Reklama

Tarnów

Fenomen paszyński

Muzeum posiada 3 tys. dzieł, ale może być ich znacznie więcej, rozsianych po całym świecie – zauważa ks. Krzysztof Smoroński.

Niedziela Plus 39/2024, str. IV

Mateusz Góra

Kustosz muzeum na tle figur Jezusa Frasobliwego; parafianie nazywają tę część wystawy „ścianą płaczu”

Kustosz muzeum na tle figur Jezusa Frasobliwego;
parafianie nazywają tę część wystawy „ścianą płaczu”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Paszynie, niewielkiej wsi pod Nowym Sączem, budynek starej plebanii to miejsce niezwykłe. Mieści się w nim Muzeum Sztuki Ludowej im. ks. Edwarda Nitki.

Duszpasterz artystów

Historia tego miejsca sięga lat 50. ubiegłego wieku, kiedy do parafii przybył ks. Nitka. To on zachęcał ludzi do tworzenia. – Pierwszym, który zaczął rzeźbić, był głuchoniemy Wojciech Oleksy. Przechadzając się po plebanii i kościele, oglądał rzeźby, które przywiózł ze sobą do Paszyna ks. Nitka. Na co dzień zajmował się wypasaniem krów, więc pewnego dnia, pilnując zwierząt w polu, sięgnął po scyzoryk i zaczął rzeźbić. Swoje pierwsze dzieło przyniósł proboszczowi, a ten go chwalił i motywował do dalszej pracy – opowiada ks. Krzysztof Smoroński, kustosz muzeum i proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Paszynie. Celem ks. Nitki było także odciągnięcie mieszkańców od nałogów, szczególnie alkoholu, przez danie im zajęcia, które wypełni wolny czas.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Początkowo mieszkańcy wsi traktowali rzeźby Wojtka – bo tak na niego mówiono – z przymrużeniem oka. Niektórzy wręcz się z niego śmiali, ze względu na jego niepełnosprawność umysłową i fizyczną. – Pewnego razu Wojtek położył pod ołtarzem rzeźbę przedstawiającą monstrancję. Akurat tak się zdarzyło, że w parafii przebywał biskup, który położył tę rzeźbę na ołtarzu, a to już sporo znaczyło dla mieszkańców. Z czasem, gdy o Wojtku zaczęło się robić głośno, ludzie mu zazdrościli. Ksiądz Nitka, który lubił i potrafił dosadnie mówić, rugał swoich parafian: „Zamiast mu zazdrościć weźcie się do roboty! Skoro on potrafi rzeźbić, to wy też!” – opowiada ksiądz kustosz.

Pierwsze kroki do utworzenia muzeum podjął już w latach 50. ks. Nitka, który zebrał ok. tysiąca eksponatów. Niestety, różne przeciwności, a następnie nagła śmierć duchownego pokrzyżowały te plany. Jego dzieło kontynuował kolejny proboszcz w Paszynie – ks. Stanisław Janas, który do kolekcji zebrał kolejne eksponaty, by ostatecznie otworzyć muzeum. Dokonał tego we wrześniu 1994 r. ówczesny biskup tarnowski Józef Życiński.

Fenomen

Rozkwit twórczości ludowej w Paszynie przypada na lata 70. i 80. XX wieku. Wtedy powstała liczna grupa artystów, którzy rzeźbili i malowali. W liczącej wówczas ok. 1,5 tys. mieszkańców wsi blisko sto osób tworzyło, a spośród nich wyrosła „elita”, licząca pięćdziesięcioro artystów. Mężczyźni zaczęli rzeźbić, a kobiety tworzyły głównie obrazy na szkle.

Reklama

Jak zauważa ks. Smoroński, rzeźby i obrazy z Paszyna zyskały sławę nie tylko lokalnie. Fenomenem paszyńskim – bo tak mówi się o tym zjawisku – zainteresowały się media ogólnokrajowe, a nawet zagraniczne. – Fenomen paszyński polega na tym, że to dzieła ludzi wyłącznie z Paszyna. Nie z okolic czy pobliskich miejsc, ale stricte z tej wsi. To artyści ludowi – prości ludzie, bez wykształcenia. Ksiądz Nitka, zachęcając ich do tworzenia, zalecał, aby nikt nie kopiował, a robił to, co mu w duszy gra – wyjaśnia kustosz muzeum. Wrażenie robi liczba prac na ekspozycji, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, jak nieliczna grupa artystów je tworzyła. Obecnie muzeum ma 3 tys. prac, a jak podkreśla ks. Smoroński, dzieł może być kilka razy więcej: – Ktoś ma rzeźbę czy obraz po dziadkach lub rodzicach, inne poszły w świat jako prezenty – wyjaśnia duchowny.

Indywidualizm

Wśród dzieł dominuje tematyka religijna. Przedstawiane są sceny biblijne, wizerunki Chrystusa, Maryi i świętych. Nie brakuje też scen z życia codziennego czy tematów związanych z aktualnymi wydarzeniami.

Wiele rzeźb i obrazów znajdowało użytek w codziennym życiu mieszkańców Paszyna. Tworzyli własne szopki bożonarodzeniowe i ozdoby świąteczne lub okolicznościowe. Również miejscowy kościół jest wyposażony w dzieła ludowe. Znajdują się w nim m.in. tabliczki Siedmiu Boleści Maryi autorstwa Wojciecha Oleksego. Także okna kościoła były wymalowane przez paszyńskie malarki, jednak ze względu na stan techniczny należało je wymontować. Teraz malowane na szkle historie o czterech polskich świętych znajdują się w muzeum.

Paszyńskie malunki można obejrzeć także w Kirach, nieopodal Zakopanego. W tamtejszej kaplicy rektorem jest pochodzący z Paszyna ks. Marian Szczecina, kanonik regularny laterański, który poprosił swoją mamę Helenę, aby wykonała witraże dla tej świątyni. – Każdy z eksponatów jest wyjątkowy. Nie znajdziemy dwóch takich samych dzieł, co szczególnie mnie cieszy. Wspaniałe jest też to, że sam ciągle się uczę. Gdy oprowadzam po muzeum, często ktoś pyta mnie o coś, na co ja kompletnie nie zwróciłem uwagi, mimo że przechodzę między tymi rzeźbami i obrazami codziennie – wyznaje ks. Smoroński. – Niektóre dzieła cechuje pewien prymitywizm, wyglądają, jakby robiło je dziecko. Nieraz przychodzą zwiedzający i kręcą nosem, bo szukali wrażeń artystycznych. Ale tu nie o to chodzi, lecz o wyraz tych malunków i rzeźb. O to, że były robione po prostu z potrzeby serca i ducha przez tych prostych ludzi – dodaje kustosz.

Tradycja

Jak to wygląda teraz? Jak mówi ks. Krzysztof, ludzi rzeźbiących i malujących jest zdecydowanie mniej, ale fenomen paszyński trwa. Obecnie tworzy grupa licząca ok. 20 artystów. Dawniej miejscowi zajmowali się głównie wypasaniem zwierząt i pracą w polu. Czas, który poświęcali na pilnowanie krów czy koni, wypełniali, rzeźbiąc i malując. Teraz niewiele osób nadal utrzymuje się z rolnictwa. Jednak, jak podkreśla ks. Smoroński, parafia stara się, aby tradycja nie zanikła: – W ostatnich latach próbujemy „reaktywować” rzeźbiarstwo i malarstwo wśród dzieci. Robimy konkursy tematyczne, w których najmłodsi mogą wziąć udział. I faktycznie, co roku napływa ok. trzydziestu prac – opowiada kustosz muzeum. I dodaje: – Nie chodzi nawet o to, żeby dzieci malowały i rzeźbiły. Ważne jest, że dzięki temu utrzymują się relacje międzypokoleniowe. Dziadek i babcia pokażą jakieś techniki, wspólnie popracują z wnukami, opowiedzą trochę o tym, jak to dawniej było. To właśnie dzięki temu ta tradycja nie umiera – podkreśla ks. Smoroński.

2024-09-24 14:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polityka przychodzi po swoje

2026-09-02 07:36

[ TEMATY ]

polityka

wybory

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Polityka ma jedną paskudną cechę. Można się nią nie interesować. Można przewijać wiadomości, wyciszać polityczne profile, mówić: „wszyscy są tacy sami”, „mam to gdzieś”, „niech się kłócą między sobą”. Można nawet uważać, że polityka jest nudna i nie ma nic wspólnego z naszym życiem.

A potem przychodzi rachunek. Czasem ma postać czynszu, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Czasem kredytu, na który nas nie stać. Czasem ceny wynajmu kawalerki wielkości większej łazienki. Czasem braku akademika, mimo że kilka lat wcześniej ktoś obiecywał go za symboliczną złotówkę. I wtedy nagle okazuje się, że polityka jednak jest bardzo osobista.
CZYTAJ DALEJ

100 lat „Niedzieli” na jednej kartce. Limitowana pamiątka jubileuszu

2026-09-02 11:00

[ TEMATY ]

100 lat

100‑lecie "Niedzieli"

Poczta Polska

Sto lat historii, tysiące tekstów, pokolenia czytelników. Z okazji jubileuszu Tygodnika Katolickiego „Niedziela” Poczta Polska wydała specjalną kartkę pocztową. To niewielka, ale wyjątkowa pamiątka stulecia naszego pisma.

Pierwszy numer „Niedzieli” trafił do czytelników 4 kwietnia 1926 r. Od tego czasu historia tygodnika splotła się z historią Kościoła i Polski. „Niedziela” przeżyła dramat II wojny światowej, powojenną odbudowę, starcie Kościoła z komunistycznym państwem i przymusowe przerwanie wydawania pisma. „Niedziela” powróciła w 1981 r. i przez kolejne dziesięciolecia towarzyszyła czytelnikom, opisując życie Kościoła, najważniejsze wydarzenia w kraju i na świecie, pontyfikat św. Jana Pawła II oraz przemiany, których świadkami były kolejne pokolenia Polaków.
CZYTAJ DALEJ

Jest zawiadomienie do prokuratury w sprawie „targów” surogacyjnych

2026-09-02 17:09

[ TEMATY ]

surogacja

Adobe Stock

W Warszawie planowana jest konferencja o surogacji

W Warszawie planowana jest konferencja o surogacji

Instytut Ordo Iuris złożył do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie w sprawie planowanych na 12-13 września 2026 r. w Warszawie targów surogacyjnych, organizowanych przez ukraińską spółkę BioTexCom. Firma poprzez polskojęzyczne strony i social media rekrutuje klientów, oferując kompleksową organizację macierzyństwa zastępczego - od doboru matki zastępczej, przez procedury medyczne, po przekazanie dziecka nabywcom, z pominięciem procedury przysposobienia. Zdaniem Instytutu może to wypełniać znamiona nielegalnej organizacji przysposobienia, przygotowania do handlu ludźmi oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Ordo Iuris wniósł o wszczęcie śledztwa oraz zabezpieczenie dokumentacji targów.

Instytut Ordo Iuris złożył do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście w Warszawie zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstw związanych z działalnością ukraińskiej spółki BioTexCom LLC, która oferuje odpłatne programy „macierzyństwa zastępczego”. Firma planuje w dniach 12-13 września zorganizować w Warszawie wydarzenie „promocyjne” skierowane do polskich klientów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję