Jana Bosko, a zarazem jedno z dwóch najważniejszych świąt salezjańskich. Aby umożliwić większej liczbie wiernych udział w uroczystości, parafia św. Michała Archanioła na Ołbinie obchodzi ją już dzisiaj.

Eucharystii dla dzieci przewodniczył ks. Michał Piechota, salezjanin. W homilii przypomniał historię życia i powołania założyciela salezjanów. Jan Bosko urodził się w 1815 r. w biednej rodzinie, na terenie północnych Włoch, w małej wiosce niedaleko Turynu. – Od samego początku jako dziecko wykazywał pewne cechy, które go wyróżniały spośród innych: dobroć, wrażliwość na drugiego człowieka, chęć przyprowadzania innych do Pana Boga. Był bardzo dobrym organizatorem, zdolnym dzieckiem, próbował czegoś uczyć swoich kolegów, zachęcał do wspólnej zabawy, chciał być pozytywnym przykładem i wzorem dla innych – tłumaczył ks. Michał.
Kiedy Jan dorósł, usłyszał w sercu wołanie Pana Boga, by pójść do seminarium. Wstąpił do seminarium diecezjalnego a kiedy je ukończył, zaczął się zastanawiać co do swojej przyszłej pracy. Dostawał różne propozycje, ale odkrywając w sobie wrażliwość na biednych, słabych i pokrzywdzonych skierował swoje działania do chłopców odrzuconych przez społeczeństwo turyńskie. Byli to chłopcy pochodzący z biednych rodzin, którzy pracowali na swoje utrzymanie, ale byli oszukiwani przez swoich pracodawców. Ci chłopcy, gdy próbowali wyegzekwować to, co im się należało, byli traktowani jako młodociani przestępcy. Nieraz też bieda zmuszała ich do kradzieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję