Reklama

Nocne spotkania z cierpiącym Chrystusem

2019-03-27 10:31

Anna Majowicz

Anna Majowicz
Krzyże z ubiegłorocznej EDK do Głębowic

Trwamy w pięknym, choć trudnym okresie Wielkiego Postu. Każdy z nas przeżywa go na swój sposób – jedni trzymając krzyż w ławce, rozważając poszczególne stacje Bożej drogi do Zbawienia, inni wyruszają z cierpiącym Chrystusem w Ekstremalną Drogę Krzyżową. Ekstremalną, bo trzeba pokonać trasę w nocy, samotnie i w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Musi boleć, by opuścić swoją strefę komfortu i powiedzieć Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, jestem, bo chcę się z Tobą spotkać. Ekstremalna Droga Krzyżowa to wyzwanie dla tych, którzy nie boją się wycieńczenia. Większość tras EDK wyruszy 12 kwietnia. Drogi rozpoczną się Mszą świętą, po której pątnicy wyjdą na wybrane przez siebie, wcześniej przygotowane trasy. Na stronie www.edk.org.pl można ich znaleźć aż 870 – nie tylko w Polsce, ale również w Czechach, Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych czy w Australii – w sumie w 25. państwach.

Pierwsze w tym roku w naszej diecezji Ekstremalne Drogi Krzyżowe wyruszyły w piątek 15 marca. Wśród nich pojawiły się propozycje krótszych tras, dla osób, które chcą być blisko Jezusa, a z różnych względów nie są w stanie pokonać trasy min. 40 km – które zakłada EDK. Wśród nich znalazła się Droga Krzyżowa ojców z dziećmi, która wyruszyła z kościoła NMP Bolesnej we Wrocławiu-Strachocinie, na 10-kilometrową trasę. Nieco dłuższe dystanse, bo na 15 i 24 km, zaproponowała parafia św. Faustyny w Górze. – Zdecydowałam się na trasę 15 km, aby zrobić rozgrzewkę przed kolejną wędrówką, tym razem na 41 km z Góry do Głębowic. Ekstremalna Droga Krzyżowa to ciekawe doświadczenie. Dla niektórych na pewno forma pokuty. Dla mnie czas przemyśleń i wyciszenia. Polecam każdemu, by wyruszyć na tę wędrówkę śladami Chrystusa - zachęca Aleksandra Opala, mieszkanka Góry.

Zobacz zdjęcia: Ekstremalna Droga Krzyżowa w Górze

Kolejna EDK odbędzie się już 29 marca i pątnicy zmierzać będą do kościoła w Głębowicach. Będą iść z różnych kierunków i różnymi trasami z Milicza (47 km), Wińska (41 km), Góry (trzy trasy: 40, 41 i 55 km) z Lubiąża (42 km) oraz wokół Głębowic (ok. 50 km).

Reklama

ZARYZYKUJ! Podejmij trud i przeżyj Drogę Krzyżową, która może zmienić Twoje życie!

Tagi:
EDK

Reklama

EDK – duchowość XXI wieku

2019-04-09 22:32

Rafał Wojtkiewicz, koordynator wojewódzki EDK

EDK 2019 – 25 państw, 400 miejscowości i 882 trasy. Wyzwanie podejmie prawdopodobnie już 100 tys. osób, którym będzie towarzyszyło hasło: „Kościół XXI wieku”.

plakat

Na tej drodze ważny jest trud i ekstremalność, bo ma być to droga przemiany. Milczenie, modlitwa, medytacja, długa nocna trasa, to wszystko „tylko” po to – bo nie ma innego celu – by spotkać się z Bogiem. Większość EDK wyruszy 12 kwietnia, więc warto pomyśleć, czy nie rozpocząć przygotowań i dołączyć. Może to jest właśnie dla mnie?

Zobacz zdjęcia: Ekstremalna Droga Krzyżowa - fotogaleria

Wyzwanie i zmaganie

Pomysł na EDK zrodził się 10 lat temu – w 2009 r. w środowisku duszpasterstwa akademickiego prowadzonego przy parafii św. Józefa w Krakowie przez ks. Jacka Stryczka. W Ekstremalnej Drodze Krzyżowej chodzi o wyjście poza strefę komfortu i podjęcie wyzwania. Nocna wędrówka w trudnych warunkach, przekraczanie swoich ograniczeń i wysiłek na granicy wytrzymałości dają uczestnikom doświadczenie przekroczenia siebie, swoich przyzwyczajeń, co prowadzi ich do prawdziwej zmiany. A jeśli raz można było zrobić, można osiągnąć kolejny przełom, pokonać kolejny lęk i słabość. EDK jest dla wielu ludzi właśnie takim przełomem. Pomaga im „wejść” w zmianę, otworzyć się na Boga i drugiego człowieka.

Kościół XXI wieku

Tegoroczne hasło bardzo mocno wpisuje się w dyskusje na temat kondycji Kościoła: „Kościół XXI wieku”. „Długo zastanawiałem się nad fenomenem pierwszych chrześcijan. Nie mieli kościołów, mediów, uczelni, wykształconych księży, czy też pieniędzy, a ich liczba wciąż wzrastała. My mamy to wszystko, a jest nas coraz mniej. W końcu odkryłem, w czym tkwiła ich tajemnica: pierwsi chrześcijanie dzięki łasce Boga byli tak fajnymi ludźmi, że inni chcieli spędzać z nimi czas i być tacy jak oni. Ich siłą było to, że byli pięknymi, fajnymi ludźmi. I takich ludzi potrzebujemy jako Kościół XXI wieku. Potrzebujemy tacy się stawać, bo nie rodzimy się fajnymi, tylko tacy stajemy” – tłumaczy ks. Jacek Stryczek, autor hasła.

EDK, bo chcę się spotkać

Czym właściwie jest Ekstremalna Droga Krzyżowa? To wyzwanie, droga, zmaganie, spotkanie. Ludzie decydują się ją pokonać, bo „życie samo się nie zrobi”. Wyzwanie jest także szansą. Jest ekstremalna, bo trzeba pokonać trasę minimum 40 km w nocy, samotnie lub w grupce, ale bez rozmów i urządzania pikników po drodze. Musi boleć, bo chodzi o to, by opuścić swoją strefę komfortu i powiedzieć Bogu: „Jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić. Jestem, bo chcę się z Tobą spotkać”.

Jak wygląda w praktyce?

Dobrze zacząć wcześniej przygotowania, popracować nad kondycją, do czego zachęcają uczestników organizatorzy, a także ortopedzi. Trzeba się rozchodzić, bo nie każdy na co dzień uprawia sport. Na EDK często decydują się ludzie zapracowani, dla których jest to idealna forma rekolekcji i przygotowania do Wielkiej Nocy. Przejście 40 km zajmuje od 8 (bardzo szybko) do 12 godzin, więc jest to spory wysiłek fizyczny. Droga jest „normalna” – idziemy, co jakiś czas kolejna stacja, krótka modlitwa (tekst rozważań czytany w świetle czołówki). Jeśli pogoda sprzyja, nie grzęźniemy w błocie czy nie zaliczamy kolejnej kałuży, jest więc całkiem w porządku. Jeśli leje, jest trudniej. W którymś momencie rozpocznie się zmaganie, które może zacząć się na dowolnym kilometrze trasy. Zmaganie jest istotą EDK. To różne doświadczenia: bolące stopy, brak sił, zimny deszcz lub dotkliwy wiatr, kontuzje. Kiedy już od wyczerpania i zmęczenia nie można uciec, właśnie wtedy można odkryć, że to wiara jest siłą, żeby iść dalej. Tylko o to chodzi w EDK.

Piękno i bogactwo EDK

EDK to także piękne trasy – mamy trasy, które spotykają się pod figurą Chrystusa Króla Wszechświata. Na Warmii można wędrować wokół jezior, które swoim kształtem przypominają znam krzyża. Są też malownicze trasy Bieszczad, Beskidów, czy wędrówka, której towarzyszy szum morza – na Helu. Jedni mówią, że to ważne. Inni twierdzą, że to bez znaczenia, bo idzie się w nocy, a to droga zmienia. Są też piękne tradycje: w Dziemianach wszyscy dbają o wystrój krzyży przydrożnych i własnych domostw, chowają psy na noc, by zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom EDK, a w oknach palą się światła, w kościołach modlą się ci, którzy nie mogą wyruszyć na szlak. „Dla nas to prawdziwe święto. Można powiedzieć, że w Dziemianach na EDK idą wszyscy, bo idzie więcej osób, niż jest mieszkańców – taka lokalna tradycja. Przede wszystkim idą rodziny, kilka pokoleń rodzin – jedni idą razem, inni decydują się wędrować różnymi trasami, ale idą! Dużą, wyróżniającą się i stałą już grupę stanowią oczywiście siostry franciszkanki, które nawet w liczbie dochodzącej 30 wędrują w każdej trasie. Wyróżniają się także strażacy OSP, którzy zakładają swe mundury i wędrują… Można też spotkać policjantów w mundurach moro. Coraz częściej pojawiają się także grupy młodzieży bierzmowanej, którzy idą ze swym kapłanem. Pojawiła się też ciekawa para – wędrowali razem. Latem wyznali sobie miłość. Podczas przygotowań do kolejnej EDK pomagali wyznaczać nam trasy, a w tym roku – po EDK – zawierają związek małżeński” – mówi s. Mirona Turzyńska, franciszkanka i organizatorka EDK.

Dla kogo EDK

EDK powstała przede wszystkim z myślą o duchowości mężczyzn. Okazało się jednak, że odpowiada nie tylko na ich potrzeby. EDK to nie pielgrzymka czy aktywność fizyczna połączona z medytacją, wpisując się w modę na zdrowy styl życia. EDK jest odpowiedzią na wyzwanie, zmierzeniem się z własnymi słabościami i ograniczeniami. I co najważniejsze – nie kończy się tej jednej nocy w roku, ale jest zaproszeniem do formacji i pięknego życia przez cały rok. Powody wyruszenia w drogę mogą być różne. „Od jakiegoś czasu myślałam o wybraniu się na EDK, ale nie znajdowałam w sobie wystarczającej motywacji. Ostatnio znajoma zapytała mnie, czy czuję obecność Boga. Nie umiałam jej jednoznacznie odpowiedzieć. Pomyślałam, że EDK może być dobrą okazją do zastanowienia się nad tym. Jestem osobą lubiącą wyzwania i wiem, że od strony fizycznej sobie poradzę, moją wątpliwość budzi raczej obowiązująca reguła milczenia… Jako osoba bardziej poszukująca niż religijna, zastanawiam się też, w jaki sposób przeżyję duchowo tę Wyprawę – zastanawia się Ewelina, która 12 kwietnia wyruszy z Krakowa do Kalwarii szlakiem Jana Pawła II.

Świebodzin i „śniadanie życia”

EDK to wiele tras i jeden cel. W Świebodzinie pod statuę Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata cztery lata temu przybyli uczestnicy pierwszej w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej trasy EDK z Zielonej Góry, pokonując 44 km. Na 250 pątników czekało śniadanie. Rok później do tego miejsca prowadziło już 7 tras, wychodzących promieniście z siedmiu miast oddalonych o ponad 40 km. Tradycyjnie parafialna wspólnota ARSFAMILIA również przygotowała śniadanie – tym razem na 600 osób. W tym roku także na wszystkich, którzy dotrą do figury Chrystusa w Świebodzinie, będzie czekało „śniadanie życia” (bo tak o śniadaniu mówią kroniki). Warto wyruszyć, podjąć wyzwanie, by samemu się przekonać, czy jest EDK, które coraz bardziej wpisuje się w mapę wydarzeń, już nie tylko w Polsce, stanowiąc odpowiedź na oczekiwania ludzi XXI wieku.

Więcej na temat EDK: https://www.edk.org.pl/ .

Zapisy przez naszą stronę rejonu www.swiebodzin.edk.org.pl

ZAPRASZAM Koordynator wojewódzki EDK Rafał Wojtkiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Toruń: w piątek rozpoczyna się Song of Songs Festival

2019-07-17 16:05

tk / Toruń (KAI)

Adam Strug, Natalia Niemen, Gospel Rain, Darek Majelonek Hyperhemon – to niektórzy spośród wykonawców, jacy pojawia się na tegorocznym Song of Songs Festival. Jeden z największych festiwali muzyki chrześcijańskiej w Europie odbędzie się w dniach 19-20 lipca na Scenie Plenerowej Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki w Toruniu.

Jakub Szymczuk

Idea i cel organizowania tej cyklicznej imprezy wynika z przekonania, że w niespokojnej Europie można i trzeba szukać obszarów, w których młodzi ludzie znajdą wspólną płaszczyznę z innymi, podobnie czującymi i myślącymi – zaznaczają organizatorzy.

Ich zdaniem najlepszą formą takiego kontaktu jest muzyka, w szczególności ta inspirowana chrześcijańską tradycją i prawdą płynącą z Ewangelii. „Jest ona jednocześnie drogą do pokonywania uprzedzeń, wrogości i obojętności wobec innych ludzi, czy innych wyznań religijnych” – czytamy na stronie internetowej Festiwalu. Dlatego, zgodnie z formułą towarzyszącą Festiwalowi od początku, także i tym razem zaprezentują się chrześcijańscy muzycy różnych wyznań.

W programie dwanaście koncertów, które zagrają znakomite gwiazdy Polskiej sceny muzycznej.

W trakcie Festiwalu prowadzona będzie zbiórka pod hasłem: „Budujemy i utrzymujemy Most do Nieba – pierwsze hospicjum dla dzieci na Litwie”. To element ogólnopolskiej akcji fundacji Fundacja Aniołów Miłosierdzia.

Song of Songs Festival to międzynarodowy festiwal muzyki chrześcijańskiej, którego pierwsza edycja odbyła się w 1998 r. (z przerwą w latach 2011-16).

Festiwal jest jedną największych w Europie Środkowo-Wschodniej prezentacją czołówki polskich artystów wykonujących współczesną, profesjonalną muzykę chrześcijańską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: od 25 lat wspólnotę braci z Taizé wspierają urszulanki z Polski

2019-07-17 19:36

(KAI/VaticanNews) / Taizé

Od ćwierć wieku pracują na wzgórzu w Taizé urszulanki Serca Jezusa Konającego z Polski. Za ich posługę podziękował im przeor wspólnoty, brat Alois. Swoją wdzięczność każdego tygodnia wyraża też młodzież, z którą pracują siostry.

Łukasz Krzysztofka

Pracujący w Taizé od wielu lat polski kapłan brat Marek przypomniał, że przybycie sióstr urszulanek było związane z potrzebą wspierania jego jako jedynego wówczas brata z Polski, by można było przyjąć liczne grupy młodych. Zaprosił je założyciel wspólnoty brat Roger, który bardzo liczył na to, że uda się znaleźć odważne zakonnice, które zechciałyby przyjechać do Taizé. Bardzo je polubił i wspierał, nalegając jednocześnie, by nosiły strój zakonny, żeby było wiadomo, że są to siostry z Polski.

W rozmowie z Radiem Watykańskim siostra Grażyna zaznaczyła, że chociaż początkowo urszulanki służyły głównie Polakom i osobom z Europy Środkowo-Wschodniej, to z czasem objęły swoimi działaniami także mieszkańców innych krajów. "Stopniowo nasza misja się zmieniała, ale cały czas jesteśmy nastawione na służenie młodym i słuchanie ich. Towarzyszymy dziewczętom z różnych krajów, w zależności od tego, jakimi językami mówimy. Zdarza się niekiedy, że dziewczęta, które w Taizé poznały urszulanki, wstępują do tego zgromadzenia" – powiedziała siostra Ania. Dodała, że ona sama właśnie w Taizé poznała urszulanki "i tu rozeznawałam moją drogę i, jak widać, jestem w zgromadzeniu".

W ciągu dwudziestu pięciu lat na wzgórzu w Taizé pracowało kilkanaście urszulanek. Dla życia każdej z nich doświadczenie to było bardzo istotne. Także braciom ze wspólnoty i wielu ludziom młodym nie sposób sobie wyobrazić życia w tym miejscu bez ich obecności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem