Modlitwa jest darem Boga, który na co dzień – niestety – bardzo często zdarza się nam marnować. Chcemy się modlić, ale kompletnie nam to nie wychodzi. Co gorsza, mamy wrażenie, że po modlitwie nic się nie zmienia. Moje życie jest dokładnie takie samo – szare, monotonne i niepoukładane.
Modlitwa nie jest jednak tylko darem – to również sztuka. Jeśli chcemy doświadczać jej cudownych owoców, musimy się jej najpierw nauczyć. Najlepszą zaś nauczycielką modlitwy, jaką zostawił nam Pan Jezus, jest Jego Matka. O lekcji uwielbienia, jakiej Maryja udziela nam w swoim hymnie Magnificat opowiada o. Teodor Knapczyk OFM w książce “Siedem słów Maryi”.
Maryja pokazuje nam, że modlitwa to radosne dziękczynienie Bogu, to świadomość kontaktu z Nim. Zawdzięczamy Bogu wiele i pragniemy Mu za to podziękować. Czy w naszym życiu są tajemnice, które rozumie tylko Bóg? Jeśli nie, nigdy nie będziemy mieli okazji, by zaśpiewać własne Magnificat. Matka Najświętsza chce nas nauczyć odkrywania tajemnic, które na dnie naszego serca złożył Bóg, bo jedynie takie serce – bogate w tajemnice – może śpiewać swoje dziękczynienie. Rozważając słowa Magnificat, próbujemy więc pogłębić nasze podejście do modlitwy. Modlitwa jest czasem odnajdywania siebie przed Bogiem. Człowiek wpierw musi odnaleźć siebie; dopiero kiedy to uczyni, może odnaleźć przed Bogiem innych ludzi.
Reklama
„Wielbi dusza moja Pana” – „moja dusza” oznacza, że to spotkanie ma charakter indywidualny – jestem tylko ja i Bóg. Maryja odnalazła siebie przed Bogiem. Odkryła Boga jako swojego Zbawcę – nazywa Go swoim Bogiem, mówi: „mój Zbawca”. Każdy z nas ma odkryć swojego Boga: jeśli w moim życiu jest „mój Bóg”, to ono musi być piękne. Jak mogłoby być inaczej? Czy życie może nie być piękne, jeżeli jest pełne Boga? Jeśli moje życie nie jest piękne, to czego mu brakuje? Magnificat to hymn wielbiący piękno życia. Słowo „dusza” używane jest w Nowym Testamencie zamiennie ze słowem „życie”. „Wielbi życie moje Pana, bo to życie jest pełne Boga, mojego Zbawcy”.
WIĘCEJ O HYMNIE MAGNIFICAT PRZECZYTASZ W KSIĄŻCE “SIEDEM SŁÓW MARYI”: Zobacz
Czym się martwisz?
Matka Najświętsza nie potrzebowała zbawienia, bo nigdy nie popełniła żadnego grzechu, a jednak dostrzegła w Bogu Zbawcę. My, mówiąc o naszym zbawieniu, często mamy na myśli wejście po śmierci do nieba. A to nie tak. Bóg zbawia mnie dzisiaj, w tym momencie, On sam wypełnia moje serce łaską uświęcającą. Czy może istnieć większy skarb? Tymczasem my potrafimy zepsuć sobie humor, bo na przykład nie udało nam się kupić butów lub płaszcza. Człowieku, sprawdź, co to znaczy pozostawać w kontakcie z Bogiem, twoim Zbawcą! Bóg cię zbawia dziś, dziś jest twoim Zbawcą.
Modlitwa to zawsze spotkanie z moim Zbawicielem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Gdzie zatem miejsce na zmartwienie? Nie ma, chyba że traktujemy Boga jak obłok, jak mgłę. A Bóg to rzeczywistość. Trzeba się z Nim spotkać jak z rzeczywistością żywą, zbawczą, jak ze skałą, o którą można się oprzeć. Nie ma sytuacji, w której On mógłby nas zawieść. „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy”.
Śliskie buty na lodzie
Reklama
To jest początek modlitwy. Jeśli Bóg nie jest opoką, nie jest punktem oparcia, nie jest Zbawicielem, człowiek idzie przez życie tak, jakby szedł w śliskich butach po lodzie. Donikąd nie zajdzie. Co postawi krok, to bęc! – leży i będzie się tak przewracał do końca. Czy odkryłem mojego Boga w moim życiu? Czy moje życie jest piękne? Czy wiem, że Bóg jest moim Zbawcą? „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy, bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia”. Matka Najświętsza odkryła, że służba Bogu jest najwyższą godnością człowieka. Być do dyspozycji Boga, służyć Jemu i tylko Jemu – to największy zaszczyt.
O TYM, JAK MODLIĆ SIĘ NA WZÓR MARYI PRZECZYTASZ W KSIĄŻCE “SIEDEM SŁÓW MARYI”: Zobacz
Tekst został opracowany na podstawie książki “Siedem słów Maryi” o. Józefa Witko, o. Teodora Knapczyka i o. Pacyfika Iwaszko, wydawnictwo Esprit, 2021
2021-03-26 15:01
Ocena:+50Podziel się:
Reklama
Wybrane dla Ciebie
Wieczór Uwielbienia 16 lutego 2016 r. Syjon - wejdź do Świątyni Boga
Siewcą jest przede wszystkim Bóg. On rozsiewa hojnie dobro. Udziela obficie swoich łask. Nikomu niczego nie szczędzi. Każdy człowiek jest obdarowany Jego darami. Nikt nie może więc powiedzieć, że ominęła go Boża łaska. Każdy ma jej tyle, ile potrzebuje.
Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!» Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?» On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił”. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».
Drogowskazy ułatwiają pielgrzymom znalezienie dobrej drogi. W tle kościół z IV. wieku
Na pielgrzymkach pieszych jest wiele aspektów drogi, które nie są do przewidzenia. Z jednej strony posiada się mapę, zna się podstawy poruszania drogą, w zależności od nawierzchni, ale na drodze nigdy nie wiesz, co przygotowała ci Boża Opatrzność.
I nie będzie to artykuł o niesamowitych spotkaniach na trasie, bo Via di Francesco nie należy do mocno uczęszczanych. Zawsze zastanawiało mnie, czym jest tzw. radość pielgrzymowania, bo wiele razy o niej słyszałem, ale patrząc z perspektywy czasu okazuje się to wszystko “takie zwykłe i normalne”. Idzie się drogą, ma intencje, modli, widzi się ludzi, coś czasem zaboli, jest oderwanie od codzienności. Wiadomo, że radość i jej formy, każdy przeżywa indywidualnie. Tymczasem zauważyłem, choć to towarzyszyło mi już od dawna, dobrym owocem pielgrzymowania nie jest skupienie się na drodze, ale na Panu Bogu. Preferując indywidualne przejścia i wchodząc w tryb medytacji [z zachowaniem ostrożności na drodze], czy modlitwy mających charakter medytacyjny, jak np. różaniec, można poczuć radość drogi, także pod wysoką górę, ze świadomością, że nie trud i ból jest punktem odniesienia, ale najważniejsze jest serce człowieka i to, jak się wykorzysta czas. Ewangelia pokazywała konkretną drogę związaną z pójściem za Jezusem. Takim bezwzględnym. Miejsca, które odwiedzamy ściśle łączą się z męczennikami pierwszych wieków i ofiarą złożoną z życia dla Chrystusa. To zachwyca, choć czasami mam wrażenie, że w wielu miejscach skupia się to tylko do pobożnych historii, a nie do naśladowania Chrystusa. I nie chodzi o oddawanie męczeńsko życia, bo dziś, w tym rejonie nie ma takiej możliwości.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.