Tegoroczne rekolekcje były dla mnie czymś nowym - nie jechałam
już jako uczestnik. Nie chciałam tam być, czułam się źle. Z nastawieniem,
z jakim pojechałam, chciałam się odizolować, potrzebowałam samotności,
by móc odpocząć, i liczyłam, że odzyskam siły, bo czerwiec był dla
mnie bardzo trudnym miesiącem. Nawarstwiło się tyle problemów - czułam,
że już brakuje mi sił. Oczekiwałam więc jakiegoś "naładowania" się,
chciałam zostawić za sobą pewne sprawy.
Jednak przez pierwszych kilka dni okazało się, że nie
tylko nie udało mi się "uciec" od problemów, ale przybyły nowe. Przytłaczało
mnie to wszystko, a poczucie odpowiedzialności nie pozwalało mi "
uciekać". Wróciły mi dawne lęki, o których już dawno zapomniałam.
Zaczęłam od nowa bać sie ludzi. Lęk potrafi dużo zniszczyć.
Oprócz tego, że "wewnątrz" były problemy, dochodziło dużo spraw z
zewnątrz. Tak niespodziewanych i trudnych. Gdzieś przewijało się
przeze mnie pytanie: "Ile jeszcze?". I wtedy, gdy ja już byłam u
kresu sił, gdy myślałam: "Mam już dość" - zjawił się On. Na nowo
odkryłam, jak wielką moc ma każda, nawet najmniejsza modlitwa. Bo
to dzięki niej odzyskałam radość i siły. Może nie dostałam jakiegoś
silnego razu, ale stopniowo, każdego dnia czerpałam ze źródła, którym
stała się ona dla mnie. Ta modlitwa miała moc tak wielkiej przemiany,
sama nie rozumiałam, jak to się stało, ale mogłam powiedzieć: "Wszystko
mogę w Tym, który mnie umacnia".
Bóg wiedział, w których momentach wkroczyć, jak wiele
potrafię wytrzymać. Dostałam tam taki "zastrzyk" - uodpornienie na
cały rok. Może to nie było typowe naładowanie się, ale raczej znalezienie
źródła i sposobu "podłączenia się" do Niego.
To takie oczywiste i proste, wiedziałam o tym wcześniej,
lecz teraz tak głęboko doświadczyłam, jaką moc posiada modlitwa i
że dla Boga nie ma nic niemożliwego.
Bohater pierwszego czytania nie ma łatwo. To Jeremiasz. Choć jest namaszczony, aby głosić słowo Boże, doznaje wielkiego ucisku i braku szacunku. Kochamy takich kaznodziejów, którzy nas pochwalą, powiedzą dobre słowo, ale co wtedy, kiedy Boże słowo wykaże nam nasze błędy, grzechy, słabości... Prorok Jeremiasz przewiduje nie zwycięstwo Izraela, ale jego klęskę. Nikomu nie podoba się to, co mówi, toteż żyje w osamotnieniu. Doświadcza nieustannej trwogi. Wszyscy czekają na jego upadek i upokorzenie, a nawet śmierć. Czasem i my doświadczamy takiego stanu. Jesteśmy zupełnie sami, pozbawieni ludzkiej pomocy, wyśmiani, pogardzani, upokarzani. Tak jak Jeremiasz. Taka sytuacja otwiera nas na działanie i obecność samego Boga. Nie tak dawno mój kolega ze szkolnej ławki opowiadał, jak tłumaczył swoim synom, dlaczego powinni chodzić do kościoła. Powiedział im, że przyjdzie taki dzień, gdy doświadczą, iż jedyną Osobą, która nigdy ich nie opuści i nie zdradzi, jest Bóg. Kiedy przyjdą najcięższe czasy dla twojego życia, to bez względu na wszystko Bóg będzie przy tobie. To On będzie Tym, który da ci pociechę, przywróci wiarę w ludzi i zawstydzi tych, którzy walczyli przeciwko tobie.
Wrocławscy niesłyszący uczcili św. Filipa Smaldone
2026-06-21 15:50
ks. Łukasz
ks. Łukasz Romańczuk
Festyn ku czci św. Filipa Smaldone
Od wielu lat w czerwcu we Wrocławiu odbywają się doroczne uroczystości ku czci św. Filipa Smaldone – patrona osób niesłyszących i słabosłyszących. Wydarzenie organizuje Duszpasterstwo Niesłyszących Archidiecezji Wrocławskiej.
Wspólne świętowanie rozpoczęło się Mszą świętą w kościele Świętego Krzyża na Ostrowie Tumskim. Eucharystia była w całości tłumaczona na język migowy przez trzech tłumaczy . Homilię wygłosił ks. Tomasz Filinowicz, duszpasterz niesłyszących i niewidomych Archidiecezji wrocławskiej. Nawiązując do słów Ewangelii o tym, że „nie ma nic ukrytego, co nie miałoby być ujawnione”, przypomniał, że przez wieki osoby głuche były wykluczane z życia publicznego. – Wiedza dla głuchych przez długi czas pozostawała zakryta. Arystoteles twierdził, że głuchy i głupi to to samo, więc nie ma sensu podejmować edukacji głuchych. Bogu dzięki, to się zmieniło m.in. dzięki św. Filipowi Smaldone, który zakładał szkoły dla niesłyszących – zaznaczył ks. Filinowicz, podkreślając również aktualność drugiego wezwania Jezusa: „Nie bójcie się ludzi”. – Są sytuacje, w których ludzie próbują niszczyć to, co dobre. U Filipa Smaldone też takich nie brakowało. Rada miasta chciała odebrać mu szkołę, więc rozpowszechniano nieprawdziwe informacje o jego działalności. Dlatego zachęcam, by się nie bać, by mieć odwagę robić to, co do nas należy, nawet jeśli spotkamy się z niechęcią czy próbą niszczenia tego, co robimy – wskazał kapłan.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski uważa, że "prezydent RP Karol Nawrocki zdecydował się na eskalację w kwestii odebrania ukraińskiemu przywódcy Orderu Orła Białego ze względu na wewnętrzną walkę polityczną w Polsce". Dodał, że Nawrocki "działa jak Viktor Orban, gdy był premierem Węgier".
Widzę w tym wyłącznie proces wyborczy. Prezydent Karol Nawrocki walczy o pozycję swojej partii wobec premiera (Donalda) Tuska. Nie mamy z tym nic wspólnego, to ich wewnętrzna sprawa – powiedział Zełenski w niedzielnym wywiadzie dla stacji telewizyjnej TSN, omówionym przez portal Ukrainska Prawda.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.