Reklama

Cena prawdy

Jedni podziwiają jego wewnętrzną siłę, inni zarzucają, że był zbyt radykalny. Twierdzą, że we współczesnym świecie nie trzeba się tak narażać. Że Bóg nie wymaga, aż takich ofiar...

Niedziela legnicka 26/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ksiądz Jerzy Popiełuszko - po długich i żmudnych badaniach jego historii przez kolejne komisje kościelne - został uznany przez Kościół za błogosławionego czyli osobę, która w sposób heroiczny praktykowała cnoty chrześcijańskie. O żadnej przesadzie w życiu wartościami nie może zatem być mowy. Jego beatyfikacja oznacza, iż niezłomność w opowiadaniu się po stronie prawdy, dobra i sprawiedliwości jest najsłuszniejszą postawą, jaką można zająć wobec zła. Nawet - jeśli groziłaby za to śmierć.
Nie zmieniło się to od czasów pierwszych chrześcijan, z których wielu świadomie wybierało śmierć, odmawiając oddania czci bożkom. W tamtych czasach przedstawiciele Kościoła mieli poważne wątpliwości co do tego, czy do wspólnoty z powrotem przyjąć tych, którzy - ze strachu przed utratą życia - zapierali się Boga.

Naturalną śmiercią nie umrę

Reklama

Ks. Popiełuszko wiedział, że za swoją działalność może zostać zamordowany - stwierdzono podczas procesu beatyfikacyjnego. - Świadomy, iż może nadejść moment radykalnego wyboru pomiędzy zachowaniem ziemskiego życia (za cenę rezygnacji z wybranej przez siebie drogi) albo śmierć (za pozostanie tej drodze wiernym). Powoli „dojrzewała w nim świadomość obowiązku dawania świadectwa prawdzie - nawet za cenę życia”.
Nie zaniechał mówienia o prawdzie niewygodnej, o godności człowieka (prymacie jednostki w ładzie społecznym), o wolności, która musi mieć odniesienie do dobra, prawdy i miłości, o postawie solidarności i potrzebie zaangażowania w budowę wspólnego dobra, o prawach człowieka. Przeciwstawiał się relatywizmowi i zakłamaniu.
Wspierał internowanych i ich rodziny, regularnie pojawiał się na salach rozpraw, odprawiał słynne Msze za Ojczyznę.
- Prawda łączy się zawsze z miłością, a miłość kosztuje, miłość prawdziwa jest ofiarna, stąd i prawda musi kosztować. Prawda, która nic nie kosztuje, jest kłamstwem - mówił 27 maja 1984 r. - Bać się w życiu trzeba tylko zdrady Chrystusa za parę srebrników jałowego spokoju.
Kilka miesięcy później, w lipcu tegoż roku stwierdził: „Czuję, że naturalną śmiercią nie umrę”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie będę zdrajcą

Śledzono go, podsłuchiwano rozmowy telefoniczne. Straszono w anonimach. Szkalowano w gazetach. Np. Jerzy Urban, pod pseudonimem Jan Rem, oskarżał go o organizowanie „seansów nienawiści” (zob. Jan Rem w tygodniku „Tu i teraz”, nr 38 z 19 września 1984; w Internecie: www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/THO/popieluszko_09.html?akt_row=5&licznik=0). W 1984 r. do jego mieszkania (zapisanego mu przez ciotkę) SB podrzuciło amunicję, nielegalne pisma i inne materiały, za których posiadanie kapłan trafił do aresztu. „Jeśli pojedziesz po raz drugi na Jasną Górę - zginiesz” - grożono mu rok po zorganizowaniu pierwszej pielgrzymki ludzi pracy do Matki Bożej Częstochowskiej. Pojechał. Wiedział, że może umrzeć, a mimo to - nie wycofał się. Nie skorzystał z propozycji kard. Józefa Glempa, by udać się na studia do Rzymu. Wyjaśniał, że nie chce zostawić ludzi, którzy mu zaufali. Dla niego to byłaby zdrada.

Kiszczak i spółka

Reklama

13 października 1984 r. ks. Jerzemu udało się wymknąć z pułapki (funkcjonariusze rzucali w jego samochód kamieniami; w ich aucie - jak się później okazało - były między innymi: narzuta, worki, łopaty i kamienie). „Byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy” - modlił się kilka dni później, 19 października, w kościele Świętych Polskich Męczenników w Bydgoszczy. Podczas powrotu stamtąd został uprowadzony.
„30 października z zalewu na Wiśle koło Włocławka wyłowiono jego zwłoki. Ręce skrępowano tak, by próby poruszania nimi zaciskały pętlę na szyi. Ciało obciążone było workiem wypełnionym kamieniami. Zbadano je w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku pod kierunkiem prof. Marii Byrdy”: nosiło ślady tortur.
Funkcjonariusze MSW zostali skazani w tzw. procesie toruńskim na karę: kpt. Grzegorz Piotrowski - 25 lat więzienia (wyszedł po 15 latach), por. Leszek Pękala na 15 lat (wyszedł po 6 latach), por. Waldemar Chmielewski na 14 lat (wyszedł po 4) oraz ich przełożony płk Adam Pietruszka (zastępcę dyrektora Departamentu IV MSW) na 25 lat (wyszedł po 10 latach). Kary złagodzono po interwencjach gen. Czesława Kiszczaka. Jego podpis widniał na dokumencie znalezionym przez pracowników IPN. Podczas procesów dotyczących zabójstwa ks. Jerzego nie zostały ujawnione wszystkie okoliczności. Nie wszystkie osoby, odpowiedzialne za tę zbrodnię, zostały ujawnione i poniosły karę…

Morderczy system
Dlaczego ks. Popiełuszko zginął?

Reklama

W tamtych czasach władze nadal chciały podporządkować Kościół hierarchiczny komunistom. Chodziło im nie tylko o to, by Kościół podlegał komunistycznemu prawu, ale by pojęcia zasadnicze, takie jak: prawa człowieka, prawa obywatelskie, prawa do zgromadzeń, zrzeszeń, do publicznego wyrażania swoich poglądów - rozumiał tak, jak narzucał to totalitarny system.
Prześladowanie ks. Jerzego miało być „środkiem nacisku na biskupów, którym dawano do zrozumienia, że dla Kościoła nie ma miejsca w przestrzeni publicznej (…). Po to, by doprowadzić do sytuacji, w której księża wskazani przez władzę jako niewygodni będą przez biskupów usuwani z miejsc, w których pracują - bez oficjalnego angażowania władz państwowych. Ks. Popiełuszko miał zniknąć z przestrzeni publicznej - albo godząc się na wyjazd do Rzymu (co w odbiorze społecznym oznaczałoby pozostawienie swoich wiernych i utratę wiarygodności w ich oczach), albo też będąc przymuszonym do wyjazdu przez biskupów (co z kolei wiązałoby się z kompromitacją episkopatu”.
„Niezależnie od tego, czy rozkaz morderstwa padł z Moskwy czy z Warszawy, komuniści polscy odpowiedzialni są za tę zbrodnię, gdyż logika ich działań w latach 1982-1984 prowadziła do takiego finału (na podstawie: Jan Żaryn: Sprawa ks. Jerzego jako element polityki PRL wobec Kościoła; wystąpienie podczas sesji dla mediów przed beatyfikacją ks. Popiełuszki, Warszawa, 24. 04. 2010).

Triumf prawdy

- „Boże wróć nam Księdza Jerzego” - prosiliśmy w 1984 r. nie wiedząc, że ks. Jerzy już nie żył - mówi Kazimierz Nycz, arcybiskup metropolita warszawski.
- Takie są obyczaje Boga naszego, że nawet kiedy nam się wydaje, że nasze modlitwy do niego nie dochodzą, On wysłuchuje nas niewyobrażalnie bardziej niż Go prosimy - dodaje. - Również naszą modlitwę o powrót ks. Jerzego Bóg wysłuchał w sposób przekraczający ówczesne oczekiwania. 6 czerwca ks. Jerzy Popiełuszko - męczennik, niezłomny obrońca ludzkiej godności, zamordowany z nienawiści do wiary i Kościoła - został beatyfikowany i w ten sposób wrócił do nas już na zawsze.
Jego ofiarę i przesłanie, jakie dziś nam niesie, trudno przecenić. Chociaż stawianie ostrej granicy między dobrem i złem uważa się dziś za niezgodne z polityczną poprawnością - nowo błogosławiony ostrzega nas przed relatywizmem. Wydaje się mówić: „Nie jest wszystko jedno, jakie wartości wybierzemy w życiu”. „Nie można dwóm panom służyć”. Przypomina, iż niesprawiedliwym i niemoralnym jest uciekanie od prawdy: od nazwania zbrodnią tego, co działo się w Polsce w czasach komunizmu i wskazania zbrodniarzy. Od nazywania tego, co w Polsce dzieje się teraz: przeinaczanie prawdy, sugerowanie zdrady tam, gdzie jej nie ma i usprawiedliwianie tych, których usprawiedliwiać nie można.
- Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do prawdy i upominanie się o nią w każdej sytuacji - mówił ks. Jerzy Popiełuszko 31 października 1982 roku. - Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia.

W obronie kapłanów

Beatyfikacja ks. Jerzego przypomina, że wśród księży żyjących w czasach komunizmu przeważali ludzie niezłomni, którzy nie wchodzili w układy, ale odważnie stawali po stronie prawdy.
I że istnieje coś ważniejszego, niż zachowanie ziemskiego życia za wszelką cenę: wierność. A tym, którzy pozostaną wierni do końca -
Bóg da o wiele więcej niż życie tu, na ziemi: da radość życia wiecznego.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wspomnienie bł. Bernardyny Jabłońskiej - duchowej córki św. Brata Alberta

pl.wikipedia.org

Prawdziwym przełomem w życiu bł. Bernardyny okazało się spotkanie z Bratem Albertem. „Tęskniła do życia w kontemplacji i Pan wypełnił jej pragnienie w sposób, którego się nie spodziewała, bo jej życie upłynęło na ciężkiej pracy wśród bezdomnych, zranionych przez życie, nędzarzy. To w nich odkrywała twarz umiłowanego Nauczyciela i z miłości do Niego pragnęła dawać, wiecznie dawać” - mówił o bł. Bernardynie bp Damian Muskus.

Według niego, jej życie i posługa najsłabszym są świadectwem, że wielkie dzieła miłości rodzą się „z patrzenia na Jezusa, z nieustannego bycia z Nim, słuchania Go i uczenia się Jego stylu”. Stwierdził, że siostry albertynki „w cichości zmieniają świat, zaprowadzając w jego najciemniejszych zakamarkach ewangeliczne reguły dobra, miłości i całkowitego oddania Jezusowi”.
CZYTAJ DALEJ

Zbliżająca się podróż Leona XIV do Francji zbiega się rocznicami wizyt jego poprzedników

2026-09-22 09:39

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Zbliżająca się podróż Leona XIV do Francji zbiega się rocznicami wizyt jego poprzedników. 30 lat temu na terytorium francuskim ponownie gościł św. Jan Paweł II, a głównym motywem jego podróży była 1500. rocznica przyjęcia chrztu przez Chlodwiga. 22 września 1996 r. w Reims, gdzie znajduje się historyczne baptysterium i gdzie przez wieki koronowani byli królowie Francji, papież Polak zapraszał do wierności Chrystusowi i odpowiedzialności za chrześcijańskie dziedzictwo kraju i kontynentu.

Podróż św. Jana Pawła II do Francji w 1996 r. obfitowała w symboliczne dla kraju i jego Kościoła daty. Z jednej strony, 1500-lecie chrztu władcy Franków Chlodwiga, wydarzenia o przełomowym znaczeniu dla chrystianizacji ziem dzisiejszej Francji; z drugiej, rocznice śmierci francuskich świętych, którzy ukształtowali wiarę w kraju i poza nim: św. Marcina z Tours (397 r.) i św. Ludwika Grignon de Monfort (1716 r.).
CZYTAJ DALEJ

Rok prac, zgoda ponad podziałami i nagły zwrot. Ustawa alkoholowa zniknęła z obrad, w tle zarzuty o lobbing

2026-09-22 14:07

[ TEMATY ]

Ustawa alkoholowa

Adobe Stock

Wszystko było dopięte: gotowy tekst, poparcie od lewa do prawa, zaplanowana konferencja po głosowaniu. W piątek 18 września Sejm miał uchwalić nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Głosowania jednak nie było – marszałek Włodzimierz Czarzasty zdjął projekt z porządku obrad na wniosek Polskiego Stronnictwa Ludowego. W koalicji natychmiast padło słowo, które w sprawach alkoholowych wraca od lat: lobbing.

Projekt powstał z połączenia inicjatyw Lewicy i Polski 2050, a prace nad nim trwały niemal rok – przeszedł podkomisję, Komisję Zdrowia i drugie czytanie. Jeszcze w czwartek 17 września komisja do późnych godzin rozpatrywała poprawki zgłoszone w drugim czytaniu, po to, by następnego dnia można było sprawę zamknąć. Jak opisuje „Dziennik Gazeta Prawna", wszystko było przygotowane do głosowania, a zdaniem ekspertów i działaczy trzeźwościowych ustawa przeszłaby przez Sejm nawet bez głosów ludowców. Zamiast tego wróciła do komisji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję