Reklama

Bp Kamiński o wyzwaniach nowego roku w diecezji warszawsko-praskiej

2019-01-01 19:35

mag / Warszawa (KAI)

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Synod diecezjalny poświęcony młodzieży, ewangelizacja ludzi dorosłych oraz 20. rocznica obecności św. Jana Pawła II w Radzyminie - to najważniejsze wyzwania roku 2019 w diecezji warszawsko-praskiej. - Nie możemy być obojętni na rosnącą laicyzację społeczeństwa. Statystyki dominicantes i communicantes pokazują dużą dysproporcję między tymi którzy są ochrzczeni i przynależą do wspólnoty Kościoła a liczbą osób praktykujących swoją wiarę - powiedział bp Romuald Kamiński, zwracając uwagę na konieczność wypracowania nowych form docierania do ludzi zagubionych.

Biskup wyraził zatroskanie o młode pokolenia, zapowiadając diecezjalny synod poświęcony młodzieży. - Chcemy dokładnie poznać tych którzy mieszkają na naszym terenie, by móc skutecznie do nich dotrzeć z przesłaniem Ewangelii, by mieli szansę w coraz mocniej zlaicyzowanym społeczeństwie odkryć Boga i móc na Nim budować swoje życie, które oprze się wichurom, które niesie codzienność - powiedział biskup warszawsko-praski.

Synod planowany jest na jesień. - Chcemy włączyć w niego wiele różnych środowisk, tak by zebrać jak najwięcej wiedzy, oraz wypracować praktyczne rozwiązania, które posłużą w normalnej pracy duszpasterskiej - zapowiedział bp Marek Solarczyk, który był jednym z ojców synodalnych w czasie październikowych obrad w Rzymie, gdzie dyskutowano nad zagadnieniem wiary, młodzieży oraz kwestii powołania.

Duchowny wyraził nadzieję, że entuzjazm tych, którzy wezmą udział w ŚDM w Panamie, przyczyni się do ożywienia duszpasterstwa młodzieży na poziomie parafii. - Każde spotkanie z Ojcem Świętym, a zwłaszcza tak międzynarodowe, niesamowicie umacnia młodych a niejednokrotnie nadaje również wyraźny kierunek ich życiowym poszukiwaniom. Wierzę, że tak będzie i tym razem - oświadczył bp Solarczyk.

Reklama

Zdaniem bp. Kamińskiego, niezbędna jest również w diecezji warszawsko-praskiej katechizacja osób dorosłych. - Planujemy objąć ich konkretnym duszpasterstwem realizowanym na poziomie parafii. Jeśli nie zatroszczymy się o ludzi dojrzałych, to katechizacja dzieci, w którą wkładamy bardzo dużo wysiłku, okaże się w konsekwencji bezskuteczna. Nie wystarczy bowiem przekazywać dzieciom informacje, czy uczyć ich pewnych postaw. One potrzebują wiedzieć przykład wiary swoich rodziców, potrzebują konkretnych wzorców, potrzebują rodziców zatroskanych o ich dobro duchowe - zwrócił uwagę biskup warszawsko-praski. Wspomniał, że jedną z form katechizacji dorosłych będzie czas przygotowania do sakramentu chrztu św. i pierwszej komunii św., oraz coniedzielna katecheza w parafiach.

W tym roku przypada również 20. rocznica odwiedzin Ojca Świętego Jana Pawła II w diecezji warszawsko-praskiej. W 1999 r. papież odwiedził cmentarz w Radzyminie, gdzie oddał cześć polskim żołnierzom poległym w Bitwie Warszawskiej. Nałożył wówczas na młodą diecezję obowiązek kultywowania pamięci o tych którzy w 1920 r. walczyli, broniąc Ojczyzny przed nawałą bolszewicką. - Dla nas rocznica 13 czerwca będzie rozpoczęciem wielkich obchodów 100-lecia Bitwy Warszawskiej, które z uwagi na różne osoby i miejsce związane z tymi wydarzeniami, będą rozłożone na ponad rok - zapowiedział bp Solarczyk.

- Pewnym wypełnieniem testamentu św. Jana Pawła II wypowiedzianego w 1999 r. przed katedrą jest troska o duszpasterstwo rodzin. Papież mówił wówczas o świętowaniu Dnia Pańskiego oraz wspólnym uczestnictwie w Eucharystii, dlatego planujemy rozwijać różne formy duszpasterskie pomagające małżeństwom i rodzinom w realizacji ich powołania. Temu chociażby mają służyć niedziele formacyjne, oraz tak licznie działające na terenie diecezji ruchy, wspólnoty czy stowarzyszenia - powiedział bp Kamiński, zapewniając, że będzie wspierał inicjatywy na tym polu pozwalając rozwijać się różnym charyzmatom.

Tagi:
bp Romuald Kamiński

Reklama

Bp Kamiński: prawdziwa miłość nie ma nic wspólnego z logiką ekonomii

2019-06-29 10:50

mag / Warszawa (KAI)

Prawdziwa miłość nie ma nic wspólnego z logiką ekonomii czy poprawnością polityczną. Ona jest bezinteresowna i do końca wierna - podkreślił bp Romuald Kamiński w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wieczorem biskup warszawsko-praski przewodniczył Mszy św. odpustowej w prowadzonej przez księży salezjanów stołecznej bazylice Najświętszego Serca Jezusowego, która od rok jest sanktuarium. Liturgia zainaugurowała obchody roku jubileuszowego. Parafia świętuje bowiem w tym roku 100-lecie swojego erygowania.

pl. wikipedia.org

- Jest to dla nas okazja do dziękczynienia i modlitwy za wszystkich, którzy swoją pracą, cierpieniem i oddaniem przez ponad wiek tworzyli to miejsce budując struktury i wspólnotę duchową - powiedział proboszcz parafii i kustosz miejscowego sanktuarium, ks. Edmund Modzelewski. Podkreślił, że wyniesienie bazyliki do godności sanktuarium jest wielką łaską dla tych którzy przybywają do tego miejsca by prosić Boga o potrzebne łaski. Wielu z nich mówi, że mogą tu pooddychać świętością – wyznał salezjanin.

W homilii biskup warszawsko-praski zachęcał do kształtowania swojego serca na wzór serca Zbawiciela, który do końca nas umiłował. - Jego miłość jest uprzedzająca. Jezusa kocha nas bez względu jacy jesteśmy. My nie mieliśmy niczego, co było kartą przetargową. Bóg umiłował nas jako grzeszników. – przypomniał duchowny.

Zwrócił uwagę, że wielu ludzi kocha drugiego kierując się duchem tego świata, czyli licząc własne zyski. Przyrównał tę miłość do swoistej wymiany dóbr. – Będę cię kochał, jeśli ty się mi tym samym zrewanżujesz. Tymczasem, to ma wymiary handlowe. Jezus wielokrotnie zwracał uwagę apostołom, kiedy ich formował, że tak i poganie potrafią miłować. Nie myślcie, że to jest prawdziwa miłość – ostrzegł bp Kamiński.

Mówiąc, że autentyczna miłość szuka drugiego pragnąc przede wszystkim jego dobra, przywołał biblijny obraz Dobrego Pasterza. – On potrafi zostawić dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, by szuka tej która się gdzieś zagubiła. Ona ma bowiem prawo liczyć, że zostanie odnaleziona, że wcześniejsze zapewnienia o miłości były prawdziwe – powiedział bp Kamiński. Przyznał, że jest to sprzeczne z logiką świata, z logika współczesnej ekonomii. – Warto jednak zapytać się: Jaką mamy pewność, że kolejna nie ubędzie? Zawsze mogę znowu stracić. Dokąd więc, będę uważał, że jeszcze nic się nie stało, że nie zmarnowałem mojej fortuny? – zachęcał do refleksji biskup.

- Powierzmy zatem Bogu te dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, by szuka tej która się zagubiła, bo w przeciwnym razie może się okazać, że żadnej przy sobie mieć już nie będziemy – zaapelował bp Kamiński zachęcając do miłości, która do końca jest wierna. - Przyjmując miłość Chrystusa mamy ją odwzajemniać względem naszych braci i sióstr. Mamy kochać, nawet jeśli nie jesteśmy kochani, szukać, mimo że nam się to nie opłaca. Mamy ofiarowywać innym miłość tak by ten drugi czuł się rzeczywiście mocniejszy, bezpieczniejszy, spokojniejszy, radośniejszy – podkreślił biskup warszawsko-praski.

W ubiegłym roku bazylika została podniesiona do godności sanktuarium.

Fundatorem kościoła był Michał Piotr Radziwiłł, a inicjatorką budowy świątyni jego żona Maria. 30 czerwca 1904 księżna otrzymała błogosławieństwo papieża Piusa X na budowę bazyliki. Parafię erygował 25 października 1919 kard. Aleksander Kakowski. 23 stycznia 1923 decyzją byłego nuncjusz a później papieża Piusa XI kościół podniesiono do godności bazyliki mniejszej. 16 kwietnia 1923 został konsekrowana. Od 1931, zgodnie z wolą fundatorki kościoła, opiekę nad nim pełnią i pracę duszpasterską księża salezjanie. W czasie IV pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II w bazylice otworzył obrady II Synodu Plenarnego Kościoła w Polsce.

Od prawie wieku kultem otaczany jest tam obraz Serca Pana Jezusa autorstwa Wincentego Łukasiewicza. Po renowacji umieszczony został w bocznej nawie świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak zdobyć szkaplerz?

2015-07-07 11:52

Agnieszka Konik-Korn
Niedziela Ogólnopolska 28/2015, str. 30

Piotr Marcińczak

Z tym pytaniem zwróciłam się do przeora klasztoru Karmelitów Bosych w Czernej, gdzie mieści się sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej.

– Najłatwiej zdobyć szkaplerz, wstępując do zakonu – uśmiecha się o. Leszek Stańczewski OCD. – Wówczas dostaje się go „za darmo”, jako część stroju karmelity czy karmelitanki. Ale każdy, kto nie ma powołania do życia zakonnego, może otrzymać szkaplerz „w wersji light” – dwa kawałki brązowego płótna połączone tasiemką, które musi nałożyć kapłan – tłumaczy zakonnik. Sam szkaplerz można nabyć gdziekolwiek, choćby w księgarni w Czernej. Tu, w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej, każdego roku w pierwszą sobotę po wspomnieniu Matki Bożej z Góry Karmel (16 lipca) odbywa się ogólnopolskie spotkanie Rodziny Szkaplerznej.

Znak zbawienia

Historia szkaplerza sięga XII i XIII wieku i łączy się z górą Karmel w Palestynie, gdzie pustelnicy – bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel żyli według reguły nadanej im przez patriarchę Jerozolimy – Alberta. Po upadku Królestwa Jerozolimskiego część z nich uciekła do Europy, aby schronić się przed muzułmanami. W Europie jednak bracia, chcąc żyć według swojej reguły, spotkali się z niechęcią kleru i innych zakonów. Napotkali tak wielki opór, że groziło im rozwiązanie. Wówczas generał zakonu – Szymon Stock modlił się gorąco do Matki Bożej, prosząc o ratunek. I właśnie w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. objawiła mu się Maryja, która podając mu szkaplerz, powiedziała: „Umiłowany synu! Przyjmij szkaplerz twojego zakonu. Przywilej dla ciebie i karmelitów. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania. Kto w nim umrze, nie dozna ognia piekielnego”.

– Szymon Stock przyjął szkaplerz jako dar i polecił, by odtąd nosili go wszyscy karmelici – wyjaśnia o. Stańczewski. – Ten szkaplerz nie jest dla nas tylko zwykłą szatą zakonną – traktujemy go jako dar Matki Bożej. Codziennie, gdy zakładamy i zdejmujemy szkaplerz, całujemy go. Inne zakony również noszą szkaplerze, ale nasz, karmelitański, ma szczególne znaczenie. To jakby szata Matki Bożej, z którą Maryja utożsamia się jak ze swoim wizerunkiem i wiąże z tym znakiem szczególne obietnice i zobowiązania.

Jak św. Jan

Szkaplerz to pewien znak, zobowiązanie do modlitwy i do apostolstwa. – To przede wszystkim zobowiązanie do tego, by wziąć Matkę Bożą do siebie, tak jak to uczynił św. Jan Apostoł pod krzyżem – wyjaśnia o. Leszek. – Przyjęcie szkaplerza jest wzięciem Maryi do swojego serca, do życia w codzienności, aby była w nim zawsze obecna jako Matka i Siostra. Szkaplerz to nie amulet, który automatycznie nas od czegoś uwalnia, ale to przypomnienie, byśmy pamiętali, że zmierzamy do nieba.

Ci, którzy przyjmują szkaplerz, zobowiązują się do codziennej maryjnej modlitwy. – „Pod Twoją obronę” – to najbardziej zalecana modlitwa dla tych, którzy noszą szkaplerz – mówi Ojciec Przeor. – To jest taki punkt wyjścia do regularnej rozmowy z Bogiem, do której zachęca św. Paweł, mówiąc: „Módlcie się nieustannie”.

Oprócz tego zaleca się, aby noszący szkaplerz raz w tygodniu odprawili jakiś akt pobożności maryjnej, np. odmówili Różaniec lub Litanię do Matki Bożej. A raz w roku, w miarę możliwości, można wziąć udział w nowennie odprawianej w większości klasztorów karmelitańskich przed 16 lipca.

Chroni i ocala

Z przyjęciem szkaplerza wiążą się szczególne obietnice. Maryja obiecuje, że kto pobożnie nosi szkaplerz, nie zazna ognia piekielnego, a w pierwszą sobotę po swojej śmierci zostanie wybawiony z czyśćca. Matka Boża zapewnia także o swojej pomocy i opiece w życiu doczesnym.

O tej pomocy przekonało się wielu czcicieli Matki Bożej. O. Stańczewski opowiada historię polskiego żołnierza, który w czasie II wojny światowej zgubił szkaplerz. Gdy po bitwie żołnierze zajęli niemieckie okopy, ów człowiek poszedł szukać zguby. Szkaplerza szukał też jego towarzysz – znalazł go i zabrał, aby odnieść koledze. Okazało się, że w tym czasie w okopach wybuchła bomba zegarowa. Zginęli wszyscy z wyjątkiem tych dwóch, którzy opuścili okopy w poszukiwaniu szkaplerza. Inna historia wiąże się z pożarem w Truskolasach, w archidiecezji częstochowskiej, gdzie znajduje się dom Sióstr Karmelitanek Bosych. Jak pisze w książce: „Dar mojej Matki” o. Jan Ewangelista Krawczyk OCD: „Siostra Genowefa rzuciła duży Szkaplerz święty ze swojego habitu w półtorametrową przestrzeń dzielącą płonący dom od domu, który miał się zaraz zapalić, mówiąc: «Maryjo, ratuj!». Ogień powoli wygasł i dalej się już nie przeniósł, ku zdumieniu ludzi”.

Co robić, by nosić szkaplerz? – dopytuję. – Przyjąć go z ręki kapłana, nosić zawsze i wszędzie i naśladować Maryję – wyjaśnia o. Leszek i dodaje: – Potrzeba również pokuty, pokory, walki o czystość i ufnej modlitwy, do czego zobowiązujemy się, przyjmując szkaplerz, a więc Matkę Bożą, do swojego życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem