Wierzymy w Boga, który sam mówi o sobie i wychodzi nam naprzeciw, ale jednocześnie pragnie, abyśmy i my wyruszyli w drogę i odpowiedzieli na Jego objawienie – mówił bp Arkadiusz Okroj podczas Mszy św. sprawowanej w toruńskiej katedrze.
Styczniowego południa Toruń wyglądał tak, jakby na chwilę cofnął się w czasie. Ludzie w koronach na głowach, unoszące się w powietrzu kadzidło oraz tłum podążający za gwiazdą mogły sprawiać wrażenie, że miasto przeniosło się w inną epokę. To jednak nie podróż do średniowiecza, lecz uroczystość Objawienia Pańskiego – dzień, który co roku przypomina, że wiara nie jest statycznym obrazem zawieszonym na ścianie, ale drogą pełną pytań, ruchu i nieoczekiwanych spotkań.
Na początku liturgii w katedrze bp Arkadiusz Okroj przypomniał, że Bóg nie pozostaje ukryty za zasłoną milczenia, lecz sam wychodzi do człowieka i objawia się, oczekując jednocześnie odpowiedzi. Nie biernej i wygodnej, lecz takiej, która wymaga wyjścia z bezpiecznych schematów. Historię Mędrców ze Wschodu biskup wskazał jako przykład wiary – drogi pozbawionej gwarancji komfortu.
W homilii zatrzymał się nad pytaniem, w jaki sposób mędrcy ze Wschodu odnaleźli i rozpoznali Jezusa. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówi o wewnętrznym niepokoju – to on skłania człowieka do stawiania pytań i poszukiwania głębi. Jak podkreślił, można go zagłuszyć rutyną i duchową biernością, ale można też potraktować jako zaproszenie do rozwoju. Mędrcy, docierając do Betlejem, nie znaleźli pałacu, lecz Dzieciątko Jezus i Jego Matkę w warunkach po ludzku niedopuszczalnych. Przyjęcie tej rzeczywistości było możliwe dlatego, że nie trzymali się kurczowo własnych wyobrażeń. Wyszli poza schematy – i właśnie tam spotkali Boga.
Po liturgii świętowanie przeniosło się na ulice toruńskiej Starówki. Koncert, kolędy, barwny korowód Trzech Króli oraz obecność orkiestry i tancerzy stały się wyrazem radości z Objawienia Pańskiego i przypomnieniem, że droga mędrców trwa nadal – zawsze wtedy, gdy człowiek odważy się szukać Boga także pośród codziennego życia. Obchody Objawienia Pańskiego w Toruniu stały się nie tylko wydarzeniem religijnym i kulturalnym, ale także czytelnym znakiem, że wiara – podobnie jak droga mędrców – pozostaje zaproszeniem do wyjścia poza to, co znane i wygodne.
Adres listu wymienia obok Pawła Sostenesa - być może owego przełożonego synagogi, którego pobito przed trybunałem Galliona w Koryncie (Dz 18,17); jeśli to on, dawny reprezentant oskarżycieli pisze teraz jako „brat” i współnadawca. Sam Korynt tłumaczy wiele z dalszych rozdziałów: zburzony przez Rzymian, odbudowany jako kolonia z woli Cezara w 44 roku przed Chr., stał się stolicą prowincji Achai i miastem dwóch portów - Lechajon od zachodu i Kenchry od wschodu - węzłem handlu, migracji, kultów i ambicji ludzi, którzy dorobili się szybko i chcieli znaczyć. Do wspólnoty z takiego miasta Paweł pisze: „Kościołowi Bożemu, który jest w Koryncie, uświęconym w Chrystusie Jezusie, powołanym świętym” - świętość jest tu najpierw darem powołania, a dopiero potem zadaniem. Adres rozszerza się na „wszystkich, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa”: formuła „wzywać imienia Pana”, którą Joel odnosił do JHWH (Jl 3,5), zostaje przeniesiona na Jezusa - to jeden z najstarszych śladów kultu Chrystusa jako Pana i zarazem definicja chrześcijan w ogóle. Dziękczynienie jest kurtuazyjne i zarazem przenikliwe: Paweł dziękuje za ubogacenie „we wszelkie słowo i wszelkie poznanie” - logos i gnōsis to dokładnie te dary, które w Koryncie wybujały w powód podziałów i pychy; Apostoł najpierw za nie błogosławi, zanim zacznie je porządkować. Wspólnota „oczekuje objawienia się Pana” - życie chrześcijańskie ma horyzont adwentowy. A wszystko spina zdanie-kotwica: „wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa (koinōnia) z Synem swoim”. Nadzieja Kościoła nie opiera się na jakości jego członków, lecz na wierności Tego, który powołał.
Kto wierzy w Chrystusa ma iść przez życie, a nie stać w miejscu. Nie może się rozczulać nad sobą czy nad światem, załamując ręce nad tym, co dzieje się wokół. Jego powołaniem jest iść i zmieniać wszystko na lepsze.
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania».
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.