Reklama

Odsłony

Babie lato?

Niedziela Ogólnopolska 40/2006, str. 23


Graziako

<br>Graziako

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Babie lato to nie tyle ostatni romans lata z jesienią, ale jesienne przeprowadzki pajączków: skakunów, bokochodów, osnuwików i pogońców, które nie przędą wtedy pajęczyn łownych, tylko lotne. Wyłażą gdzieś, jak mogą najwyżej, i dają się ponieść wiatrowi - bardzo wysoko i bardzo daleko. A ponoć są to tylko pajęczyce (mimo powyższych męskich nazw, dodając jeszcze namiastkę wędrownego), więc może bardziej zrozumiałe jest to „babie”… Potem gdzieś w końcu lądują, a nici pajęcze mienią się w słońcu, niesione dalej wiatrem, póki nie skończy z nimi deszcz.

- Skąd to prawie imię „Wietka”? - pytam, a ona, patrząc gdzieś w zaokienną szarość, opowiada: - Babka mnie przezwała Wietrznicą, bo ganiałam się z wiatrem, gdy byłam mała. Potrafiłam całą noc nie spać, gdy wył w kominie - bynajmniej nie ze strachu. Nie, z jakiegoś zauroczenia! Gdy wiało, wspinałam się na dach, na czubek dębu, na myśliwską ambonę, i stałam z rozpuszczonymi, potarganymi włosami, otwierając usta, jakbym chciała się go nałykać, aż czasem dech traciłam. Kiedyś wzięłam stary czarny parasol dziadka i rozłożyłam na wzgórzu przy porywistym wichrze z deszczem. Pociągnął mnie za nim poryw wiatru po ziemi, ale nie puściłam… A potem go połamał. Do dziś pamiętam jego strasznie żałosny kształt. Uwierzyłam potem, że to od wiatru mam taką niespokojną duszę, że wciąż mnie gdzieś nosi. Tę „Wietrznicę” skrócił ktoś na „Wietkę” i tak już zostało. Kapryśna byłam, zmienna, narwana. Gdy zaczęłam pływać na żaglówkach, to sama czułam się jak napięty żagiel. Większość zdjęć, jakie miałam, to właśnie z rozwianym włosem, prawie w biegu, z jakimś dalekim zapatrzeniem w coś, do czego już mnie niosło. Żadnej dłuższej przyjaźni. Szkoły zmieniane co parę miesięcy. Potem podobnie miejsca zamieszkania, kochankowie, profesje… Kiedyś spotkałam kogoś podobnego do siebie i gdy wyjaśniłam, że „Wietka” to wietrznica, on powiedział: - A ja to Pyłek Dmuchawca, ale bez ziarenka, bo to obciąża i przykuwa. I wtedy dotarło do mnie, że ja podobnie - że nic tak naprawdę nie wiąże mnie z nikim ani z niczym… Że nigdzie na dłużej, że moje życie to takie poddawanie się różnym powiewom, bez patrzenia skąd i dokąd. Że owszem, chwilami cudownie zapiera to dech, gra we włosach, świszcze w uszach jak przy szalonej jeździe na motorze, zawraca w głowie… Ale że ja już nie jestem tamtą dziewczynką, która nie puszcza gnanego wiatrem czarnego parasola, nie patrząc na pozdzierane kolana i niebezpiecznie bliską skalną krawędź… No tak, ale jak trudno było się zatrzymać, okrzepnąć, ukryć się przed tymi niespokojnymi porywami z wewnątrz i z zewnątrz - bo jak i gdzie? I wtedy przyplątała się ta Mała. Zostawiła ją u mnie koleżanka i zwiała, a mnie było szkoda Małą oddać do domu dziecka. Ona była - wypisz, wymaluj - ja sprzed iluś tam lat. Też takie toto zapędzone, rozwichrzone, sto pomysłów na minutę, a każdy w inną stronę… I wtedy zapragnęłam dla niej czegoś innego, żeby nie miała takiego życia jak ja - na wiatr - znikąd i donikąd. Przywiązałyśmy się do siebie. Pierwsza istota na dłużej i mocniej. Miałam do kogo wracać, przy kim sterczeć godzinami nad lekcjami, nad jej opowieściami, rysunkami. Właśnie dla niej zaczęłam szukać rzeczy czy zajęć stabilnych, spokojnych, trwałych - żeby miała charakter, a nie jak ja, jak chorągiewka na dachu. W tym wysilaniu się dla niej sama zaczęłam się zmieniać, uspokajać. Kiedyś wierność kojarzyła mi się z kajdankami na rękach i nogach, a teraz czułam, jakbym wrastała w serce tej Małej, a ona w moje. To chwilami bolało, ale wreszcie czułam… Czuję, że żyję. Kobieta musi mieć w sobie coś z rozłożystego drzewa… Patrz na to mieszkanie, jak je urządzam - przytulnie, co? Jak w dziupli. A tyle lat mieszkałam wszędzie jak w hotelu. I wiesz, odnalazłam jej ojca. Był tu parę razy po kilka godzin. Też niby taki wolny meteor. Ale po oczach widziałam, że chce wracać, a może i zostać… Mała też mu wrasta w serce, a wyrwać jej z korzeniami nie da rady. Ja to już wiem.
I wiesz, już bez dawnego niepokoju słucham wiatru za oknem…

Zmienni, kapryśni, nigdzie naprawdę u siebie, rozwłóczeni trochę jak nitki babiego lata i jakoś wewnętrznie bezdomni… Ilu nas takich? Czy można tak życie rzucać na wiatr? Jeśli w kimś chcesz mieć schronienie, nie możesz w nim bywać jak w hotelu. Trzeba mu pozwolić także zamieszkać, zakorzenić się w sobie, stworzyć przestrzeń z zapachem domu, czyli wierności.
Nie chciej być liściem, bo lepiej być drzewem, bo ono nie ruszy za byle wiatru powiewem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

24 września – wspomnienie odnalezienia ciała świętej Klary z Asyżu

[ TEMATY ]

Św. Klara z Asyżu

"Głos Ojca Pio"

O okolicznościach odejścia Klary z tego świata możemy się dowiedzieć z opowiadań jej sióstr z klasztoru San Damiano, zachowanych w Aktach Procesu Kanonizacyjnego.

Przy końcu swego życia zawołała wszystkie swe siostry i z największą pilnością poleciła im Przywilej ubóstwa. Ogromnie pragnęła mieć zatwierdzenie bullą reguły zakonu, tak żeby mogła przycisnąć bullę do swych ust i potem dopiero umrzeć; i tak jak pragnęła, tak się stało, albowiem kiedy była już bliska śmierci, przybył jeden z braci z listem opatrzonym bullą. Ona wzięła ją z największą czcią i przycisnęła ją do ust, by ją pocałować. A potem, w dniu następnym, wspomniana pani Klara przeszła z tego życia do Pana, zaprawdę jasna, bez zmazy, bez cienia grzechu, do jasności wiecznego światła. Rzecz tę, sama świadek, wszystkie siostry i wszyscy inni, którzy poznali świętość jej, stwierdzają bez wahania1.
CZYTAJ DALEJ

Dolnośląskie/ Policjant postrzelony na służbie trafił do szpitala

2026-09-24 14:52

[ TEMATY ]

policja

Adobe Stock

Podczas wykonywania czynności procesowych we wsi Kraśnik w powiecie bolesławieckim na Dolnym Śląsku postrzelony w głowę został policjant. Ranny trafił do szpitala. Sprawca postrzelenia został ujęty. Prokuratura podała, że prowadzi śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa i napaści na funkcjonariusza.

Rzecznik Powiatowej Komendy Policji w Bolesławcu podkom. Anna Kublik-Rościszewska powiedziała PAP, że w czwartek policjanci z Bolesławca realizowali czynności operacyjne i procesowe we wsi Kraśnik na terenie powiatu bolesławieckiego wobec osoby podejrzewanej o kradzieże.
CZYTAJ DALEJ

Peregrynacja Ołdrzychowice Kłodzkie. Wziąć Maryję do siebie

2026-09-26 19:47

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

Ołdrzychowice Kłodzkie

ks. Stefan Łobodziński

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

ks. Andrzej Adamiak

Wierni i kapłani powitali Świętą Ikonę Nawiedzenia Matki Bożej Częstochowskiej przed kościołem pw. św. Jana Chrzciciela w Ołdrzychowicach Kłodzkich. W uroczystości uczestniczył bp senior Ignacy Dec.

Wierni i kapłani powitali Świętą Ikonę Nawiedzenia Matki Bożej Częstochowskiej przed kościołem pw. św. Jana Chrzciciela w Ołdrzychowicach Kłodzkich. W uroczystości uczestniczył bp senior Ignacy Dec.

W piątek 25 września parafia św. Jana Chrzciciela w Ołdrzychowicach Kłodzkich przeżywała nawiedzenie Matki Bożej w znaku jasnogórskiej Ikony. Eucharystii przewodniczył bp senior Ignacy Dec. W modlitwie uczestniczyli kapłani z dekanatu lądeckiego oraz 96-letni ks. prał. Stanisław Franczak – najstarszy kapłan diecezji, który przez około 40 lat był proboszczem tej parafii.

Nawiedzenie rozpoczęło się nabożeństwem oczekiwania, po którym wierni powitali Maryję w świątyni. Centralnym punktem uroczystości była Eucharystia. Bp Dec podkreślił, że to podczas niej Chrystus uobecnia swoją ofiarę, a zgromadzeni mogą powierzyć Bogu codzienne troski, radości i nadzieje.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję