Reklama

Jedyna taka droga

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pośród wszystkich ludzkich dróg to jedyna taka droga. Przeszedł przez nią prawdziwy Człowiek, ale i Bóg prawdziwy blisko dwa tysiące lat temu, i wciąż niezmordowanie nią podąża. Przez wieki, ponad czasem. Ta droga, raz realnie dawno temu przebyta i dokładnie opisana w Ewangeliach, jako najważniejsze wydarzenie w dziejach ludzkości, nigdy ostatecznie się nie kończy, a wciąż na nowo otwiera. Droga bezgranicznego cierpienia, krańcowego poniżenia i ogołocenia. Droga ostatecznego wyniszczenia. Zbierająca w sobie, jak rzeka z niezliczonych dopływów, całe zło świata i wszystek ból istnienia. Zwłaszcza bezbronność dobroci wobec barbarzyńskiej przemocy. Wybaczającą miłość wobec ekscesów nienawiści. Rozpacz w obliczu pokusy zwątpienia w sens ostateczny. Ale i wszelkie, najwątlejsze choćby nadzieje - nawet wbrew nadziei.
Jest to droga okrutnych naigrawań, bolesnych upadków, prostackich i wymyślnych tortur... A zarazem droga Odkupienia. Krwawa, ciernista, stroma droga Zbawienia. Przez śmierć krzyżową - do nieśmiertelności. Przez złożenie do grobu - ku Zmartwychwstaniu. Droga - aż do krwawego potu Ofiary i skwapliwej krzątaniny oprawców - ludzka, arcyludzka. I równocześnie Boża.
To najbardziej uniwersalna parabola ludzkiego losu, dwoistości naszej natury i człowieczego powołania. Droga brutalnego zaprzeczania człowieczeństwu, największej jego degradacji, a przy tym najwyższego wyniesienia człowieka. Przez ofiarę Krzyża do przymierza z Bogiem, przez Jego odrzucenie do odkrycia zatracanego wciąż, ale i wciąż odzyskiwanego na nowo, z Nim podobieństwa. Droga z Ogrójca na Golgotę i z Golgoty do skalnej komory grobowej, użyczonej Ukrzyżowanemu przez Józefa z Arymatei.
Ta droga ciągle się powtarza, choć za każdym razem nieco inaczej - w liturgii, podczas nabożeństw pasyjnych i oczywiście, w sztuce. Wieki jej rozwoju zdają się świadczyć, że główną domeną artystycznego jej przedstawiania jest malarstwo. I że każda epoka domaga się własnego wyrazu odwiecznych treści, zawartych w ewangelicznych przekazach. Żywotność tej wyjątkowo trudnej, bo bardzo łatwej do zbanalizowania tematyki potwierdza istnienie zasadniczej, organicznej ciągłości w nieustannie zmieniającym się świecie sztuki.
Wyrazistym uobecnieniem tego fenomenu jest sakralny i pasyjny nurt twórczości Stanisława Rodzińskiego. Pamiętamy jego liczne, niesłychanie ekspresyjne i często modyfikowane czytelnymi odniesieniami do dramatycznych wydarzeń współczesnych, m.in. z okresu stanu wojennego, „Ukrzyżowania” czy „Opłakiwania”. Albo bolesne „Piety”, dyskretnie naznaczone aluzyjnym znakiem aktualności, choćby w postaci wiejskiej chusty na głowie Matki upodobnionej swą sylwetką do matki ks. Jerzego Popiełuszki. A także kolorystycznie stłumione, nieme wołania „De profundis” żałobnych orszaków z krzyżami swych dzisiejszych cierpień i innymi symbolicznymi narzędziami męki Jezusa... Rozmaite ujęcia konwulsyjnie zastygłej w rozpaczy postaci Marii Magdaleny, lamentującej u boku Mistrza, również w imieniu wszystkich skruszonych. Trudno także zapomnieć „Veraicon” odciskany troskliwym malarskim gestem na namalowanej również chuście, który wygląda jak przedśmiertna maska Umęczonego. I powraca w różnych wersjach niczym w kolejnych przybliżeniach do nieosiągalnego ideału: prawdziwego Oblicza Chrystusa. Pamiętamy dobrze takie właśnie oleje na płótnie - z gruzłowatą fakturą farb połyskujących metafizycznym wręcz blaskiem. Przywołujemy w pamięci rozmywające się kontury postaci ze świetlistych gwaszy i pasteli na papierze. I w końcu - rzucane na zwykłe zeszytowe kartki - dramatyczne szkice z malarskich notatników Rodzińskiego.
W tym kontekście, pasyjne cykle, porządkowane według tradycyjnych stacji Drogi Krzyżowej, choć ze zwiększoną nieco ich liczbą, można potraktować jako swego rodzaju syntezę różnorakich ujęć plastycznych w obrębie tego obszaru tematycznego. Mogą być one swoistym zwieńczeniem malarskich poszukiwań artysty na tym polu. Nadać im mniej lub bardziej monumentalną, co wcale nie znaczy wielką głównie rozmiarami skalę, ale duchowy i artystyczny format prawdziwie wielkiego dzieła sztuki.
W dotychczasowym dorobku Stanisława Rodzińskiego obecny, częstochowski, by tak go nazwać, zestaw szesnastu aż malarskich stacji Drogi Krzyżowej jest już czwartym z kolei. Wcześniejsze oglądać można w kaplicach klasztornych: w Krakowie - u michalitów, i w Zawichoście - u jadwiżanek, oraz w nowohuckim kościele na Wzgórzach Krzesławickich. Namalowana na jubileusz ważnego festiwalu muzyki sakralnej w Częstochowie, dość pokaźnych rozmiarów Droga Krzyżowa to bardzo mocny i dobrze z nim zharmonizowany, swoisty akord plastyczny. Świetny artystycznie, pełen dramatyzmu wynikającego również z aktualności współczesnych odniesień do przejawów brutalnej przemocy. Głęboko też poruszający ponadczasowym przesłaniem ewangelicznym, zarysowywanym - jak zawsze u tego malarza - nadzwyczaj wiernie i w sposób absolutnie czysty. Odnajdujemy tu wszystkie charakterystyczne cechy dojrzałej palety Stanisława Rodzińskiego i różnorakie jakości estetyczne jawiące się dotychczas w rozmaitych jego obrazach. Nie tylko tych o tematyce sakralnej, ale i w pejzażach - nierzadko wcale nie mniej bliskich sacrum.
Pomimo tych podobieństw, zestaw ten uderza pewną odrębnością, a to, co go wyróżnia na pierwszy rzut oka, to przede wszystkim dość jednolita kolorystyka wszystkich szesnastu obrazów. Intensywny błękit tła (przechodzący miejscami w granat długiej sukni Matki), jasno dźwięcząca czerwień sukni Chrystusa i głucha czerń krzyża to barwne dominanty poszczególnych przedstawień. Sprawiają one, że wszystkie stacje płynnie łączą się z sobą niczym dźwięki w pasażu, nie tylko ze względu na ewangeliczną narrację. To zaś, że barwne plamy tych dominant kolorystycznych są stosunkowo duże, powoduje, iż obrazy zyskują w pewnym stopniu swoistą plakatowość. Od razu rzucają się w oczy i silnie przyciągają wzrok. Z daleka zdają się dość płaskie, dopiero przy bliższym wejrzeniu odkrywają niuanse delikatnie zróżnicowanych na płaszczyźnie faktur. Najwyraźniej malarz starał się zadbać przede wszystkim o ich religijną funkcję. W przyszłości bowiem będą zapewne umieszczone na ścianie kościoła i zazwyczaj ogarniane wzrokiem przez wiernych z pewnej odległości, niekoniecznie w idealnym oświetleniu. Podczas odprawiania pasyjnych nabożeństw najważniejsza będzie ich czytelność i ogólna ekspresja, którą wzmagają miejscowe, świetliste rozjarzenia tła, i nie tylko tła, oraz deformacje lirycznie wydłużonych bądź dramatycznie wykrzywionych postaci. Także prostota symbolicznych znaków, takich jak choćby Piłatowa misa do umycia rąk, laurowy wieniec na jego pozbawionej indywidualnych rysów głowie, czy rzucone na suknię Jezusa kości do gry w zaskakującej swą fragmentarycznością scenie przybicia do krzyża. Dla koneserów sztuki wszakże pozostanie jeszcze możliwość kontemplacji z bliska subtelnych szczegółów - zwłaszcza delikatnych nawarstwień farb opalizujących metafizycznymi rozbłyskami. Bo te obrazy, jak zresztą prawie wszystko, co wyszło spod pędzla Stanisława Rodzińskiego, skłaniają do kontemplacji, odsyłają do innego wymiaru istnienia, świecą tajemniczym wewnętrznym światłem, wykraczając daleko poza umowność zwyczajowych przedstawień.
W najnowszym cyklu pasyjnym krakowskiego malarza uderza również dramatyczny kontrast pomiędzy liryzmem niektórych scen a surowością bardzo oszczędnych w wyrazie, złowrogich zapowiedzi użycia przemocy wobec Bezbronnego, przemocy w całkiem współczesnym wydaniu. Symboliczne te zapowiedzi, ucieleśnione w masywnych sylwetach zbirów z pałkami, zderzają się ze wzruszającą niezwykłą delikatnością i bezbrzeżnym smutkiem postacią Jezusa. W tej sytuacji naturalnym odruchem patrzącego zdaje się być utożsamienie z postacią odzianego w zieloną suknię Cyrenejczyka, który - wcale nieprzymuszany - pomaga w dźwiganiu krzyża, okazując zwykłą międzyludzką solidarność. Ten skromny gest ma tu kolor nadziei. A nad czarną jamą grobowej pieczary krwawi taka jak na Jezusowej sukni czerwień - tyleż męczeństwa, co zwycięstwa nad przemocą i śmiercią.

DROGA KRZYŻOWA została namalowana dla miasta Częstochowy z okazji jubileuszowego - 20. Międzynarodowego Festiwalu „Gaude Mater”. Wernisaż wystawy: Malarstwo Stanisława Rodzińskiego - Droga Krzyżowa odbędzie się 1 maja 2010 r. o godz. 18 w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater” w Częstochowie, ul. Dąbrowskiego 1. Finisaż odbędzie się w tym samym miejscu 6 maja o godz. 13 z udziałem malarza Stanisława Rodzińskiego oraz Tadeusza Szymy - reżysera filmu dokumentalnego „Droga Krzyżowa” Stanisława Rodzińskiego. Film zostanie zaprezentowany podczas finisażu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie wiesz, co dalej? Maryja pokazuje, od czego zacząć

2026-10-04 21:04

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

www.pexels.com

Nie zawsze wiemy, dokąd prowadzi nas życie. Maryja w chwili Zwiastowania również nie znała całej przyszłości. Wiedziała tylko, komu może zaufać. Jeśli stoisz przed ważną decyzją, weź dziś Różaniec i zrób z Nią pierwszy krok.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV po ataku na Gazę: „Jak długo, Panie?”

2026-10-05 16:49

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Papież jest poruszony śmiercią dwóch kobiet z chrześcijańskiej wspólnoty Gazy. „Jak długo, Panie?” – napisał Leon XIV do proboszcza parafii Świętej Rodziny o. Gabriela Romanellego po kolejnym izraelskim ataku na miasto. Ojciec Święty zapewnił o modlitwie za ofiary, ich rodziny i całą wspólnotę. Przed rocznicą ataku Hamasu z 7 października 2023 łaciński patriarcha Jerozolimy kard. Pierbattista Pizzaballa ocenia, że sytuacja humanitarna w Strefie Gazy pod pewnymi względami jeszcze się pogorszyła.

W wiadomości skierowanej do o. Romanellego Leon XIV odniósł się bezpośrednio do śmierci dwóch chrześcijanek. „Dzień dobry, ojcze Gabrielu. Odkąd dotarła do mnie bolesna wiadomość o śmierci Maysy i Mary, modlę się do Boga za nie, za ich rodziny i za całą wspólnotę Gazy. Jak długo, Panie? Dziękuję, że towarzyszysz parafii i tak wielu osobom, które pragną żyć w pokoju. Błogosławieństwa, serdecznie pozdrawiam” – napisał Papież.
CZYTAJ DALEJ

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po kolejnym spotkaniu z ks. Józefem Zborkiem

2026-10-05 21:15

[ TEMATY ]

bp Roman Pindel

biskup Roman Pindel

M.K.

Biskup bielsko-żywiecki spotkał się z ks. Józefem Zborkiem, odwołanym z urzędu proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu.

Ksiądz Józef Zborek został odwołany z urzędu proboszcza związku z bardzo poważnymi nadużyciami wypełnianiu tej funkcji. Szczegółów nie mogę powiedzieć ze względu na ochronę prywatności księdza Józefa. On sam może poinformować, kto zapyta. Watykańska dykasteria do spraw duchowieństwa zbadała i potwierdziła moją decyzję, podkreślając wagę tej sprawy, ostatecznie decyzję potwierdził Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję