Reklama

„Kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 18, 14)

Niedziela warszawska 43/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Ewangelii na czwartą niedzielę zwykłą znajdują się słowa Jezusa, stanowiące tytuł niniejszych rozważań. Rzecz dotyczy, jak widać, „poniżania się” i „wywyższania”. Widać też, że od „poniżania się” wiele może zależeć w naszym nie tylko doczesnym, ale i wiecznym życiu. Warto więc zapytać, czym w swej istocie winno być owo „samo-się-poniżanie”?

1. Spróbujmy na wstępie zauważyć, czym ono nie jest. Otóż nie jest taka postawa:
- uważaniem się za grzesznika większego niż jest się nim w rzeczywistości;
- zapewnianiem wszystkich dokoła, że jest się uzdolnionym mniej niż się to wszystkim wydaje;
- wybrzydzaniem się nad swoją powierzchownością rzekomo budzącą odrazę u ludzi;
- użalaniem się na brak tak zwanego szczęścia w życiu;
- uważaniem się za pokrzywdzonego przez los;
- nie wiązaniem żadnych nadziei ze swoją przyszłością;
- niezadowoleniem ciągłym ze stanu posiadania.
Prawdopodobnie to wszystko nie zdarza się jakby na raz i tej samej jednostce, ale z takimi pozorami poniżania się nie jeden z nas spotkał się już w swoim życiu. Nie o tak rozumianym poniżaniu się mówi Ewangelia. Taką postawę trzeba by uważać za chorobliwy kompleks niższości.
W opowieści Jezusa o zaproszonych na gody (Łk 14, 7-11) jest mowa nie tylko o „poniżaniu się”, lecz także o „byciu poniżanym”. Jest więc, obok dobrowolnego poniżania się także poniżanie „wymuszane”. Właśnie ono miało spotkać zajmujących pierwsze, nie dla nich przeznaczone, miejsca. Ich poniżenie będzie polegało na konieczności zajęcia miejsc ostatnich. Tak rozumiane poniżanie się polega na życiu w prawdzie, przy czym dwie takie prawdy wydają się tu być szczególnie ważne:
- że Pan Bóg jest zawsze większy;
- że żaden człowiek nie jest ośrodkiem wszechświata.
A zatem „poniżać się”, zawsze w cudzysłowie, to nie jest żadne pomniejszenie się - polega na tym:
- żeby uznać, że są wokół mnie, może nawet w najbliższym otoczeniu moim ludzie poważniej niż ja traktujący sprawę świętości, na co dzień;
- że są rzeczywiście ode mnie zdolniejsi;
- że są o wiele bardziej pracowici;
- że są przystojniejsi, milsi ode mnie w swojej powierzchowności;
- że są w miejscu pracy i mają na swoim koncie większe osiągnięcia i dlatego bardziej niż ja zasługują na premie i odznaczenia;
- że są biedniejsi ode mnie i bardziej niż ja potrzebujący wsparcia;
- że są naprawdę „przez los pokrzywdzeni”, a znoszą to o wiele spokojniej i z poddaniem się woli Bożej bardziej niż ja toleruję swoje małe życiowe dokuczliwości.
Troska o zachowanie takiej postawy będzie właśnie życiem w prawdzie. Celnik z przypowieści ewangelijnej „uderzał się w piersi i mówił: Boże bądź miłościw mnie grzesznemu” (Łk 18, 13). Wyrażał w ten sposób prawdę o człowieku, bo „każdy człowiek, jak to już Psalmista stwierdza, jest grzeszny” (Ps 115, 11; por. Rz 3, 4) i potrzebuje miłosierdzia Bożego. A Jezus, czyniąc wyraźną aluzję do takiego zachowania się celnika nazwał je „poniżaniem się”, powtarzając to, co powiedział przy opowieści zapraszanych na gody: „Kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 18, 14).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

2. Jak obok dobrowolnego poniżania się istnieje poniżanie przez kogoś, tak też obok „bycia wywyższonym” bywa także „samo-wywyższanie się”. Na miano wywyższających się zasłużyli sobie z przypowieści Jezusa ci, co zajmowali nieprzeznaczone dla nich pierwsze miejsca. Właśnie „pierwszość” owych miejsc miała im dawać możliwość wywyższenia się ponad innych. Takie zachowanie się nie tylko fałszowało ich samych, ale także godziło w dobro osobiste innych. Były takim dobrem właśnie legalnie im przyznane miejsca. Wywyższanie się, przynajmniej to z Ewangelii, było wykroczeniem przeciwko sprawiedliwości.
To, co faryzeusz z przypowieści ewangelijnej mówił do Boga w świątyni pozwala przypuszczać, że ten uczony żydowski usiłował traktować siebie jako partnera samego Stwórcy, od którego domagał się rzekomo słusznej nagrody za to, że „pości dwa razy w tygodniu, oddaje dziesięcinę ze wszystkiego, co ma” (Łk 18, 12). Jezus daje do zrozumienia, że taka postawa jest również wywyższaniem się.
Każde „samo-wywyższanie się” ma charakter działania moralnie nagannego, nie tylko, dlatego, że jest sprzeczne z pokorą, ale właśnie dla racji wymienionych przed chwilą jest:
- fałszowaniem samo wynoszącego się ponad innych;
- naruszaniem dóbr własnych bliźniego;
- tym samym wykroczeniem przeciwko sprawiedliwości.
Jak samo-wywyższanie się jest pewną postacią kłamstwa, tak dobrze rozumiane „poniżanie się” jest wyrazem prawdy.
W ramach tak zwanego procesu Jezusa Piłat pytał, co to jest prawda (J 18, 38). Postawił to pytanie w kontekście urzędowego oświadczenia, że jest panem życia i śmierci Jezusa. Mówił: „Czy Ty nie wiesz, że mogę Cię uwolnić, ale mogę też skazać Cię na ukrzyżowanie?” (J 19, 10). Otóż to oświadczenie było przykładem wywyższania się Piłata. W rzeczywistości sam z siebie nie miał on żadnej władzy nad Jezusem. Jezus mu przypomniał: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci nie dano jej z góry” (J 19, 11). Jego zachowanie się nie odpowiadało rzeczywistości, czyli rozmijało się z prawdą, bo prawda to właśnie zgodność naszych myśli i słów, które owej rzeczywistości dotyczą.

3. Czas zapytać, czym jest „wywyższenie” przyobiecane nam za „samo-się-poniżenie”? Na wstępie wypada odróżnić małe, doczesne „wywyższenie” od przyszłego, wywyższenia wiecznego.
Zdarzają się jeszcze tu na ziemi przykłady, jak się to mówi, wyjątkowo udanego życia, nieoczekiwanych sukcesów. Niektórzy uważają je za owoc życia w prawdzie, czyli za nienaganność zachowania się na co dzień. Jako przykład szczególnie wymowny cytuje się czasem - chyba słusznie - osobę obecnego Papieża i koleje jego zwłaszcza wcześniejszego życia, wcale nie tak znów bardzo usłanego różami. Zawsze żył w prawdzie i za to został już tu na ziemi wywyższony.
Ale w przytoczonych na wstępie słowach Jezusa chodzi przede wszystkim o przyszłe, wieczne wywyższenie. Nie jest łatwo powiedzieć, czym ono ostatecznie jest. Biblia też nie mówi o nim zbyt wiele. Św. Paweł lojalnie przyznaje, że nie jest w stanie opisać ogromu tego wywyższenia. Tak mówi: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9). Wiadomo jednak:
- że będzie polegało na byciu blisko Boga;
- że będzie oglądaniem Boga „twarzą w twarz”;
- że będzie niekończącym się wyśpiewywaniem chwały Bogu;
- że będzie trwaniem niezamąconej radości (J 16, 22, 1 J 1, 4; 2 J 12).
Z przypowieści ewangelijnej wynika, że istnieje ścisły związek pomiędzy „poniżać się - być poniżonym” a „wywyższać się - być wywyższonym”. Za dobrowolne, dobrze pojęte poniżanie się można sobie zasłużyć na wyróżnienie, podobnie jak wywyższanie się może spowodować poniżenie.
Na koniec słowo o samej terminologii. „Wywyższenie”, „wysokość” to przeciwstawienia „niskości”, „padołów”, czyli naszego życia na ziemi, zwanego zresztą „łez padołem”, co się kojarzy z „niebieską radością bez końca”.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Maryja przyszła do siebie – na Kalwarię w Praszce

– Z tej świętej góry zawierzenia na Kalwarii w Praszce będziemy nadal krzewili pobożność Maryjną – zapewnił w kontekście doby nawiedzenia ks. prał. dr Stanisław Gasiński, proboszcz parafii Świętej Rodziny i kustosz Archidiecezjalnego Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce.

1 maja wierni zgromadzili się w kościele parafialnym. Po odegraniu przez orkiestrę intrady kalwaryjskiej udali się w procesji pod krzyż „trudnych dni Praszki”, gdzie odbyło się nabożeństwo oczekiwania.

CZYTAJ DALEJ

Czy 3 maja obowiązuje nas udział we Mszy św.?

[ TEMATY ]

post

3 Maja

Karol Porwich/Niedziela

Udział we Mszy św. obowiązuje katolika w każdą niedzielę oraz w tzw. święta nakazane.

W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, 3 maja, choć wskazany jest udział we Mszy św., nie jest obowiązkowy, gdyż nie jest to tzw. święto nakazane.

CZYTAJ DALEJ

By uczcić Maryję jako naszą Królową

2024-05-02 21:01

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Królowa Polski

BPJG

Kiedy myślimy o Królowej, to raczej przychodzi nam na myśl zmarła niedawno królowa Elżbieta, ewentualnie królowa Belgii, Hiszpanii, Szwecji, może jeszcze Norwegii. Tylko wprawnie śledzący politykę światową potrafią wymienić więcej państw, które są monarchiami. Aż trudno uwierzyć, że Kościół zaprasza nas, byśmy 3 maja świętowali Uroczystość Królowej Polski.

Od czasów rozbiorów Polska nie ma już króla, a tymczasem my gromadzimy się, by czcić Maryję jako naszą Królową. I chociaż od 1656 roku Maryja stała się Królową Polski, to dziś pewnie już nie wielu identyfikuje się z tym tytułem. I mimo, iż króluje z wysokości jasnogórskiego tronu, to jednak jest z nami jak Matka ze swoimi dziećmi. Pragnie być blisko naszych radości i smutków. Jak Matka chce z nami dzielić przeciwności losu, samotność, niezrozumienie. Pragnie również uczyć nas wrażliwości i dobroci, byśmy zatroskani o własne potrzeby nie zapominali, że obok nas są inni, którym należy pomóc.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję