Reklama

Porady

Nasze rady

Spotkań czar

Jak zorganizować przyjęcie, żeby goście dobrze się czuli?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zaczyna się czas balów, zabaw, wesel i rodzinnych spotkań zarówno tych mniej formalnych, jak i tych uroczystych. To okazja do zacieśnienia więzi rodzinnych czy przyjacielskich. Jak zadbać o to, żeby goście dobrze się czuli, żeby znaleźli wspólny język?

Na początek warto założyć, że przygotowanie większego spotkania wiąże się ze sporą dawką energii, zmysłu organizacyjnego i elastyczności. Zaangażowanie pozostałych członków rodziny bądź przyjaciół – wskazane. Warto zrobić listę zadań do wykonania, spraw, o których musimy pamiętać (proponujemy wpisać na nią nawet te pozornie błahe, bo w ferworze organizacyjnej gorączki może się okazać, że pominiemy rzecz najbardziej oczywistą).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jeśli organizowane przez nas przyjęcie będzie miało większą liczbę gości bądź przewidujemy, że nie wszyscy zaproszeni znajdą wspólny język, można się pokusić o przygotowanie wizytówek wskazujących odpowiednie miejsce. To daje szansę na uniknięcie niekomfortowych sytuacji. Zadbajmy o to, by siedzący obok siebie znaleźli wspólne tematy do rozmowy, żeby nie byli z różnych powodów skrępowani.

Reklama

Zgodnie z etykietą, najważniejsze miejsce powinna zająć osoba, na której cześć jest organizowane przyjęcie. Warto, żeby gospodarze usiedli w miejscach, które pozwolą im na swobodne przemieszczanie się w razie konieczności. Zwłaszcza że to oni będą doglądać nie tylko tej praktycznej strony spotkania, ale i zabawiać gości rozmową czy inicjować tematy.

Zwykle chcemy, żeby było elegancko i z klasą. Zaproponujmy więc na tyle zróżnicowane menu, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Pomyślmy o sprawdzonych potrawach, zwłaszcza dla dzieci. Nie zapominajmy o wegetarianach (z wyboru bądź ze względu na stan zdrowia), o osobach z przeróżnymi chorobami układu pokarmowego czy alergiami.

Tu warto postawić na temat/kolor przewodni. Kwiaty, serwetki, obrus czy dodatkowe ozdoby powinny ze sobą współgrać. Uroczystego charakteru, a jednocześnie przytulności dodadzą świece. Zielone gałązki z kolei obok nakrycia czy przywiązane wstążeczką bądź jutą do serwetki spowodują, że stół nabierze bardziej naturalnego wyglądu.

Dla dzieci warto przygotować dostosowane do wieku zabawki czy gry planszowe. By zaangażować gości do zabawy, można przygotować quizy – muzyczne, dotyczące wiedzy o gospodarzach czy jubilatach. Ważne, żeby dostosować je do uczestników, ale też by nikogo nie zmuszać do udziału w nich.

W tle warto postarać się o muzykę – powinna być na tyle neutralna, żeby zaspokoiła gusty gości. Trzeba pamiętać, by nie była zbyt głośna, bo uniemożliwiałaby prowadzenie rozmów.

Najważniejsze, by celebrować wspólne bycie razem. Chodzi nie o perfekcyjne przygotowanie, ale o cieszenie się swoją obecnością. I koniecznie trzeba pamiętać o uwiecznieniu spotkania. Filmiki, wspólne zdjęcia będą piękną pamiątką i okazją do wspomnień.

2025-12-30 11:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świadectwo: pokonała nowotwór dzięki wstawiennictwu Carla Acutisa

Zawsze powtarzam, że choroba, na którą zachorowałam, przyniosła mi więcej dobrego niż złego – wyznaje María Dolores Rosique, kobieta, która w cudowny sposób zetknęła się z Carlem Acutisem.

Święty z internetu – jak nazywany jest Carlo Acutis – wciąż zadziwia świat, a ostatnio przypomniał o sobie dzięki cudownej interwencji z nieba, której doświadczyła pewna czterdziestoparoletnia Hiszpanka. Kobieta od dłuższego czasu czuła się źle. Miała problemy żołądkowe. Podejrzewała raka trzustki albo wątroby, udała się więc na gruntowne badania. USG i endoskopia niczego jednak nie wykazały, co uspokoiło Maríę Dolores na tyle, że postanowiła wyjechać z rodziną na niezapomnianą wycieczkę do Włoch. W 2022 r. udała się więc z mężem Pablem, trzema nastoletnimi córkami oraz siedmioletnim synem, by zwiedzać Toskanię, Rzym i Watykan. Były to wspaniałe dni – wycieczka będąca spełnieniem ich marzeń. Wystarczyła jednak jedna noc, by jak mówi María, „przejść od doznania bycia w raju do poczucia, że spadamy do piekła”. Tej jednej nocy kobieta poczuła się bardzo źle, problemy żołądkowe osiągnęły apogeum. Dla niej było już wiadome, że ma nowotwór. Późniejsze badania potwierdziły jej przeczucia. Rodzina miała w tym momencie dwie możliwości: albo natychmiast wracać do Hiszpanii, albo dotrwać do końca wycieczki. Zdecydowali się na to drugie.
CZYTAJ DALEJ

Dekanat dolnobrzeski zawierzył się Maryi

2026-09-08 23:26

ks. Łukasz Romańczuk

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

W święto Narodzenia NMP na placu za kościołem Chrystusa Króla w Brzegu Dolnym odbyło się poświęcenie kapliczki NMP Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Jest to wotum wdzięczności duchowieństwa i wiernych dekanatu dolnobrzeskiego.

Kapliczka wpisuje się w akcję 150 kapliczek na 150 lat objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie [8 września 1877 - 8 września 2027]. - Matka Boża ukazała się dwóm dziewczynkom Justynie i Barbarze, które przygotowywały się do I Komunii świętej. Pochodziły z biednych, ale bardzo pobożnych rodzin. Justyna wracała z mamą z egzaminu przed I Komunią świętą i Matka Boża ukazała się jej na klonie przed świątynią. Trzy dni później Barbarze, podczas różańca. I wspomina, że widziała Matkę Bożą na tronie, z berłem w ręku i koronie, a na kolanach trzymała Dziecię Jezus i mówiła, że jest NMP Niepokalaną. I Maryja prosiła, aby nieustannie modlić się na różańcu. Był to czas zaborów, prześladowania patriotów oraz Kościoła. - Inicjatywa powstania tej kapliczki dojrzewała we mnie dosyć długo. Podzieliłem się nią z księżmi dekanatu i zaproponowałem, byśmy przygotowali wspólne wotum – opowiada ks. Jacek Włostowski, dziekan dekanatu Brzeg Dolny i proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym, dodając: - Było to dla mnie ważne, ponieważ mamy tu do czynienia z dwoma ważnymi dla mnie wartościami: wiara i patriotyzm. Objawienia w Gietrzwałdzie są przecież jedynymi objawieniami maryjnymi na ziemiach polskich uznanymi przez Kościół, w czasie których Maryja zwróciła się do dzieci po polsku.
CZYTAJ DALEJ

Stulecie „Niedzieli”: Od diecezjalnego Tygodnika do dzieła, które jest wszędzie

W 1950 roku, gdy toczyło się śledztwo przeciwko redaktorowi naczelnemu "Niedzieli", naczelnik nie krył powodu aresztowania ks. Antoniego Marchewki. To „dlatego, że ksiądz jest naczelnym «Niedzieli», a «Niedziela» jest wszędzie”. Dziś te same słowa brzmią jak credo Tygodnika, który 18 września świętuje na Jasnej Górze 100 lat. W "Radiu Fiat" o tej drodze – od pierwszego numeru z 4 kwietnia 1926 roku, przez wojnę, cenzurę i milczenie aż do 1981 r., po portal i sześć milionów wejść na „Niezbędnik Katolika” – opowiedzieli prezes Instytutu Niedziela Mariusz Książek i ks. Paweł Rozpiątkowski.

Prowadzący zapytał, czy bez bulli Vixdum Poloniae Unitas Piusa XI nie byłoby drogi do „Niedzieli”. Ks. Paweł Rozpiątkowski potwierdził, że to jeden z fundamentów, ale dodał drugi: „pierwszym biskupem nowej diecezji częstochowskiej został ks. Teodor Kubina, społecznik, a jednocześnie człowiek, który czuł wagę prasy drukowanej, słowa drukowanego”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję