Reklama

Szlachetne zdrowie

Limity, ograniczenia, niebotyczne kolejki - czy to do specjalistów, czy to na zabiegi. Poważne schorzenia i skomplikowane przypadki leczy się latami. Taka jest nasza, polska rzeczywistość odnośnie bezpłatnych usług medycznych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niektórzy z nas mają to szczęście, że ich kontakty z służbą zdrowia są dość sporadyczne, jak choćby Adam, mieszkaniec naszej diecezji. Niestety ostatnio miał okazję przekonać się o tym, że dzisiaj, żeby korzystać z publicznej opieki medycznej trzeba mieć końskie zdrowie i nerwy ze stali. Zapewne na długo zapamięta swój przedświąteczny tydzień, kiedy z bólem prawego boku na skutek urazu chodził od lekarza do lekarza.

Żebro Adama

Najpierw wizyta u lekarza rodzinnego w poradni, do której należy od wielu lat. Ten wypisuje skierowanie do chirurga, a recepcjonistka wyznacza termin za 2 dni. Ciągle boli, z trudem zgłasza się na wizytę u specjalisty, który po obejrzeniu bolesnej okolicy ciała kieruje na badanie RTG. Jest wieczór i okazuje się, że o tej porze nie ma osoby, która wykonuje prześwietlenie w tej placówce. Lekarz opisał w karcie chorobowej wszelkie dolegliwości i całą sytuację pacjenta i jeszcze tego samego dnia wysłał go do szpitala w pobliskim mieście. Podejrzewał uraz przyżebrza. Była godz. 19. W rejestracji powiedziano, aby podjechać za 2 godziny, bo chirurg właśnie operuje. Z powrotem był na godz. 21. Udało się wykonać RTG klatki piersiowej. Z żebrami było wszystko w porządku, jednak nadal bolało. Pojawiło się podejrzenie uszkodzenia narządów wewnętrznych. Trzeba było to zbadać, a co za tym idzie czekać na lekarza ogólnego. „Czekałem, pojawił się około północy. Zbadał mnie, dostałem Ketonal w zastrzyku i z powrotem pojechałem do domu. Otrzymałem też skierowanie na USG do przychodni w mieście. Następnego dnia już tam byłem. Przy rejestracji jednak wszystko kończy się fiaskiem, bo limit na badania USG na rok 2011 został wyczerpany” - opowiada Adam. A tu wciąż boli, pojawiają się torsje, boleści i zawroty głowy. Mija 5. dzień od wypadku. Jedzie więc do przychodni rodzinnej wierząc, że jeśli przez 48 lat płaci składki zdrowotne musi mu jednak ktoś pomóc. Niestety, i tam na badanie USG limit jest wyczerpany. Co mogło stać się w środku skoro minęło kilka dni i jest coraz gorzej. „Może być wszystko: krwiak na wątrobie, a może śledziona uszkodzona, a może którejś nocy rozleje się woreczek i po mnie?” - myśli Adam. W każdym razie termin USG ma wyznaczony na 6 stycznia. Czy da radę wytrzymać tak długo z bólem? Nie wytrzymuje. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia jedzie na prywatne badanie USG. To wykonywane jest natychmiast. Okazuje się, że uszkodzony został woreczek żółciowy, poruszyły się kamienie i dlatego boli. Sytuacja póki co zostaje opanowana, ale trzeba udać się na zabieg usunięcia kamieni. Ile tym razem będzie czekał w kolejce?

Umrzeć w kolejce…

Nie jest tajemnicą, że nasze społeczeństwo choruje, natomiast dostęp do bezpłatnych, profesjonalnych badań jest ograniczony. Tymczasem powinno wykonywać się takie badania natychmiast, jeżeli istnieje choćby cień podejrzenia, np. raka żołądka. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: chory podejrzewany o to schorzenie czeka pół roku na badanie, po tym okresie, jeżeli rzeczywiście zaatakował go ten nowotwór, ma małe szanse na wdrożenie właściwego leczenia, dającego dużą szansę na wyzdrowienie. Podobnie jest w innych dziedzinach medycznych. Dyrektorzy szpitali skarżą się, że mają wyczerpane limity na niektóre procedury medyczne, a chorzy umierają, zanim doczekają się wyznaczonego terminu na badanie, zabieg czy operację.
W niektórych szpitalach zakaźnych na rozpoczęcie leczenia chorych z zapaleniem wątroby typu B i C zapisy przyjmowane są na... 2014 r. W szpitalach kardiologicznych na operacje wad serca trzeba czekać w 200-osobowej kolejce. To nie są wyjątkowe sytuacje. Długie oczekiwanie na nieraz ratujące życie usługi medyczne to już, niestety, reguła. Można umrzeć w kolejce. Oczywiście w kolejce publicznej. Bo prywatnie, na tych samych maszynach, w tych samych gabinetach wszystko pójdzie o wiele szybciej. Na koniec wyjątek z zasłyszanej rozmowy recepcjonistki z pacjentką: „Mogę zapisać panią na połowę maja. Ach… prywatnie, to zapraszam na jutro.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Leon XIV spokojnie spędził noc w Poliklinice Gemelli

2026-10-14 08:50

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Pierwsza noc Papieża w rzymskiej Poliklinice Gemelli przebiegła spokojnie - poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej na swoim kanale w Telegramie. Kolejne informacje dotyczące stanu zdrowia Ojca Świętego mają zostać przekazane w dalszej części dnia.

„Noc Papieża przebiegła spokojnie. Dalsze informacje zostaną przekazane w ciągu dnia” – poinformowało w środę rano Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej na swoim kanale w Telegramie.
CZYTAJ DALEJ

Nie umrzesz w niełasce. Obiecuję!

„To nabożeństwo jest ostatnim wysiłkiem Mojej miłości i będzie dla ludzi jedynym ratunkiem w tych ostatnich czasach” – tymi słowami zwrócił się Pan Jezus do św. Małgorzaty Marii Alacoque w jednym z objawień, które stały się jej udziałem. Zbawiciel miał na myśli nabożeństwo do swojego Najświętszego Serca, a na jego propagatorkę wybrał właśnie francuską mistyczkę

Św. Małgorzata Maria Alacoque (1647-90) posługiwała w klasztorze Sióstr Wizytek w Paray-le-Monial. Pan Jezus sam ją wybrał, aby objawić jej moc swojego Serca, „które tak bardzo kocha ludzi”, a spotyka się wyłącznie z niewdzięcznością, pogardą i obojętnością. Zapewnił przy tym, że Jego Serce aż kipi od łask, a dostąpią ich ci, których jedyną zasługą będzie, iż to Serce po prostu ukochają i będą Mu oddawać należną cześć.
CZYTAJ DALEJ

Agnieszka i Wojciech Amaro: Powołanie misyjne można realizować także poprzez wsparcie drugiego człowieka

2026-10-14 12:46

[ TEMATY ]

Wojciech Modest Amaro

Mat.prasowy FESTIWAL ŻYCIA

Wojciech Modest Amaro

Wojciech Modest Amaro

- Nie wykręcajmy się, mówiąc: „To nie jest dla mnie”. Misja jest dla ciebie - powiedział ks. dr Maciej Będziński, dyrektor krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych, podczas konferencji prasowej zorganizowanej 14 października w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie. W najbliższą niedzielę, 18 października, Kościół będzie obchodził 100. Światowy Dzień Misyjny pod hasłem „Jedno w Chrystusie, zjednoczeni w misji”. W ciągu ostatniej dekady z Polski przekazano na misje ponad 11,5 mln dolarów.

Otwierając konferencję, rzecznik KEP ks. Leszek Gęsiak SJ przypomniał, że Światowy Dzień Misyjny został ustanowiony 14 kwietnia 1926 r. przez papieża Piusa XI. Obchodzona w tym roku 18 października Niedziela Misyjna rozpocznie w Polsce Tydzień Misyjny. Jest ona świętem patronalnym Papieskich Dzieł Misyjnych oraz dniem solidarności Kościoła z misjonarzami pracującymi na całym świecie. Ks. Gęsiak zachęcił do modlitwy w ich intencji oraz materialnego wspierania działalności misyjnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję