Reklama

Rodzina

Naucz się rozmawiać z nastolatkiem

Spokojna i miła rozmowa z dorastającym dzieckiem nie jest rzeczą łatwą. Bywa, że większość kończy się awanturą.

Warto sobie uświadomić, że konflikty i spory w rodzinie to rzecz normalna. To, czy prowadzą one w konsekwencji do naszego rozwoju, czy do kryzysu i wzajemnej nienawiści, zależy od tego, czy druga strona czuje się wysłuchana i zrozumiana.

Jak rozmawiamy?

Najczęściej dziecko słyszy od rodzica: proste informacje, polecenia (rozkazy), instrukcje, pytania (często w formie „przesłuchania” albo te podchwytliwe), pretensje i moralizatorskie kazania. Spróbujmy przyjrzeć się temu, jak można poprawić jakość naszych rozmów. Na początek dwa założenia. Po pierwsze – silną relację buduje się na dobrej komunikacji, a ta zakłada w pierwszej kolejności bycie dobrym słuchaczem. Po drugie – bycie dobrym słuchaczem wymaga: precyzowania myśli, odzwierciedlania uczuć, zwracania uwagi na sygnały niewerbalne, parafrazowanie i zadawanie pytań otwartych. Stąd angielska nazwa tego schematu rozmowy, który został opracowany przez psychologa Gary’ego W. Lewandowskiego: CRAPO. To akronim od angielskich słów: C – clarifying (precyzowanie), R – reflecting feelings (odzwierciedlanie uczuć), A – attending to non-verbal cues (pełna uwaga), P – paraphrasing (parafrazowanie), O – asking Open-ended questions (otwarte pytania).

Zilustrujmy to na przykładach

Precyzowanie. Gdy dziecko dzieli się z tobą swoimi zmartwieniami, problemami, troskami, uczuciami czy marzeniami, zasługuje na to, by było w pełni zrozumiane. Bez niedomówień i nieporozumień. Nie zakładaj, że wiesz, o co mu chodzi. Po prostu zapytaj:

„Co miałeś(-aś) na myśli, mówiąc...?”

„Czy możesz podać przykład...?”

„Kiedy wspomniałeś(-aś)..., o co dokładnie ci chodziło?”.

Odzwierciedlamy wtedy uczucia, czyli staramy się je zidentyfikować i nazwać.

Przykładowo – dziecko mówi: „Ale jestem wykończona(-y) tym dojazdem do szkoły”.

• Twoja dobra reakcja: – Widzę, że jesteś wściekła(-y) i zmęczona(-y) (nazwane uczucia).

• Twoja lepsza reakcja: – Tak, ciężko pracujesz w szkole, a jeszcze te dojazdy są tak stresujące i męczące, że masz prawo czuć się wykończony (-a). Doskonale cię rozumiem (próba nazwania stanu emocjonalnego plus empatia).

Reklama

Pełna uwaga.

• Usiądź zwrócony(-a) w stronę dziecka.

• Utrzymuj z nim kontakt wzrokowy (żadnych telefonów czy ekranów!).

• Lekko nachyl się w stronę dziecka.

• Bądź odprężony, spokojny, cierpliwy.

Parafrazowanie. Co jakiś czas na krótko przerwij dziecku (nie za często), żeby swoimi słowami oddać jego myśl.

• Chodzi ci o to, że...

• Masz na myśli...

• Chcesz powiedzieć, że...

Otwarte pytania. Kontynuuj rozmowę przez zadawanie pytań. Ale nie ma to być przesłuchanie, celem uzyskania nowych informacji, tylko zainteresowanie emocjami dziecka i jego przeżyciami. Dowiesz się więcej o swoim dziecku.

• Co skłoniło cię do takiej decyzji?

• Jak sądzisz, jak to się dalej potoczy?

• Jak doszłaś/doszedłeś do takiego wniosku?

• Gdybym ja był(-a) w podobnej sytuacji, co – według ciebie – mógłbym/mogłabym zrobić?

Z kolei psycholog Peter Thompson w książce Sposoby komunikacji interpersonalnej wyróżnia sześć poziomów słuchania. W kolejności od najmniejszego zaangażowania to:

1. Nieprzytomny wzrok: to w zasadzie brak słuchania, patrzymy na mówiącego, a myślimy kompletnie o czymś innym; ewentualnie patrzymy w ekran smartfona i tylko coś tam chrząkamy, udając, że słuchamy. Często ty sam(-a) uczysz dziecko takiego słuchania, gdy ono mówi, a ty je ignorujesz, patrząc w ekran.

2. Automatyczna odpowiedź: „Jak tam było w szkole? – Dobrze”; „Smakuje ci? – Tak”. Znają to wszyscy rodzice nastolatków. Jedna osoba mówi, a druga myślami jest gdzie indziej, ale na tyle przytomnie, żeby odpowiadać automatycznie.

3. Mogę powtórzyć kilka ostatnich słów: słuchamy wówczas odrobinę uważniej, żeby móc na pytanie mówiącego w odpowiedzi powtórzyć „kilka ostatnich słów”: „Czy ty mnie w ogóle słuchasz? – Tak, mówiłaś, że to cię wkurzyło”.

Reklama

4. Mogę odpowiedzieć na pytania: dopiero na tym poziomie zaczyna się prawdziwe słuchanie, choć bez zaangażowania.

5. Mogę wytłumaczyć komuś innemu: słucham, rozumiem, potrafię powtórzyć myśli, sam je w swojej głowie układam, mogę zdać w miarę wierną relację z rozmowy.

6. Mogę nauczyć kogoś innego: to najwyższy poziom słuchania. Na tyle zrozumiałem, przemyślałem, że mam pewność, iż potrafię w podobnym duchu przekazać istotę komunikatu. I do takiego poziomu dążymy.

Pokaż najpierw, że ty tak potrafisz słuchać swojego dziecka. Potem omów z nim po kolei te „poziomy” i poproś, żebyście odtąd wzajemnie tak się słuchali. Poćwiczcie. Zobaczycie, ile zabawy może być przy odgrywaniu scenek.

Jak słuchać?

No dobrze, co zatem konkretnie zrobić, aby nauczyć się aktywnie słuchać? Nie tylko słuchać, co mówi do mnie dziecko, ale ogólnie: co mówią żona/mąż, kolega/koleżanka, szef/szefowa w pracy itd.

1. Masz dwoje uszu, jedne usta, abyś więcej słuchał, a mniej mówił. Naucz się po prostu mniej mówić, a więcej wsłuchiwać w to, co mówi druga osoba.

2. Utrzymuj kontakt wzrokowy. Gdy mąż/żona podchodzi i chce porozmawiać, powiedz od razu: „Cały jestem twój/cała jestem twoja”, odłóż telefon i patrz podczas rozmowy cały czas w oczy.

3. Nachyl lekko ciało w stronę mówiącego.

4. Unikaj kończenia zdań.

5. Pokazuj, że słuchasz: reaguj słowem i innymi dźwiękami: tak, yhy.

6. Nie oceniaj! Słuchaj!

7. Zadawaj pytania: jeśli nie rozumiesz – pytaj.

8. Zanim cokolwiek odpowiesz, zrób krótką przerwę, przemyśl, co chcesz powiedzieć, nie odpowiadaj spontanicznie, żeby pochopnie nie urazić, nie spłoszyć nastolatka, nie wpaść w rutynowe „kazanie”.

Reklama

9. Uśmiechaj się życzliwie.

10. Parafrazuj, tj. swoimi słowami co jakiś czas powtarzaj najważniejsze myśli drugiej osoby („Jeśli dobrze cię zrozumiałem, to uważasz, że za dużo wymagam, czy tak?”; albo: „Pozwól, że nazwę swoimi słowami to, co przed chwilą powiedziałeś... Czy dobrze cię zrozumiałem?”).

11. Nie przerywaj. Pozwól drugiej osobie dokończyć myśl.

12. Po rozmowie podziękuj za szczerość, za samą rozmowę, za cenny wspólny czas, pocałuj, przytul/uściśnij, poproś o więcej.

Warto to przećwiczyć. Może najpierw z żoną/mężem, zanim odbędziemy praktykę „bardziej zaawansowaną”, czyli na nastoletnim dziecku. Umówcie się na ćwiczenie aktywnego słuchania. Niech mąż/żona opowie ci o swoim dniu (kilka, kilkanaście minut). A ty, mając przed sobą ten artykuł, zaznaczaj ołówkiem, które z dwunastu punktów aktywnego słuchania udaje ci się spełnić. Potem zamiana. On/ona słucha, ty mówisz. Po przećwiczeniu możecie spróbować porozmawiać ze swoim nastolatkiem na jakiś temat, np. poproś ją/jego, żeby opowiedział(-a) ci, jak wyglądał jej/jego dzień.

Dobra komunikacja to aktywne słuchanie, ale także – przynajmniej ze strony rodziców – mniej mówienia.

Autor jest wykładowcą akademickim, mężem i ojcem trzech córek (dwóch nastolatek). Ostatnio opublikował: Szczęście w małżeństwie. Warsztaty wspierające rozwój miłości i komunikacji w związku, Wychowanie nastolatka. Warsztaty o relacjach i komunikacji, Jak wychować dzieci, aby były wierzące i praktykujące? Wszystkie w formie bezpłatnych e-booków dostępne są na stronie: www.crsio.pl w zakładce: Publikacje .

2022-09-21 08:03

Ocena: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Boże Narodzenie - punkt zwrotny w życiu rodziny

Boże Narodzenie to punkt zwrotny w historii wszechświata. Czas osiągnął swoją pełnię. Tęsknoty się zrealizowały. Człowiek zyskał szansę zobaczenia swego człowieczeństwa w całej prawdzie i w pełnym blasku. Od tego momentu zaczął się liczyć nowy czas i wszystko, co nastąpiło potem, ma swoje odniesienie do tamtej chwili. O czymkolwiek chce się powiedzieć, określa się to jako wydarzenie „przed” bądź „po” narodzeniu Chrystusa. Od narodzenia Jezusa w Betlejem już dosłownie nic nie jest takie samo jak wcześniej.
Nie można jednak zapomnieć o wyjątkowym trudzie, jakiemu musiała sprostać Święta Rodzina. Maryja rodziła w szopie - w najmniej sprzyjających warunkach. Jak wszystkie kobiety podlegała emocjom, więc miała prawo i miała podstawy, by się zastanawiać, czy to naprawdę Boża sprawa, czy naprawdę Bóg od Niej tego chce, jeśli zostawił Ją samej sobie, jeśli nie postawił na Jej drodze przyjaznego człowieka ani nie zatroszczył się - po ludzku sądząc - o tyle elementarnych spraw, niezbędnych w takiej sytuacji, a równocześnie nie usunął przeróżnych realnych zagrożeń, które mogłyby w jednej chwili przekreślić cały Jej trud. Oboje byli narażeni na spojrzenia ludzi, którym - choć nic z tego nie rozumieli - mogło się wydawać, że mają prawo osądzić, ośmieszyć i wykpić, a przynajmniej spoglądać na Nich z milczącym politowaniem.
Jeżeli ten punkt zwrotny w historii wszechświata mógł zaistnieć, to tylko dlatego, że Maryja okazała się „kobietą mężną” - uwierzyła Słowu i pozostała wierna raz podjętej decyzji. Tylko dlatego, że oboje odważyli się wejść w nieznane i iść ufnie, wbrew wszelkiej logice, wędrując, „jakby widząc Niewidzialnego” (por. Hbr 11, 27).
Nasza rodzina stanie się chrześcijańską rodziną, gdy naprawdę weźmiemy sobie do serca, że i dla nas nadszedł czas, aby Bóg w nas się poczynał, żył i rozwijał. Otwierając przed Nim nasze życie, zyskamy szansę zobaczenia swego człowieczeństwa w całej prawdzie i w pełnym blasku. Od tego momentu i dla nas zacznie się liczyć nowy czas. Czas rozwoju pośród przeciwności, niewygód i niedostatków. Czas szczęścia pośród trudu i walki. Przyjąwszy Chrystusa do swego życia i podjąwszy decyzję, że nasz dom będzie „domem dla Jezusa”, musimy jednak chcieć i rzeczywiście odnosić do Jezusa wszystko, co potem - kiedykolwiek - w naszym życiu nastąpi. Każdy musi sobie uświadomić, że „normalne życie” rozpoczyna się od momentu związania się głęboką zażyłością z Chrystusem, od przyjęcia Go do swego domu rodzinnego. Wtedy i w naszej rodzinie nastanie nowy porządek, zapowiadany przez proroków jako czasy niosące szczęście - porządek Ewangelii. Gdy Bóg narodzony w żłobie narodzi się w nas i gdy w nas dojdzie do głosu, wtedy już dosłownie nic nie będzie takie samo jak wcześniej.
W rodzinie Maryi i Józefa nie było trudno zrozumieć, że Boże Narodzenie to nie tylko bardzo ważne, lecz dziejące się gdzieś daleko wydarzenie. Boże Narodzenie całkiem naturalnie doprowadziło do niewyobrażalnej wprost zażyłości z Bogiem. Widzieli Jego łzy i śmiech. Potem słuchali Go, rozmawiali z Nim, pomagali Mu i prosili Go o pomoc. Podporządkowali Mu całe swe życie rodzinne. Gdy był w niebezpieczeństwie - ratowali Go. Gdy płakał, czuli Jego łzy. Gdy się uśmiechał, ich świat nabierał innych barw. Gdy ludzie Go odrzucali, to oni czuli się odrzuceni. Wszystko było bardzo zwyczajne i proste, ale wszystko było z Nim i dla Niego.
Oto teraz - hodie - Bóg się rodzi. Oto teraz Jego czas. Oto teraz Twój czas. „Noc się posunęła, a przybliżył się dzień” (Rz 13,12). Nie wystarczy śpiewać melancholijnie, że w Betlejem „nie było miejsca”. Własny dom trzeba uczynić domem dla Jezusa.

CZYTAJ DALEJ

Czym jest Kościół?

2022-11-29 17:36

[ TEMATY ]

Kościół

Karol Porwich/Niedziela

W pierwszą niedzielę Adwentu, 27 listopada 2022 r. w Kościele rozpoczął się nowy rok duszpasterski pod hasłem „Wierzę w Kościół Chrystusowy”.

Tematem przewodnim jest refleksja nad Kościołem i jego misją oraz umocnienie wiary w Kościół jako wspólnotę wierzących kroczących razem do domu Ojca. Program skierowany jest nie tylko do duszpasterzy, ale również bezpośrednio do wiernych. Jego realizacja zakończy się w niedzielę Chrystusa Króla, 26 listopada 2023 r.

CZYTAJ DALEJ

Proroctwo św. Andrzeja Boboli. Czy wypełniły się słowa Patrona Polski?

2022-11-30 06:54

[ TEMATY ]

św. Andrzej Bobola

Episkoapt News

Święty Andrzej Bobola nie pozwolił o sobie zapomnieć – sam zaczął upominać się o swój kult. Po śmierci ukazał się w Pińsku, Wilnie aż wreszcie w Strachocinie. Joanna i Włodzimierz Operaczowie w swojej najnowszej książce – biografii św. Andrzeja Boboli „ Boży Wojownik” poszukują odpowiedzi dotyczących specjalnej misji świętego oraz opisują proroctwo, które wyjawił o. Alozjemu Korzeniewskiemu.

Dominikanin o. Alojzy Korzeniewski należał do ludzi twardo stąpających po ziemi. Był wcześniej nauczycielem fizyki w gimnazjum w Grodnie i przełożył na język polski holenderski podręcznik do tego przedmiotu. Interesował się między innymi nowatorską ideą lotów balonem. Gdy w Grodnie zamieszkał wywieziony przez Rosjan ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski, odwiedzał o. Korzeniewskiego w jego laboratorium i rozmawiał z nim o balonach. Po wojnach napoleońskich dominikanin trafił do Wilna. Jako płomienny kaznodzieja często poruszający tematy patriotyczne naraził się władzom carskim, które zmusiły jego przełożonych do zakazania mu głoszenia kazań i słuchania spowiedzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję