Jest upalne sobotnie przedpołudnie. Na dziedzińcu przy Wyższym Seminarium Duchownym w Toruniu pojawia się coraz więcej ludzi. Przyjeżdżają liczne grupy, przychodzą kobiety, mężczyźni, rodziny z dziećmi, osoby starsze, niepełnosprawni, kapłani i siostry zakonne. Po co właściwie się tu zebrali? Słychać śmiech, okrzyki powitania, są łzy wzruszenia, słychać muzykę, męski głos zapowiadający, co będzie się działo. Wszystkich przepełnia radość spotkania i jedności, ponieważ spotkali się właśnie na Diecezjalnym Dniu Wspólnoty.
Miejsce dla każdego
Reklama
Po powitaniu przez konferansjera i zawiązaniu wspólnoty uczestnicy spotkania mają możliwość skorzystania ze stref tematycznych. Kiedy przeglądam bogaty program, przychodzi mi do głowy myśl: w Kościele jest miejsce dla każdego! Dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy, single, wdowy i wdowcy, małżeństwa, osoby duchowne, a także ci, którzy jeszcze powołanie rozeznają – dla każdej z tych grup różne wspólnoty z naszej diecezji przygotowały konferencje, warsztaty, animacje, filmy i świadectwa. „Przestałem się wstydzić Jezusa”, „Swoje powołanie odkryłem przed Najświętszym Sakramentem”, „Po śmierci małżonka nie kończy się życie, ale zaczyna się nowe w innej formie”, „Pan Jezus rozmawiał z dziećmi takimi jak wy”, „Każdy z nas ma w sobie wiele talentów do odkrycia” – można usłyszeć słowa dochodzące z poszczególnych sal. Ci, którzy chcieli spędzić ten czas w ciszy na adoracji Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, spotkali się w kaplicy, a dla wszystkich zainteresowanych historią i życiem bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego zorganizowana została prelekcja w sali pamięci.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Najlepsza Matka
Reklama
Wspólna modlitwa nowenną zbiera wszystkich w samo południe na placu przed Centrum Dialogu. Blisko tysiąc osób wspólnie zanosi prośby i dziękczynienia Patronce naszej diecezji. W barwnej procesji z obrazem, chorągwiami i feretronami przechodzimy do Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Wzruszenie łapie za serce, kiedy widzi się tłumy ludzi, którzy mimo upału, dającemu się we znaki każdemu, przybyli, aby wspólnie przeżywać Mszę św. i karmić się Jezusem. Eucharystii przewodniczy bp Arkadiusz Okroj. W wygłoszonej przez niego homilii wybrzmiewa mocno słowo „matka”: „Maryja, Nasza Patronka, pragnie nam dać to, co jest najcenniejsze – swojego Syna, Chrystusa Eucharystycznego. Pragnie, abyśmy jako Jej dzieci gromadzili się przy stole eucharystycznym, karmili się Jezusem, adorowali Go, zapatrzyli się w Niego i pozwolili Mu przemienić nasze życie”. Jaką jestem matką? Myśli kłębią mi się w głowie. Czy tak, jak wskazuje Ksiądz Biskup, dążę do rozwoju swoich dzieci, dodaję im odwagi, wspieram je, pomagam „dorastać do realizacji ich powołania”? – W Ewangelii spotykamy Jezusa na krzyżu, Jezusa, który już nie ma nic, nawet ubrania, został ogołocony ze wszystkiego, miał tylko swoją mamę – mówi Biskup. Czy byłabym w stanie, jak Maryja, być przy moich dzieciach w ich ostatnich, jakże trudnych chwilach? Albo bardziej przyziemnie, czy jestem blisko nich w codziennych mniejszych i większych trudnościach na drodze ku dorosłości?
– Cieszymy się dzisiaj razem z tej Patronki, ponieważ za Jej wstawiennictwem nasz diecezjalny Kościół staje się domem. To bardzo ważne, żeby w Kościele poczuć się jak w domu – słyszę dalej z ambony. Dom. Czy w moim domu wprowadzam pokój, obdarzam moją rodzinę bezgraniczną miłością? Czy dom, który tworzę, „to środowisko wzrostu, dojrzewania, to środowisko rozwoju”? Czy jest ono miejscem, w którym chce się być? A w końcu, czy moje serce jest domem dla innych? Dla tych odrzuconych, zranionych, potrzebujących nadziei i miłosierdzia?
Wzory matek
W dalszych słowach homilii przychodzi do mego serca światło. Biskup Arkadiusz, oprócz Maryi, która jest najlepszą Matką, podaje różne przykłady kobiet, których życie związane było z naszą diecezją, a które, jak ja, zmagały się z podobnymi pytaniami, wątpliwościami i wypełniały podobne powołanie. Błogosławiona Juta z Bielczyn, Matka Magdalena Mortęska, bł. Maria Karłowska oraz matki kapłanów – Marianna Prabucka i Marta Frelichowska – to one mogą być dla mnie, razem z Maryją, wzorem do tego, jak iść przez życie razem z Jezusem, żyć Eucharystią, która daje siłę do przezwyciężania codziennych zmagań i wlewa w serce miłość. Historie tych kobiet – matek, z jednej strony tak różne, a z drugiej tak podobne, pokazują mi, że w każdym powołaniu można odnaleźć Boże działanie.
Uczeń – misjonarz
Reklama
Patrząc na ludzi zebranych w Kościele, myślę sobie: dobrze tu być. Ksiądz Biskup kontynuuje: – Dziś tworzymy wspólnotę stworzoną ze wspólnot, które są ogromnym potencjałem naszej diecezji. Matka cieszy się, gdy dom wypełniony jest dziećmi. Dziś Kościół, który jest naszą matką, pragnie wydobyć z nas to wszystko, co jest najlepsze, dlatego gromadzi nas przy jednym stole. Gromadzimy się przy ołtarzu Eucharystii, który jest centrum naszych starań, aby na fundamencie duchowości eucharystycznej przezwyciężać kryzys relacji. Te słowa mocno do mnie docierają. Czy buduję relacje na Chrystusie? Czy proszę Go, aby pomógł mi patrzeć na drugiego człowieka w domu, w pracy, we wspólnocie czy na ulicy, Jego oczyma, pełnymi zrozumienia i miłosierdzia?
Biskup Okroj zostawia nas z konkretnym zadaniem: – Tego pragniemy dla Kościoła toruńskiego, aby był żywym Kościołem, współtworzonym przez ludzi, którzy karmią się Chrystusem, adorują Go i niosą Go innym. To zadanie trudne, ale kiedy poświęcimy swoje życie Jezusowi, będziemy mogli je wypełnić. Jako uczniowie – misjonarze jesteśmy prorokami naszych czasów, dlatego w przeznaczonym nam na tej ziemi czasie możemy ludziom mówić o Chrystusie i świadczyć o Nim całym naszym życiem.
Wspólnota
Po Mszy św. przechodzimy na dalsze świętowanie. W czasie agapy czuć atmosferę wspólnoty, ludzie troszczą się o siebie, rozmawiają, spotykają dawnych znajomych, z którymi przed laty formowali się w tych samych wspólnotach, patrzą, jak dzieci podrosły, a nawet jak głowy posiwiały. Wszystko to jest przepełnione pokojem, dobrem i życzliwością. Dzieci skaczą na dmuchańcach, jedzą popcorn i watę cukrową, strażacy uruchamiają kurtynę wodną, aby nas schłodzić, ze sceny dobiegają dźwięki instrumentów i wokalu dających koncert, grupa zbiera się, by wyruszyć w grę terenową, w namiocie trwają konsultacje medyczne, a w kościele ludzie adorują Pana Jezusa. – Nasza diecezja potrzebowała takiego spotkania, dnia wspólnoty, radości, bycia razem – można usłyszeć w kolejce po posiłek. – Ten dzień przyniósł mi duchowe orzeźwienie – mówi inna osoba. Snują się już plany na przyszłoroczne spotkanie, niektórzy chcieliby się włączyć w organizację, chcą wykorzystać swoje talenty, wymieniają się numerami telefonów. Myślę, że to najlepsze podsumowanie tego dnia. Dobrze tu być.
