Reklama

Święci i błogosławieni

Beatyfikacja misjonarza Japonii

W sobotę 25 czerwca w mieście Blanzy-sur-Bourbince w Burgundii w środkowo-wschodniej Francji zostanie wyniesiony na ołtarze pochodzący z tych stron sługa Boży Bernard Petitjean. Ten żyjący w XIX w. kapłan ze Zgromadzenia Misji Zagranicznych w Paryżu (MEP) niemal połowę swego życia spędził w Japonii i był tam świadkiem ostatniej fali prześladowań chrześcijan; był też pierwszym biskupem - wikariuszem apostolskim Japonii z siedzibą w Nagasaki i tam zmarł. Na beatyfikację przybędzie m.in. obecny arcybiskup tego miasta Joseph Mitsuaki Takami PSS.

[ TEMATY ]

beatyfikacja

wikipedia.com

Ks. Bernard Petitjean

Poniżej podajemy krótki życiorys nowego błogosławionego.

Bernard Tadeusz ( Bernard-Thadée) Petitjean urodził się 14 czerwca 1829 w Blanzy-sur-Bourbince w Burgundii (obecny departament Saône-et-Loire). Po nauce i studiach w seminarium duchownym w Autun przyjął święcenia kapłańskie 21 maja 1853, po czym nauczał w miejscowym niższym seminarium, był wikarym w Verdun-sur-leDoube i wreszcie misjonarzem ludowym, przemierzającym okoliczne miejscowości. 27 grudnia 1858 został kapelanem Sióstr od Dzieciątka Jezusa w Chauffailles i zdobyte tam doświadczenia apostolskie i duchowe wzbudziły w nim powołanie misyjne, toteż 11 czerwca 1859 wstąpił do Zgromadzenia Misji Zagranicznych w Paryżu (MEP). Po jego ukończeniu 13 marca 1860 na polecenie swych przełożonych odpłynął statkiem do Japonii.

Spędził tam najpierw dwa lata na wyspach Riukiu, po czym w 1863 udał się do Jokohamy, a stamtąd do Nagasaki. Japonia dopiero kilka lat wcześniej otworzyła się na świat zewnętrzny i misjonarz, obok posługi duszpasterskiej zaczął uczyć francuskiego i uczestniczył w budowie kościoła poświęconego 26 męczenników z tego miasta, który oddano do użytku 19 lutego 1865.

Reklama

17 maja tegoż roku ks. Petitjean poznał tam grupę chrześcijan japońskich, potomków ofiar krwawych prześladowań w XVII wieku, którzy przez stulecia w ukryciu wyznawali z pokolenia na pokolenie wiarę Chrystusową. Ujawnili się oni przy okazji budowy i poświęcenia kościoła i na widok krzyża, za którego noszenie ginęli ich przodkowie. Kapłan zaczął poszukiwać innych ukrytych chrześcijan w ich wioskach i wkrótce poznał 25 z nich. Pamiętali oni kilka modlitw, mieli krzyże i gromadzili się wokół jednego ze starszych. Na wieść o tym radosnym odkryciu Pius IX mianował 11 maja 1866 francuskiego misjonarza biskupem i wikariuszem apostolskim Japonii; sakrę nominat przyjął 21 października tegoż roku w Hongkongu.

Tymczasem w samej Japonii wybuchły wkrótce nowe prześladowania chrześcijan, które – choć nie tak bezwzględne jak te sprzed kilku wieków – również pociągnęły za sobą wiele ofiar śmiertelnych. Władze wszelkimi sposobami próbowały zniechęcić miejscowych wiernych do wiary, obiecując tym, którzy się jej wyrzekną, lepszą pracę i zarobki oraz prześladując trwających w wierze. Od października 1869 do stycznia 1870 do Urakami (obecnie północna część Nagasaki) i na wyspy Goto wywieziono statkami w strasznych warunkach ponad 4,5 tys. chrześcijan, a po przybyciu na miejsce znajdujące się wśród nich kobiety i dzieci sprzedawano.

Bp Petitjean robił wszystko, co mógł, aby powstrzymać te działania: apelował do władz japońskich i przedstawicieli mocarstw europejskich, zwłaszcza francuskich, ale bez skutku. W 1868 wyjechał w tym celu do swej ojczyzny, próbując tam interweniować na rzecz prześladowanych. W 1870 wziął udział w Soborze Watykańskim I. Tylko Pius IX wystosował 28 września 1871 list „Licet perjucunde” do japońskich wyznawców Chrystusa, dodając im odwagi i zapewniając o modlitwie. A gdy prześladowania ustały w 1873, skierował 29 maja tegoż roku oddzielny list „Dum asperrimam” do biskupa, wyrażający radość z tego powodu.

Reklama

I dopiero wtedy biskup mógł powrócić do Japonii. Zaczął wówczas reorganizować swój wikariat. Na jego prośbę papież mianował 3 października 1873 jego bliskiego współpracownika ks. Josepha-Marie Laucaigne’a (1838-85) biskupem pomocniczym, którego on sam konsekrował 22 lutego następnego roku.

Pod koniec 1875 misjonarz udał się do Rzymu, aby poprosić Ojca Świętego o podzielenie rozległego wikariatu Japonii na mniejsze jednostki. W odpowiedzi, po dokładnym zbadaniu sprawy, Pius IX wydał 22 maja 1876 dekret ustanawiający dwa wikariaty: Japonii Północnej – na jego czele stanął inny misjonarz francuski bp Pierre-Marie Osouf (1829-1906) i Japonii Południowej, którym kierował do końca życia bp Petitjean. Początkowo swą siedzibę miał w Osace, gdzie zaczął budować kościół, po czym powrócił do Nagasaki i tam zmarł 7 października 1884 w wieku 55 lat. Pochowano go w sanktuarium 26 męczenników japońskich u stóp ołtarza, przed którym 19 lat wcześniej spotkał „ukrytych” chrześcijan.

W chwili jego śmierci Kościół katolicki w Japonii liczył nieco ponad 30 tys. wiernych, wśród których pracowało 2 biskupów, 53 misjonarzy europejskich, 3 kapłanów miejscowych, 252 katechistów oraz prowadził 84 oratoria, 2 seminaria z 79 słuchaczami i 65 szkół, do których uczęszczało ponad 3,3 tys. uczniów.

2016-06-25 09:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Założyciel Rycerzy Kolumba będzie beatyfikowany

2020-05-27 14:47

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Archiwum Rycerzy Kolumba

26 maja 2020 roku papież Franciszek zatwierdził cud przypisywany wstawiennictwu Sługi Bożego ks. Michaela McGivney’a, założyciela Rycerzy Kolumba. Akt ten wieńczy proces potrzebny do ogłoszenia ks. McGivney’a błogosławionym Kościoła katolickiego. Dekret o heroiczności cnót zezwalający na publiczny kult ks. McGivney’a jako Sługi Bożego podpisał w 2008 roku papież Benedykt XVI.

Od chwili rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych wpłynęło wiele informacji o łaskach otrzymanych za przyczyną ks. McGivney’a w sprawach związanych z walką z nałogiem, powrotem do wiary, pojednaniem w rodzinie, odzyskaniem pracy i uzdrowieniem z chorób. Dekret Kongregacji podpisany przez Ojca Świętego opisuje cudowne uzdrowienie dziecka w łonie matki w sytuacji zagrażającej jego życiu. Rodzina dziecka prosiła o wstawiennictwo Sługę Bożego ks. Michaela McGivney'a. Sytuacja miała miejsce w 2015 r.

„Ks. McGivney zainspirował wiele pokoleń katolickich mężczyzn do podwinięcia rękawów i wcielania wiary w czyn” – powiedział przywódca międzynarodowej wspólnoty Rycerzy Kolumba, Carl Anderson. „Znacznie wyprzedził swoją epokę, jeśli chodzi o powierzanie świeckim ważnej roli w Kościele. Dziś jego duch kształtuje wyjątkową działalność Rycerzy, służących osobom na marginesie społeczeństwa, podobnie jak on sam służył wdowom i sierotom w latach 80. XIX w”.

„Zbliżająca się beatyfikacja naszego Założyciela jest ogromnym świętem dla rycerskiej wspólnoty na całym świecie. Od ponad 10 lat trwamy na modlitwie w intencji beatyfikacji tego wspaniałego kapłana, którego wizja dała początek idei od niemal 140 lat kształtującej nasze rozumienie wiary i wierności Kościołowi oraz inspirującej nas do niesienia pomocy potrzebującym każdego dnia” – powiedział Delegat Stanowy Tomasz Wawrzkowicz, przywódca Rycerzy w Polsce.

Ks. McGivney urodził się w USA w 1852 r. jako najstarszy syn w ubogiej, wielodzietnej rodzinie irlandzkich imigrantów. Już jako 13-latek pomagał rodzicom w utrzymaniu, pracując w miejscowej fabryce. Święcenia kapłańskie przyjął w 1877 r. w najstarszej katolickiej katedrze w USA, w Baltimore. Powierzono mu posługę w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny w New Haven w stanie Connecticut, gdzie pierwotnie miał być asystentem chorego proboszcza, ale w krótkim czasie był zmuszony przejąć wszystkie jego obowiązki.

W reakcji na problem wysokiej śmiertelności mężczyzn wykonujących niebezpieczne prace, silne antykatolickie uprzedzenia amerykańskiego społeczeństwa oraz powszechną biedę wśród katolików ks. McGivney w 1882 roku założył ze swoimi parafianami męską wspólnotę Rycerzy Kolumba – świecką organizację katolików pragnących formować się w wierze, pomagać sobie nawzajem i działać dla dobra katolickich rodzin. Oprócz sprawowania duszpasterskiej opieki nad swoimi parafianami ks. McGivney pracował z miejscową młodzieżą, posługiwał w miejscowym więzieniu i z wielką determinacją promował abstynencję poprzez krzewienie kultury oraz popularyzację sportu. Zmarł na gruźlicę w wieku 38 lat w 1890 r., zostawiając po sobie silną 6-tysięczną organizację Rycerzy.

W czasie pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych, niespełna miesiąc po ogłoszeniu ks. McGivney’a Sługą Bożym, papież Benedykt XVI w homilii wygłoszonej w Katedrze św. Patryka w Nowym Jorku powiedział: „Czyż to nie zjednoczenie wizji i celu – zakorzenione w wierze i duchu ciągłego nawracania się i ofiarności – stanowi o tajemnicy imponującego wzrostu Kościoła w tym kraju? Musimy tu wspomnieć o wyjątkowych osiągnięciach wzorowego, amerykańskiego kapłana, Sługi Bożego ks. Michaela McGivney’a, którego wizja i zapał doprowadziły do ustanowienia Rycerzy Kolumba, oraz o dziedzictwie całych pokoleń osób konsekrowanych i księży, którzy w cichości poświęcili swe życie służbie Ludowi Bożemu w niezliczonej liczbie szkół, szpitali i parafii”.

Dziś Rycerze Kolumba są międzynarodową organizacją. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 2 miliony członków. W Polsce rozpoczęli działalność na zaproszenie św. Jana Pawła II prawie 15 lat temu i liczą ponad 6 tysięcy członków działających przy 119 parafiach na terenie 28 diecezji. Choć Rycerze Kolumba są organizacją świecką, w ich szeregi wstępują również duchowni, w Polsce m.in. kard. Dziwisz, kard. Nycz, czy abp Ryś.

Zasadami Rycerzy Kolumba są Miłosierdzie, Jedność, Braterstwo i Patriotyzm i wokół tych wartości kształtuje się ich formacja.

CZYTAJ DALEJ

Jak uwierzyć, że Bóg jest kochającym mnie Ojcem?

2020-06-04 12:26

[ TEMATY ]

duchowość

ojcostwo

ankie’s/fotolia.com

W jaki sposób odkryć prawdziwy obraz Boga jako miłosiernego i kochającego Ojca? Jak wyzbyć się nieprawidłowych obrazów prawdziwego ojcostwa, które często nosimy w sobie?

Nie wystarczy symbolicznie zrehabilitować ojcostwo. Żeby zrozumieć zmianę, jaką w poznaniu Boga proponuje Jezus, musimy jeszcze odważyć się krytycznie oczyścić określone obrazy ojca. Nasza trudność w relacji z Bogiem często bierze się z nieporozumień, jakie postać ojca wciąż w nas rodzi.

Na przykład jedną z klasycznych lektur literatury europejskiej jest List do ojca Franza Kafki. Ten tekst to oskarżenie, które odzwierciedla rozdzierający proces wewnętrzny przeżywany przez Kafkę. Pisarz rósł w cieniu ojca, wiecznie obarczony tą przeraźliwą trudnością, że cokolwiek zrobi, nigdy nie sprosta jego wymaganiom.

Początek listu dobrze odzwierciedla wynikający z tego dramat: „Najukochańszy Ojcze, niedawno spytałeś mnie, czemu twierdzę, że odczuwam przed Tobą lęk. Jak zwykle nie wiedziałem, co Ci odpowiedzieć, częściowo właśnie z lęku, który odczuwam wobec Ciebie, a częściowo dlatego, że na uzasadnienie owego lęku musiałbym przytoczyć zbyt wiele szczegółów, zanim bym go w połowie uargumentował. I jeżeli nawet próbuję obecnie odpowiedzieć Ci pisemnie, to i tak nie uczynię tego w pełni, ponieważ podczas pisania też paraliżuje mnie strach przed Tobą i jego konsekwencje”.

Nierzadko znajdujemy, nawet pośród chrześcijan, obraz Boga, który bardzo przypomina nieosiągalnego i niezadowolonego ojca Kafki. Wydaje się, że cokolwiek byśmy robili lub jakkolwiek byśmy się starali, nigdy nie zaskarbimy sobie Jego życzliwego spojrzenia.

Wszystko to, co nasze, Jemu nie wystarcza, bo jest niedoskonałe i niegodne uwagi. Ale chrześcijaństwo głosi nie takiego Boga, który rozdaje swoją miłość z nieustępliwą powściągliwością, tylko Boga bogatego w miłosierdzie. W Pierwszym Liście św. Jana czytamy: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował” (1 J 4,10).

Inne obrazy ojca są nadmiernie uzależnione od stereotypów kultury, w jakiej powstały, i obfitują w dystans i oschłość. Pisarz António Alçada Batista opowiada w pierwszej osobie typową historię: „Pewnego razu miałem operację i byłem w szpitalu sam z moim ojcem. Czułem ból od paznokci u stóp do koniuszków włosów, a ojciec był u mego boku. Miałem już dziewiętnaście lat, ale zapragnąłem jego ludzkiej, ojcowskiej dłoni i powiedziałem: Pokaż mi swoją dłoń. Po co?, zapytał. Odpowiedziałem: Potrzebuję twojej dłoni. On uśmiechnął się i podał mi ją, ale zaraz zaczęły w nim pracować ciężkie rycersko-akademickie struktury, które odmawiają ojcu podania czułej dłoni swemu dziewiętnastoletniemu synowi. I tak oto zaczął ukradkiem odsuwać swoją dłoń, moja zaś pozostała tam, w geście prośby, ale była sama”.

„Potrzebuję twojej dłoni”. Poznanie Boga jako Ojca jest możliwe tylko jako poznanie żywe, zbudowane na głębokim doświadczeniu, musi to być coś opartego na zmysłach, co pozwala nam uczestniczyć w czymś absolutnym.

Przychodzi mi na myśl modlitwa, którą bohaterka powieści Clarice Lispector odmawia na kolanach, u stóp łóżka: „Ulżyj mojej duszy, spraw, bym poczuła, że twoja dłoń trzyma moją… spraw, bym była miłosierna wobec siebie samej, bo w przeciwnym wypadku nie będę czuła, że Bóg mnie kocha… Amen”. Sama Ewangelia Jezusa kwestionuje nasze uporczywe trwanie przy abstrakcyjnych i zintelektualizowanych formułach. Jak zapewnia autor Listu do Hebrajczyków: „Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich [naszego] Boga” (Hbr 11,16). Ale musimy pozbawić się określonych obrazów, by być z Ojcem.

_________________________________

Artykuł zawiera fragment pochodzący z książki Jose Tolentino Mendonca - Ojcze nasz, któryś jest na ziemi. Dla tych, którzy wierzą, i dla tych, którzy (jeszcze) nie wierzą, Wydawnictwo Święty Wojciech. Przeczytaj więcej: Zobacz

swietywojciech.pl

CZYTAJ DALEJ

Papież: współczucie lekarstwem na obojętność

2020-06-04 20:21

[ TEMATY ]

cierpienie

papież Franciszek

pandemia

PAP

W miesiącu czerwcu Papież prosi, aby szczególną modlitwą otoczyć ludzi cierpiących z powodu różnych pandemii, w tym takich jak wojny czy głód. Intencja został przekazana przez Światową Sieć Modlitwy Papieża.

Co możemy zrobić? Jak możemy nie popaść w obojętność? – pyta Franciszek. Wskazuje na drogę wyjścia: jest nią współczucie. To jest najlepsza pomoc, jaką możemy zaoferować naszą modlitwą i życiem, tym, którzy cierpią przybliżając do Serca Jezusa, aby On mógł przemienić ich życie.

Papież – Serce Jezusa przygarnia wszystkich

„Wiele osób cierpi z powodu poważnych trudności, których doświadczają. Możemy im pomóc, towarzysząc im w drodze z pełnym współczuciem, które zmienia życie osób. I przybliża ich do Serca Chrystusa, który przyjmuje nas wszystkich w rewolucji czułości. Módlmy się, aby ci, którzy cierpią, znaleźli drogi życia, pozwalające dotknąć się Sercu Jezusa.“

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję