Od stycznia do końca listopada br. w Kolumbii miny przeciwpiechotne spowodowały śmierć 319 osób w porównaniu z 220, które zginęły przez cały rok 2018. Dane te ujawnił Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (MCK) w Genewie, podkreślając, że problem min i innych materiałów wybuchowych w tym latynoamerykańskim kraju ciągle jeszcze jest daleki od rozwiązania. Rozminowanie i usunięcie ładunków wybuchowych było jednym z celów porozumienia pokojowego, zawartego w 2016 przez rząd w Bogocie z Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi Kolumbii (FARC).
Chociaż od tamtego czasu wiele zrobiono, aby oczyścić kraj z tego wielkiego zagrożenia, miny nadal zabijają i kaleczą ludzi, głównie chłopów, którzy w praktyce nic nie mogli zrobić z tą spuścizną dziesięcioleci zbrojnej partyzantki.
Kolumbia jako państwo w wielkim stopniu pokryte materiałami wybuchowymi rozpoczęła proces rozminowywania już w 2006 w ramach tzw. Konwencji Ottawskiej. Obecny rząd nadal prowadzi działalność w tym kierunku i w listopadzie br. oznajmił, że "38 dalszych gmin zostało oczyszczonych z min przeciwpiechotnych". Zarazem jednak zdając sobie sprawę, że nie zdołają osiągnąć założonego celu całkowitego usunięcia min do 2021, władze przedłużyły ten termin do 2025.
27 grudnia prezydent Iván Duque mianował gen. Eduardo Zapateiro nowym dowódcą naczelnym wojska na miejsce gen. Nicacio de Jesús Martíneza, który po 38 latach przestał pełnić to stanowisko.
W ostatnich dniach co najmniej 80 osób, w tym dzieci, ucierpiało w nalotach syryjskich sił rządowych na wschodnie przedmieściach Damaszku. W ubiegłym tygodniu na plac w dzielnicy chrześcijańskiej Bab Tuma spadły kolejne pociski, raniąc poważnie kilkoro dzieci wracających ze szkoły, a jedną z uczennic pozbawiając życia.
W innej części kraju doszło także do ataku z użyciem gazu chlorowego, który potępił m.in. minister spraw zagranicznych Francji.
Odwiedzając Międzynarodowe Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej Trzebnicy przed prezbiterium możemy dostrzec trzy dzwony. Zapytaliśmy ks. kustosza Piotra Filasa SDS o ich przeznaczenie.
Wszystko związane jest z projektem „Dzwony pokoju dla Europy”, który został zapoczątkowany przez niemiecką diecezję Rottenburg-Stuttgart. W ramach projektu zwracane są niektóre dzwony, skonfiskowane w czasie II wojny światowej. Część dzwonów kończyła jako materiał do przetopu. - Jeśli chodzi o Trzebnicę to prawdopodobnie mieliśmy trzy dzwony. Dwa wracają do nas, a trzeci wg naszych ustaleń jest w Hanowerze. Wspomniane dwa dzwony zostały przywiezione do nas i są już wystawione w bazylice - zaznacza ks. Piotr Filas SDS.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.