Reklama

Historia

Quest odnaleziony

Odkrycie legendarnego szkunera to duże wydarzenie dla środowiska poszukiwaczy zaginionych wraków, ale i miłośników przygód sir Ernesta Shackletona, uczestnika pionierskich wypraw na Antarktydę. W poszukiwaniach Questa brali udział oceanografowie, historycy i nurkowie z Kanady, Wielkiej Brytanii, Norwegii i USA.

Niedziela Ogólnopolska 42/2024, str. 58-59

[ TEMATY ]

statek

quest

commons.wikimedia.org

Szkuner Quest, 1921 r.

Szkuner Quest, 1921 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Odnaleziony na głębokości prawie 400 m w pobliżu wybrzeży Nowej Fundlandii i Labradoru Quest – zbudowany w Norwegii parowiec z ożaglowaniem szkunera – to ostatni statek Ernesta Shackletona, niegdyś rywala Roberta F. Scotta i Roalda Amundsena w wyścigu o zdobycie bieguna południowego. Shackleton zmarł na tym statku podczas wyprawy w 1922 r. Quest „przeżył” go o 40 lat, kiedy uszkodzony przez lód zatonął w 1962 r.

Wyścig na biegun

Irlandczyk Shackleton, obok Norwega Amundsena i Brytyjczyka Scotta, był w pierwszych latach XX wieku uważany za głównego pretendenta do zdobycia bieguna południowego. Wydawało się, że tę rywalizację wygra, gdy w 1907 r. wyruszył z wyprawą na Antarktydę. Zabrakło mu jednak 180 km do osiągnięcia celu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Sytuację wykorzystali konkurenci. Amundsen wraz ze swoją ekipą zdobył biegun w grudniu 1911 r. Pięć tygodni po nim dotarła tam wyprawa Brytyjczyka Scotta. Ale on i jego koledzy – dopowiedzmy – zginęli podczas powrotu z bieguna. Shackleton podjął inne wyzwanie: celem wyprawy rozpoczętej w 1914 r. było pierwsze przejście Antarktydy drogą lądową, od brzegu do brzegu. Niestety, wyprawa zakończyła się w lodach Morza Weddella u wybrzeży Antarktydy. Lód zniszczył statek Endurance, a przebieg trwającej 1,5 roku heroicznej walki o przetrwanie załogi pod wodzą Shackletona do dziś może wzbudzać niedowierzanie. Ale wówczas, w ogarniętym wojną świecie, losy wyprawy Shackletona nie odbiły się tak szerokim echem, jak powinny. On sam nie stał się tak znany jak pierwsi zdobywcy bieguna południowego, choć za swoje osiągnięcia otrzymał od króla Edwarda VII tytuł szlachecki.

Lód przebił burtę

Jesienią 1921 r. 47-letni Shackleton rozpoczął swoją czwartą wyprawę na Antarktydę. Tym razem na statku Quest zamierzał opłynąć kontynent. Gdy jednak w styczniu 1922 r. wyprawa dotarła do Georgii Południowej, wyspy na południowym Atlantyku, Shackleton zmarł po zawale serca na pokładzie. Statek był wówczas w porcie w Grytviken w Georgii Południowej, brytyjskim terytorium zamorskim. Grób Shackletona znajduje się na miejscowym cmentarzu.

Quest, zbudowany w 1917 r. w Norwegii, to dwumasztowy drewniany szkuner o wyporności nieco ponad 200 t, ze wzmocnionym stalą dziobem. Statek zakupiony został przez Shackletona na potrzeby wyprawy. Był, jak pisano, mały, uważany za wyjątkowo niewygodny, ale za to wyposażony w bezprzewodowe urządzenia radiowe, oświetlenie elektryczne, elektrycznie podgrzewane bocianie gniazdo, przyrząd do wyznaczania kursu statku zwany odografem, a nawet wodnosamolot Avro Baby.

Po powrocie z ostatniej wyprawy z Shackletonem Quest nadal był używany do polowań na foki, a także w ekspedycjach i akcjach ratunkowych w Arktyce. W 1928 r. statek wysłano, aby pomóc w nieudanych poszukiwaniach szczątków zaginionej misji ratunkowej Amundsena w Arktyce. W czasie II wojny światowej korzystała z niego marynarka wojenna Kanady. W 1962 r. Quest, uszkodzony przez lód zalegający w Morzu Labradorskim, zatonął – lód przebił burtę statku. Wszyscy członkowie załogi znajdujący się na pokładzie przeżyli.

Teraz Quest

Reklama

Po znalezieniu 1,5 roku temu, tuż po 100. rocznicy śmierci sir Ernesta Shackletona, wraku Endurance, w którym Irlandczyk uczestniczył w Imperialnej Wyprawie Transantarktycznej (1914-17), uwaga poszukiwaczy wraków zwróciła się na ostatni statek słynnego polarnika.

Zanim na początku czerwca br. – zmagając się ze zdradliwymi warunkami, w tym z gęstą mgłą i niesprawnym sprzętem – poszukiwacze pod egidą Królewskiego Kanadyjskiego Towarzystwa Geograficznego (RCGS) wyruszyli z portu St. John w Zatoce Fundy i skierowali się na Morze Labradorskie, dobrze się do wyprawy przygotowali. Przestudiowali historyczne i współczesne mapy, zapisy pomiarów nawigacyjnych i, po uwzględnieniu wpływu prądów morskich, określili z użyciem nowoczesnej technologii prawdopodobne położenie wraku.

W poszukiwaniach Questa brali udział oceanografowie, historycy i nurkowie z Kanady, Wielkiej Brytanii, Norwegii i USA. Wyprawę prowadził prezes RCGS John Geiger, a poszukiwaniami kierował znany poszukiwacz David Mearns. W zespole ekspedycyjnym był także m.in. Jan Chojecki, wnuk Johna Quillera Rowetta, który finansował ostatnią podróż Shackletona na Antarktydę.

Reklama

Pomocne było wskazanie ostatniej znanej pozycji statku. Jak się potem okazało, wrak znajdował się kilka kilometrów od tego miejsca. Do bezpośrednich poszukiwań zespół, który płynął na pokładzie statku badawczego LeeWay Odyssey, wykorzystał sonar boczny. Jest to urządzenie do tworzenia obrazów dna morskiego, o wysokiej rozdzielczości, działające na zasadzie wysyłania i odbierania dźwiękowych impulsów. To one są następnie przetwarzane na obrazy, dzięki czemu można zobaczyć dokładne kształty i kontury obiektów znajdujących się na dnie.

Wrak udało się znaleźć po 5 dniach intensywnych poszukiwań. – Spędziliśmy 17 godzin, jeżdżąc sonarem tam i z powrotem po tym samym obszarze – powiedział dziennikarzom John Geiger. – Długo nie było nic interesującego. Byłem gotowy się poddać, ale przypomniały mi się słowa Shackletona: „Cierpliwość, cierpliwość, jeszcze raz cierpliwość” – dodał. Po przeszukaniu obszaru o powierzchni 24 mil kwadratowych wreszcie na ekranie pojawiło się coś niezwykłego. Ale to jeszcze nie zwiastowało przełomu. Potrzeba było kolejnych godzin pracy sonaru, by zgromadzić więcej ujęć obiektu i móc orzec, że znaleziono Questa.

Na 150 lat

Wrak leżał ok. 400 m pod powierzchnią morza, ok. 15 mil morskich od wybrzeży Labradoru. Był oparty na stępce, a złamane maszty leżały powalone w pobliżu, na dnie. Całość jest w zasadzie nienaruszona.

Istnieją już plany powrotu badaczy na Morze Labradorskie jesienią tego roku, aby zrobić zdjęcia wraku za pomocą zdalnie sterowanych pojazdów podwodnych. Wrak nie będzie wydobywany, pozostanie w miejscu, w którym jest.

Patronująca wyprawie wnuczka Ernesta Shackletona – Alexandra Shackleton powiedziała, że odnalezienie Questa było jej marzeniem. Od dawna czekała na ten dzień. Zbiegiem okoliczności – nikt przecież się tym nie sugerował – doszło do tego w roku, w którym mija 150 lat od urodzin jej dziadka. „Mój dziadek kupił Questa z zamiarem poprowadzenia kanadyjskiej wyprawy arktycznej” – powiedziała p. Shackleton. „Być może słuszne jest, że statek zakończył swoją historyczną służbę na wodach kanadyjskich. Od dawna czekałam na ten dzień i jestem wdzięczna tym, którzy dokonali tego niesamowitego odkrycia”.

2024-10-15 14:11

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gratka dla miłośników zwiedzania. Zapraszają do wyprawy questowej z Kantym po Kętach

[ TEMATY ]

św. Jan Kanty

zwiedzanie

quest

Kęty

LGD Dolina Soły

Pierwsza strona questu.

Pierwsza strona questu.

Św. Jan Kanty jest przewodnikiem kęckiej wyprawy questowej.

Dysponując blisko 2 godzinami wolnego czasu, można wybrać się w wyprawę po Kętach połączoną ze zwiedzaniem różnych miejsc. Zabawa rozpoczyna się na rynku, następnie wiedzie uliczkami miasta, a na końcu wyprawy w nagrodę czeka na uczestnika skarb. Można wędrować samemu bądź w niewielkiej grupie.
CZYTAJ DALEJ

Nie był świętym z obrazka

2026-02-11 08:33

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Uroczystości pogrzebowe ks. Andrzeja Warszewika

Uroczystości pogrzebowe ks. Andrzeja Warszewika

Wierni parafii pw. Matki Bożej Pocieszenia w Łodzi pożegnali swojego proboszcza śp. księdza Andrzeja Warszewika. Mszy świętej żałobnej przewodniczył biskup Piotr Kleszcz OFM Conv.

W homilii, którą wygłosił ks. kan. Zbigniew Kaczmarkiewicz. proboszcz parafii pw. Świętego Józefa Oblubieńca NMP w Ozorkowie wspominał lata seminaryjne spędzone ze Zmarłym oraz zauważył, że - śp. ks. Andrzej jest obecnie w lepszej od nas sytuacji, bo teraz widzi więcej, jaśniej. Poznaje tak jak został poznany, twarzą w twarz. Teraz już nie wyrywa się jak apostoł Tomasz i nie zadaje pytań Panie, nie wiemy dokąd idziesz, jak więc możemy znać drogę? Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Ksiądz Andrzej teraz już wie, nie musi wierzyć. Widzi, rozpoznaje objawiającą się mu w całej pełni Ewangelię. Zanim jednak doszedł do tego poznania musiał przejść przez pierwszy odcinek drogi, może trochę po omacku, jakby w zwierciadle. Czasami błądził, myliły go odbicia w krzywym zwierciadle rzeczywistości. - tłumaczył duchowny.
CZYTAJ DALEJ

Bp P. Kleszcz: Choroba nie jest karą

2026-02-11 20:20

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

Msza św. w intencji chorych w łódzkiej katedrze

Msza św. w intencji chorych w łódzkiej katedrze

Powinniśmy patrzeć na chorobę jako na krzyż Pana Jezusa. Ogromnym błędem jest, jeśli ktoś traktuje chorobę jako karę – mówił bp Piotr Kleszcz we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes.

Zgromadzonych w samo południe w bazylice archikatedralnej powitał ks. prał. Ireneusz Kulesza, emerytowany proboszcz katedry. W homilii bp Piotr Kleszcz nawiązał do słów dzisiejszej Ewangelii. - Mądrość to umiejętność korzystania z wiedzy i doświadczenia w sprawach dobrych Mądry to ten kto tę wiedzę potrafi użyć dla dobrych spraw. Jeśli ktoś swoją wiedzę wykorzystuje dla złych rzeczy, to można mówić o jego głupocie. W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus daje katalog rzeczy, które czynią człowieka nieczystym (…) We wspomnienie Matki Bożej z Lourdes obchodzimy Światowy Dzień Chorego. Jakie powinno być nasze chrześcijańskie podejście do choroby? Powinniśmy patrzysz na nią jako na krzyż Pana Jezusa. Ogromnym błędem jest, jeśli ktoś traktuje chorobę jako karę. Nie jest to kara od Pana Boga. Jest takie powiedzenie: „Kto kogo miłuje tego biczuje” - nie zgadzam się z tym! Ale jeśli Pan Bóg dopuszcza już jakąś chorobę, to byśmy potrafili połączyć swoje cierpienia z cierpieniami Pana Jezusa – mówił bp Kleszcz.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję