Reklama

Abp Jędraszewski o post-prawdzie

2017-11-09 17:09

Paulina Smoroń | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Ten nowy świat jest światem demiurgów, którzy kontynuują dzieło rozpoczęte przez czerwony totalitaryzm ponawiając próbę wyprodukowania nowego człowieka, który nie troszczy się kwestie egzystencjalne, który nie troszczy się o antropologię. Tacy demiurgowie uważają, że mają prawo burzyć wszystko, co było. Nie ma prawdy obiektywnej, nie ma świata, który powinni uznać i poznać jego reguły. Jest przekonanie, że zmieniać trzeba wszystko - mówił we wtorek metropolita krakowski podczas sesji naukowej „Veritatis splendor wobec post-prawdy".

Konferencja w auli bł. Jakuba w bazylice Ojców Franciszkanów była częścią rozpoczętych we wtorek obchodów XII Dni Jana Pawła II. Abp Marek Jędraszewski mówił tam o post-prawdzie w kontekście papieskiej encykliki.

Rozpoczął jednak od przytoczenia klasycznej definicji prawdy, sięgającej czasów Arystotelesa. Jak wyjaśnił, prawda - zgodnie z tą koncepcją - polega na zgodności umysłu z rzeczami. - Jest świat rzeczy, a nasze poznanie ma polegać na tym, że my do tego świata się zbliżymy, poznamy go i właściwie wyrazimy - tłumaczył.

Podkreślił, że tej klasycznej definicji przeciwstawiają się tzw. definicje nie-klasyczne, mające swój rodowód nowożytny. Jako pierwszą wymienił tezę Kartezjusza, który utożsamiał prawdę z pewnością. Poza pewnością kartezjańską, mówił też o koherencji, czyli o stwierdzeniu, że coś jest prawdziwe, jeśli w zbiorze pewnych zdań jest zgodne z innymi zdaniami. Przywołał też koncepcję pragmatyczną, która uważa za prawdziwe to, co służy człowiekowi albo jest zgodne z tym, co on chciałby mieć. Mówił też, o koncepcji sensualistycznej i demokratycznej.

Reklama

- Lekko ironicznie mówię, że dzisiaj obowiązuje, zwłaszcza w publicystyce o charakterze politycznym, demokratyczna definicja prawdy, czyli że prawdziwe jest to, co uważa większość - dodał.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Uznał też, że patrząc na te zmagania myśli nowożytnej z klasyczną definicją prawdy w końcu XX wieku doszliśmy do momentu, w którym prawda została podważona. Odwołał się przy tym do książki „Stan filozofii współczesnej" oraz - szczególnie interesującej dla arcybiskupa - polemiki między Rorty'm, a Kołakowskim.

- Rorty mówił, że dla normalnego rozwoju demokracji społeczeństwa demokratycznego należy to, że trzeba przyjąć istnienie tzw. liberalnej ironistki. Kto to jest? Jako, że jest liberalna, to może co chwilę zmieniać treść wypowiadanych przez siebie słów. Może robić co chce i dotychczasowym słowom nadawać dowolne znaczenia. Pytanie, jak w takim razie można się porozumieć z innymi ludźmi skoro wszystko jest płynne? - zastanawiał się.

Przechodząc natomiast do pojęcia „post-prawda" przypomniał, że ten termin po raz pierwszy pojawił się w roku 1992 w eseju, który ukazał się na łamach pisma Nation. Jego autor stwierdził, że „my, ludzie wolni zdecydowaliśmy, że chcemy żyć w świecie post-prawdy". Abp Jędraszewski zauważył jednak, że choć termin ten można znaleźć w różnych komentarzach, do niedawna nie był on zbyt popularny. Zauważył wręcz, że w wyniku ostatnich wydarzeń termin ten stał się słowem roku 2016.

- Doprowadziły do tego wydarzenia polityczne z ubiegłego roku związane z referendum w sprawie Brexitu a potem z wyborami amerykańskimi, których nieoczekiwanym zwycięzcą okazał się Donald Trump, a także kwestia rosyjskiej propagandy, gdy chodzi o wojnę na Ukrainie - zauważył.

Zdaniem metropolity, post-prawda to słowo, które wyrosło z kontekstu politycznego i ukazuje pewną rzeczywistość polityki, jaką się dziś uprawia w głębokim powiązaniu ze światem mediów.

- Tak skutecznego świata mediów do tej pory nie było. Polityka współczesna z mediami zawiera jakiś szczególny związek i zaczyna tę politykę prowadzić przez media uprawiające rzeczywistość post-prawdy. Chodzi tu przede wszystkim o szum informacyjny, w którym zacierają się granice między faktem a opinią, prawdą a fałszem, informacją a dezinformacją. Politycy między sobą nie konkurują wcale po to, by przedstawić jakiś fakt, właściwie go zinterpretować czy przedstawić diagnozę rzeczywistości, ale robią to po to, by zyskać dla siebie jak największy poklask, odwołując się do emocji, czasem ukrytych obaw lub kompleksów ludzi, do których się zwracają, by ich pozyskać dla siebie. A jeśli przegrają w tych bataliach politycznych, to jedynym argumentem tłumaczącym ich klęskę jest to, że doszło do jakiegoś fałszerstwa wyborczego - zobrazował.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Jak stwierdził, skutkuje to tym, że nie uznaje się faktów za coś ważnego, a właściwie się je lekceważy. - „Fake newsy" czy inne fakty, niekoniecznie odnoszące się do tego, co się wydarzyło, zaczynają żyć własnym życiem. I możemy je wielokrotnie dementować, ale one już są i mają konkretny wpływ na rzeczywistość - przyznał.

Mówiąc o zwątpieniu w prawdę nawiązał do tygodnika The Economist, który pisał, że współczesna polityka pojmowana jest jako sytuacja, w której prawda ma niewielkie znaczenie, a liczy się tylko to, co przyczyni się do zdobycia elektoratu. Pisano tam też, że obywatele są gotowi głosować wbrew własnym interesom, a nauka w opinii publicznej nie jest pojmowana jako źródło prawdy.

Odwołał się również do brytyjskiego dziennika The Guardian, który łączy rzeczywistość post-prawdy z szerzącym się populizmem, gdzie politycy przedstawiają się jako jedyny słuszny głos - głos wszystkich obywateli.

Metropolita krakowski przywołał też pojęcie „bańki filtrującej" związane z Zygmuntem Baumanem. Wyrażenie to odnosi się m.in. do serwisów internetowych, które na podstawie zachowania użytkowników dobierają materiały najlepiej dostosowane do ich preferencji. Za Baumanem powtórzył, że media społecznościowe nie służą poszerzaniu własnych horyzontów, ale wręcz przeciwnie - są po to, by wytworzyć sobie pewną strefę komfortu, której jedyną słyszalną rzeczą jest echo własnego głosu. - Wygodnie jest w tej bańce przebywać, słuchać echa własnych przemyśleń i nie widzieć, że poza nią dzieje się coś zupełnie innego, że gdzieś jest ta prawdziwa rzeczywistość - ocenił.

Odwołując się natomiast do wydanej rok temu we Francji książki „Nienawiść do świata. Totalitaryzmy i ponowoczesność", której autorem jest Chantal Delsol, stwierdził, że owa ponowoczesność, której wyrazem jest także post-prawda, jest przedłużeniem nowoczesności liczącej się od czasów oświecenia, a zarazem jej zaprzeczeniem.

- Ten nowy świat jest światem demiurgów, którzy kontynuują dzieło rozpoczęte przez czerwony totalitaryzm ponawiając próbę wyprodukowania nowego człowieka, który nie troszczy się kwestie egzystencjalne, który nie troszczy się o antropologię. Jest światem demiurgów, sądzących, że żyją w prehistorii i oczekujących rychłej paruzji. Tacy demiurgowie uważają, że mają prawo burzyć wszystko, co było,. Nie ma prawdy obiektywnej, nie ma świata, który powinni uznać i poznać jego reguły. Jest przekonanie, że zmieniać trzeba wszystko - mówił.

Zdaniem arcybiskupa, echo tego można odnaleźć w encyklice „Veritatis splendor", w której papież zatrzymał się m.in. nad problemem czy jest obiektywna prawda i czy jest jakaś antropologia, która będzie trwałym fundamentem dla myślenia o człowieku oraz temu, co można zmienić w sferze moralności.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Metropolita krakowski zauważył, że encyklika ta została opublikowana 6 sierpnia, czyli w dniu, w którym Kościół katolicki obchodzi święto Przemienienia Pańskiego. Arcybiskup przypomniał zebranym związane z tym wydarzenie biblijne, kiedy Górze Tabor Chrystus przemienił się wobec uczniów.

- Doszło do pewnego faktu, do jakiegoś blasku, według Marka, związanego z odzieżą Chrystusa. U Mateusza i Łukasza jest coś więcej niż tylko przemiana dotycząca szat. Mateusz pisze o tym, że twarz Jego zajaśniała jak słońce. Łukasz podobnie - przytoczył.

Analizując preambułę encykliki, abp Marek Jędraszewski zauważył, że jej przesłanie utrzymane jest w duchu tego, co głosiła teologia naturalna w wydaniu katolickim. - Jest stworzony świat i człowiek, który różni się od świata tym, że ma godność osoby stworzonej na Boży obraz i podobieństwo - mówił.

Zdaniem metropolity, to, że w tym świecie jaśnieje blask prawdy oznacza, że świat i człowiek całym swoim istnieniem mówią o tym, że istnieje Bóg. Co więcej, ta prawda, która emanuje ze stworzenia i która staje się czytelna dla człowieka, oświeca jego rozum i kształtuje jego wolność. Jak dodał, z preambuły tej wynika również, że w człowieku jest pragnienie odkrywania prawdy. Zaznaczył też, że z kolei pierwsze słowa wprowadzenia tej encykliki mówią o Chrystusie jako o światłości świata oraz o powołaniu człowieka, który wpatrzony w Chrystusa sam ma stać się dzieckiem światłości.

W dalszych częściach tej encykliki metropolita krakowski - nawiązując do terminologii z książki Chantala Delsola - zauważył, że demiurgowie są krytykowani przez Jana Pawła II. Wspomniał przy tym o pysze ludzkiej wolności, zawierającej się w przekonaniu, że człowiek jest przede wszystkim istotą wolną i to w sposób absolutny. Dodał, że papież wskazuje tam na pewien paradoks, kiedy z jednej strony absolutyzuje się wolność, a z drugiej - unicestwia się ją i kwestionuje.

- To wyniesienie wolności ponad prawdę i stwierdzenie, że ja decyduję o prawdzie, prowadzi do autodestrukcji człowieka. Wywyższenie w człowieku wolności po absolut sprawia, że w gruncie rzeczy człowiek przekreśla siebie samego - przekonywał.

Jak tłumaczył powołując się na encyklikę, świat Kościoła, który pochyla się nad człowiekiem, nad tą szczególną rośliną, jaką on jest, starając się mu pomóc w jego wzroście, obowiązuje fundamentalna prawda, że wolność jest zależna od prawdy. Jego zdaniem Chrystus wyraził to dobitnie mówiąc: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli".

Jak podkreślał, z tego wynikają pewne zasady wpływające na to, jak tę wolność należy użytkować dla dobra siebie, innych i świata. - Człowiek kieruje się ku dobru racjonalnie. To nie jest ślepe, instynktowne działanie. Jest to dążenie mocą rozumu, który rozpoznaje autentyczne dobro i mocą woli, która decyduje się to dobro osiągnąć - tłumaczył.

Przypomniał, że najwyższym dobrem jest Bóg, do którego mamy dążyć. - To jest nasz najbardziej święty i podstawowy obowiązek moralny. Każdy bunt przeciwko temu stanowi z jednej strony tragiczną próbę wyniesienia siebie na miejsce Boga, a z drugiej strony- równie szaleńczą próbę przekreślenia i odrzucenia Boga - uznał.

Nauczał, że właśnie dlatego istotą moralności jest określony przedmiot ludzkiego działania, a nie intuicje czy własne pomysły. Podkreślał wagę pokory człowieka, kiedy spotyka się on z Bogiem poprzez Jezusa Chrystusa. - Dlatego tak konieczne jest pójście za Chrystusem, które dotyka samego wnętrza człowieka. Chrystus działa w uczniu, który chce za Nim iść i który się do Niego upodabnia. Zamieszkuje w jego sercu i uzdalnia go, by kochał drugiego człowieka przekraczając siebie samego, aż po dar z siebie - wyjaśniał.

Powołując się na Jana Pawła II tłumaczył, że właśnie dlatego konieczne jest świadectwo człowieka o Chrystusie, który jest prawdą, bo to dzięki Niemu człowiek może realizować swoje powołanie do życia w wolności. Na koniec, nawiązując po raz kolejny do książki „Nienawiść do świata. Totalitaryzmy i ponowoczesność" arcybiskup wyjaśnił, kim są opisani w niej demiurgowie i ogrodnicy. Tłumaczył, że ci pierwsi nie chcą przyznać, że świat wyznaczył jakiekolwiek definicje, które istniały już przed nami. Uważają, że to oni narzucają definicje, dowolnie je zmieniając. Ogrodnicy natomiast potrafią wytyczyć granice pomiędzy swoją władzą i niemocą.

Dni Jana Pawła II potrwają w Krakowie do czwartku 9 listopada. Jest to inicjatywa Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa, którzy postanowili zmobilizować małopolskie środowiska akademickie do upamiętnienia postaci Ojca Świętego. Pierwsze Dni Jana Pawła II odbyły się w 2006 r. pod hasłem „Prawda". W tym roku hasło przewodnie wydarzenia to: „Prawa człowieka i prawa narodów".

Tagi:
Dni Jana Pawła II

Ważny punkt odniesienia

2017-11-15 11:25

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 47/2017, str. 6

To są dni poświęcone staraniom, aby myśl Jana Pawła II upowszechniać, aby ona była coraz większą inspiracją dla jak najszerszego kręgu ludzi – mówił podczas konferencji inicjującej obchody XII Dni Jana Pawła II w Krakowie ks. prof. Wojciech Misztal, prorektor UPJPII, przewodniczący komitetu organizacyjnego.

Maria Fortuna–Sudor
We wtorkowej konferencji uczestniczyli; prof. Zofi a Zarębianka, prof. Teresa Malecka, abp Marek Jędraszewski i ks. prof. Wojciech Misztal, a spotkanie poprowadził ks. dr Robert Nęcek

Tegoroczne cykliczne wydarzenie odbyło się pod hasłem: „Prawa człowieka i prawa narodów”. Konferencja prasowa, zorganizowana w sali Okna Papieskiego krakowskiej kurii we wtorek 7 listopada, stała się okazją do przybliżenia idei projektu i poinformowania o sposobach popularyzacji dziedzictwa polskiego Papieża przez krakowskie uczelnie. Prof. Zofia Zarębianka z UJ podkreślała, że Dni Jana Pawła II (trwające od 7 do 9 listopada) to wydarzenie wieloczłonowe, wielopłaszczyznowe. I dodawała: – Mamy szereg konferencji naukowych. A więc ta refleksja jest rozłożona na wiele aspektów, na wiele głosów.

Już we wtorek, przed południem rozpoczęła się Ogólnopolska Sesja Naukowa z serii „Muzyka wobec poezji i nauczania Karola Wojtyły i Jana Pawła II” na Akademii Muzycznej. Po południu w Akademii Ignatianum – sesja naukowa „Od praw człowieka do praw narodów”, a wieczorem w klasztorze Ojców Franciszkanów – „Veritatis splendor wobec post-prawdy”. Główna sesja naukowa pt. „Prawa człowieka i prawa narodów” została zorganizowana w czwartek 9 listopada w Collegium Novum UJ.

Uczestniczący w konferencji zwracali również uwagę na wydarzenia artystyczne towarzyszące Dniom JPII. Pierwszym z nich był wtorkowy spektakl teatralny pt. „Romantycy z Solvayu 1940”. Prof. Zofia Zarębianka mówiła o nim: – To fikcyjna, fabularyzowana opowieść, która w symbolicznym skrócie scenicznym dokonuje syntezy dwóch powołań Karola Wojtyły – jego drogi do kapłaństwa w połączeniu z drogą przez scenę. Z kolei o zaprezentowanym w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa koncercie Chóru i Orkiestry Kameralnej Akademii Muzycznej w Krakowie poinformowała prof. Teresa Malecka, podkreślając żywiołowość i wielkie zaangażowanie wykonawców.

Uczestniczących w konferencji dziennikarzy szczególnie interesowało odniesienie hasła tegorocznej edycji Dni JP II do obecnej sytuacji politycznej. Metropolita Krakowski przyznał, że problem migracji i ucieczki wielu ludzi przed wojną powoduje tworzenie się zupełnie nowych kontekstów w odniesieniu do tego, co mówił przed laty Jan Paweł II. Przypomniał wystąpienia polskiego Papieża w UNESCO i w ONZ, gdzie wyraźnie upominał się on m.in. o to, by rządzący gwarantowali prawa osoby ludzkiej i by były poszanowane prawa narodów. Abp Marek Jędraszewski zauważał: – Wtedy były inne czasy, nie było takiego dramatycznego wydarzenia, jakim jest niewątpliwie współczesna wędrówka ludów. Zaznaczał jednak, że to co wówczas mówił Jan Paweł II, pozostaje dla współczesnego człowieka ważnym punktem odniesienia. Apelował, abyśmy umieli patrzeć na każdego człowieka jako osobę, którą trzeba uszanować i przyjąć, ale także, żeby właściwie spojrzeć na prawa narodów do ich ziemi, do ich ojczyzny i do ich tożsamości.

Zgodnie z tradycją, wydarzenie zakończyło się Mszą św. odprawioną w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w czwartkowy wieczór. Tam również nastąpiło wręczenie nagród przyznanych w towarzyszącym Dniom JPII konkursom – literackim i fotograficznym. Nazwiska laureatów i wyróżnionych znajdują się na stronie: jp2.krakow.pl/program

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Krajewski: przywieźliśmy Chrystusa w 33 obliczach

2019-12-05 15:45

Krzysztof Ołdakowski SJ/vaticannews / Watykan (KAI)

Radio Watykańskie informowało wczoraj o powrocie Jałmużnika Papieskiego z greckiej wyspy Lesbos. Kard. Konrad Krajewski przywiózł ze sobą do Rzymu 33 uchodźców. W rozmowie z Radiem Watykańskim zauważył, że w maju w obozach znajdowało się 7 tys. osób, a teraz zostało ich 17 tys.

Piotr Drzewiecki

Przebywają tam w nieludzkich warunkach, gdzie nie ma prądu ani wody. Śpią pod plastikowymi płachtami. Niektórzy z nich dopiero w 2021 roku będą mieli rozmowy z władzami dotyczące przyznania dokumentów. Dzięki zmianom politycznym w Grecji i we Włoszech można było sprowadzić tę niewielką grupę uchodźców. Grecki rząd zakupił nawet dla nich bilety. Kard. Krajewski zauważył, że niektóre z kilkuosobowych rodzin cały swój majątek miały w torbie foliowej.

„Nie myślmy o tym, co państwo może zrobić dla tych ludzi, pomyślmy co Kościół może dla nich zrobić, a Kościół może uczynić bardzo wiele, począwszy od kardynałów, biskupów i księży. Możemy otworzyć nasze klasztory, nasze domy, tak jak to zrobił kardynał z Luksemburga, który w połowie listopada, a on także był z nami w maju na wyspie, zabrał dwie rodziny. Nie umieścił ich jednak w Caritasie, ale w swoim domu. U nas w Polsce domy biskupie są bardzo obszerne, domy kardynałów w Rzymie także są bardzo przestronne, więc zacznijmy od siebie. Dajmy miejsce, żeby Pan Jezus mógł się narodzić poprzez obecność tych osób. Na początku też było mi trudno. No jak to: ubogi, brudny i śmierdzący ma wejść do mojego domu. No właśnie, ale może wyjść piękny, umyty, ubrany oraz najedzony i to jest właśnie Jezus. Przyjmuję Jezusa, bo to On powiedział: byłem nagi, byłem uchodźcą, byłem w więzieniu. Jestem pełen podziwu dla wspólnoty św. Idziego, bo dla niej: mój bliźni to jest Chrystus. Pojechaliśmy na Lesbos zabrać te 33 osoby, a tak naprawdę przywieźliśmy Pana Jezusa pod postacią 33 twarzy, każdy inny, każda osoba ma inną historię. To jest ten sam Jezus“.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem