Reklama

Nauka

O potrzebie przygotowania wielkiej rocznicy

Święty Otton, Lubin i archeologia

Niedziela szczecińsko-kamieńska 27/2014, str. 1-3

[ TEMATY ]

archeologia

Zygmunt Piotr Cywiński

W dniu 13 czerwca br. na terenie gminy Międzyzdroje odbyły się uroczystości związane z 890. rocznicą pierwszej misji chrystianizacyjnej św. Ottona z Bambergu na Pomorzu Zachodnim. Ich pierwsza część zgromadziła uczestników w Sali Teatralnej Międzynarodowego Domu Kultury w Międzyzdrojach i miała charakter wykładowy. Druga część o charakterze religijnym odbyła się w Lubiniu w tamtejszym kościele parafialnym pw. Matki Bożej Jasnogórskiej oraz w miejscu, gdzie we wczesnym średniowieczu wznosiło się grodzisko wolinian. Położone na wysokości 52 m n.p.m., z jednej strony opadające stromo klifem w wody Zalewu Szczecińskiego, z dwóch stron bronione wciętymi parowami ostro wrzynającymi się w ląd, odgrywało we wczesnym średniowieczu dużą rolę, kontrolując wodny szlak handlowy prowadzący ujściem Świny do morza. Obecność bp. Ottona w Lubiniu potwierdzają kronikarze. Żywot z Prüfening podaje: „Umocniwszy zaś wszystkich w wierze Pańskiej, błogosławiony biskup przeprawił się przez Odrę na statku i przybył do pewnego miasteczka zwanego Gridiz, a stamtąd znowu pożeglował do (innego) miasteczka, które zwie się Lubin, położonego nad brzegiem morza; nawróciwszy zaś w obu miejscowościach większą liczbę ludzi, pospieszył z powrotem do mieszkańców Szczecina”.

Na grodzisku w Lubiniu w latach 2008-2011 trwały szczegółowe prace archeologiczne. Przeprowadził je zespół pracowników i studentów reprezentujący Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk w Szczecinie oraz Katedrę Archeologii Uniwersytetu Szczecińskiego. Zespół pracował pod kierownictwem prof. dr. hab. Mariana Rębkowskiego i dr. Andrzeja Jaworskiego. Badania w całości zostały sfinansowane przez gminę Międzyzdroje. Kierujący badaniami prof. M. Rębkowski, referując ich wyniki, podkreślił, że ukazuje jedynie fragment problematyki, z którymi zespół zetknął się w Lubiniu. Naukowa waga odkryć jest duża, podsumowanie i badania nad tym, co odkryto, jeszcze trwają. Pracuje nad nimi cały zespół naukowców o różnych specjalnościach (archeolodzy, antropolodzy, genetycy, chemicy, dendrolodzy), gdyż taki jest charakter tej nauki – współczesna archeologia zakłada wymiar interdyscyplinarny. Ta część badań prowadzona jest dzięki finansom ministerialnym, stąd można się spodziewać, że w przyszłym roku ukaże się stosowna publikacja podsumowująca uzyskane rezultaty.

Reklama

„Odkryliśmy relikty obiektu, które łączymy z XII-wiecznym kościołem oraz towarzyszące mu cmentarzysko szkieletowe – referował prof. Rębkowski. – Na kulminacji wzniesienia odkryliśmy południową część ławy fundamentowej południowej ściany obiektu, którą łączymy z świątynią powstałą w tym miejscu. Ława miała szerokość około 3 m i miąszość ok. 70 cm. Konstrukcję ścian tego budynku stanowiły słupy osadzone w gniazdach wyżłobionych w tejże ławie, a sama ściana wzniesiona była w konstrukcji plecionkowej. Plecionka między słupami obrzucona była gliną, od strony zewnętrznej pokryta pobiałem. Budowla, której wymiary szacujemy na 10 m długości i 7 m szerokości, miała orientację wschód – zachód i prostokątne prezbiterium. Jest bardzo prawdopodobne, że w wieku XIII od strony zachodniej została dostawiona murowana wieża”.

Odnosząc się do odkrytego cmentarzyska szkieletowego i jego chrześcijańskiego charakteru, mówca przywołał cytat z Żywotu z Prüfening ukazujący, jak bp Otton w swojej katechezie przeciwstawiał się wcześniej panującej tradycji palenia zwłok, tj. kremacji i sytuowaniu miejsc pochówku poza miejscami osiedlenia. „Wydał im też zakazy (...), by nie grzebali zmarłych chrześcijan razem z poganami w lasach albo na polach, ale na cmentarzach, jak jest we zwyczaju u wszystkich chrześcijan (…)”. Profesor mówił o wielowarstwowości pochówków przy kościele, chowaniu zmarłych twarzą ku wschodowi, z rękami wyciągniętymi wzdłuż ciała. Znaleziono 41 pochówków zachowanych w porządku anatomicznym i dużą liczbę kości z grobów zniszczonych przez niwelację terenu, wkopywanie jednych w drugie. Oprócz nich zachowały się elementy ozdób i ubioru, a także bursztynowy krzyżyk. Znaleziono szereg monet wybitych w 2. poł. XII i XIII wieku. Szacując zasięg cmentarzyska i gęstość pochówków, uczony przyjął, że na cmentarzysku przy kościele w Lubiniu zostało pochowanych łącznie około 300 osób w ciągu ok. 150 lat jego funkcjonowania.

Reklama

Jako druga zabrała głos dr Iwona Teul, pracownik Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, która swą prezentację badań zatytułowała: „Jak wyglądali, czym się zajmowali i na co chorowali «lubinianie»? Przedstawiła ona wyniki badań antropologicznych i genetycznych 76 szczątków Słowian żyjących w grodzisku w Lubiniu. Udało się ustalić średni wiek życia wczesnośredniowiecznych lubinian, który wnosił 38,8 lat dla mężczyzn i 34,5 lat dla kobiet. Ci pierwsi osiągali wysokość 168,9 cm, kobiety 155,9 cm. Dowiedzieliśmy się o ich diecie (czym się odżywiali), na jakie choroby zapadali.

Następnie podpisany został dokument upamiętniający uroczystość sporządzony po polsku i łacinie, który prof. Rębkowski zamknął w metalowej tulei, z przeznaczeniem do złożenia w grobie.

Uczestnicy uroczystości pojechali następnie na teren sołectwa Lubin. Mszy św. pogrzebowej sprawowanej w tamtejszym kościele Matki Bożej Jasnogórskiej przewodniczył abp Andrzej Dzięga wraz z proboszczem parafii ks. kan. Waldemarem Michalskim i księżmi z okolicznych parafii. Uczestniczyli w niej mieszkańcy gminy Międzyzdroje i zaproszeni goście. W modlitwie polecano zmarłych, których szczątki odsłoniły prace archeologów.

Po Mszy św. jej uczestnicy przeszli procesyjnie na grodzisko, gdzie w bliskości zasłoniętych reliktów kościoła przygotowana była mogiła na powtórny pochówek lubinian. Ich kości złożono w dwóch pokaźnych rozmiarów skrzyniach (trumnach). Modlitwy o wieczny odpoczynek chowanych powtórnie lubinian prowadził abp A. Dzięga. Po ich zakończeniu jako pierwsi głos zabrali gospodarze terenu Aleksandra i Jan Kowalscy. Ich ojciec jako osadnik wojskowy otrzymał go w 1945 r., a którym oni zawiadują do dzisiaj z poszanowaniem dla jego historii. Podziękowania odbierał burmistrz Międzyzdrojów Leszek Dorosz i radni tej gminy za przychylność i czteroletnie finansowanie badań na grodzisku. Burmistrz L. Dorosz wyznał, że miał w życiu chwile, gdy Bóg stawiał na jego drodze ludzi ważnych. Dla niego taką osobą był prof. M. Rębkowski, który zapalił go do historii tego miejsca. Na koniec zabrał głos wyraźnie wzruszony pan Profesor. „To był jeden z najpiękniejszych fragmentów mego życia, nie tylko dlatego, że miał on charakter naukowy, ale wręcz metafizyczny. Powiem szczerze, że mam ogromną satysfakcję, że tu jesteśmy, w tym gronie i że doszło do tych uroczystości. Oczywiście, że ich by nie było, gdyby nie burmistrz L. Dorosz”. Podziękował też swoim współpracownikom i studentom, którzy towarzyszyli mu w pracach wykopaliskowych. Następnie wojewódzki konserwator zabytków w Szczecinie Ewa Stanecka, burmistrz L. Dorosz i prof. Rębkowski odsłonili tablicę pamiątkową. Została umocowana na głazie, jest trójjęzyczna, upamiętnia miejsce związane z pierwszą misją chrystianizacyjną bp. Ottona, czyli kościół i cmentarz. Po uroczystości jej uczestników zaproszono do Domu Turysty PTTK na poczęstunek, była sposobność rozmów o przeżyciach tych doniosłych wydarzeń na wyspie Wolin w 890. rocznicę jej chrystianizacji. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na znamienny tytuł wystąpienia prof. Rębkowskiego, który brzmiał „O potrzebie przygotowania Wielkiej Rocznicy”. Już od pewnego czasu Profesor zwraca uwagę na fakt, że przy okazji poprzednich rocznic powstawały dzieła o dużym znaczeniu. Pewna część historiografii dotyczącej pomorskiej misji św. Ottona została napisana w związku z okrągłymi rocznicami czy to dotyczącymi rozpoczęcia misji (1124 r.), czy też do daty śmierci Apostoła Pomorza (1139 r.), czy jego kanonizacji (1189 r.). Do dzisiaj korzystamy z obiektu studziennego w Pyrzycach zaprojektowanego przez słynnego architekta Friedricha Schinkla. Ta „Święta Studnia” powstała właśnie z okazji 700-lecia chrztu pyrzyczan. Profesor szuka analogii w roku 1966, w ówczesnych obchodach milenijnych państwowości Polski i chrztu Mieszka I z 966 r., do których pierwszy impuls dał artykuł Witolda Hensla opublikowany, co jest znamienne, już w 1946 r. Tamta rocznica, o której przygotowaniu pomyślano z wyprzedzeniem 20 lat, nabrała wielkiego znaczenia i poprzez badania przyczyniła się do rozwoju nauki w naszym kraju. Profesor sądzi, że „obchody roku 2024 będą miały charakter nie tylko religijny, ale również społeczny, istotny dla społeczności lokalnych zamieszkujących różne części polskiego Pomorza Zachodniego i niemieckiej Mecklenburg-Vorpommern. Będą miały zapewne wymiar międzypaństwowy, polsko-niemiecki czy nawet europejski”.

W tej kwestii rodzą się różne pytania. Czy sprostają zadaniu godnego przygotowaniu Wielkiej Rocznicy władze lokalne „miejscowości Ottonowych” w regionie, władze samorządowe województwa zachodniopomorskiego? Jaką rolę odegra chyba najbardziej nią zainteresowany Kościół nad Odrą i Bałtykiem? Czy w niedługim czasie usłyszymy o powołaniu komitetu organizacyjnego obchodów? Może spełni się marzenie i zaistnieje kulturowy transgraniczny „Szlak św. Ottona na Pomorzu Zachodnim!”. Nie traćmy czasu. Wielki jubileusz rzeczywiście zbliża się szybkimi krokami!

2014-07-02 16:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Korzenie polskości

Santok to miejscowość położona niedaleko Gorzowa. Znajdują się tu zabytki wpisane do rejestru Narodowego Instytutu Dziedzictwa oraz Muzeum Grodu Santok – Oddział Muzeum Lubuskiego im. Jana Dekerta w Gorzowie

Miejscowość warto odwiedzić ze względu na malownicze położenie, zabytki i prezentowaną przezeń historię.

CZYTAJ DALEJ

Portret idola

Nie nosił wcale czapki z pomponem, ani czerwonego kubraczka z czarnym paskiem ozdobionym wielką klamrą. Nie wspomnę już o saniach, reniferach i stałym adresie zamieszkania w dalekiej śnieżnej Laponii. Jeśli chodzi o św. Mikołaja wiemy niewiele - że jest postacią autentyczną, że znany był ze szlachetności, że ponoć lubił robić niespodzianki i wrzucał biednym ludziom przez mury ich domostw worki pełne niespodzianek. Antropolodzy na podstawie badań jego grobu w Bari twierdzą, że był niewielkiego wzrostu (167 cm), ale krępej budowy ciała. Gdy umarł miał ok. 80 lat, co na tamte czasy jest wiekiem rekordowym.
Żył, wedle historyków, między 270 a 345 r. i był późnym dzieckiem wymodlonym przez rodziców, ludzi zamożnych i wpływowych. Nadano mu imię Mikołaj, co po grecku znaczy: „zwycięski lud”, a odmienia się jako: Nikolas, Niklas, Klaus, Mikulasz, Miklos, Nichos. Od maleńkości słynął z niezwykłej pobożności i umiejętności współodczuwania. W średniowiecznej hagiografii notowano nawet, że pościł już w łonie matki. Nie ominął obojętnie żebraka, wynosił z domu jadło dla głodnego, zapraszał zbłąkanych wędrowców do domu, opatrywał rany biedakom. Gdy rodzice zmarli spotęgował swoją działalność, używając sporego majątku do wspierania potrzebujących. Czynił to w sposób oryginalny i nietuzinkowy. Do słynnych jego „akcji dobroczynnych” należało wydanie za mąż trzech córek ubogiego szlachcica, czyli mówiąc językiem epoki - zasponsorowanie im posagu. Uczynił to w charakterystyczny sposób - podrzucił nocą trzy sakiewki pod próg domu biedaków. O tym wydarzeniu wspomniał nawet słynny poeta Dante.
Gdy Mikołaj został biskupem Miry, małego miasteczka w dzisiejszej Turcji, ludzie kochali go nie tylko za duszpasterską troskę o ich dusze, ale za owo dobre i szczodre serce, szeroki gest i zdolność współczucia. To właśnie te cechy przyszłego Świętego stały się legendarne, podobnie jak czynione przez niego cuda. Gdy cesarz Konstantyn Wielki skazał trzech młodych ludzi na śmierć za jakieś wykroczenie, Mikołaj udał się osobiście do Konstantynopola, a to kawał drogi, by wybronić młodzieńców. Ratował ponoć ze sztormów marynarzy i rybaków, dlatego jest także ich patronem. Miał czynić to w sposób nadnaturalny, na oczach zebranych na brzegu tłumów. Ta nadnaturalność nie polegała jednak na jakiś spektakularnych gestach czy efektach specjalnych. Mikołaj stał spokojnie i modlił się, a z morskich czeluści marynarze wracali cali i zdrowi. Podanie głosi, że Mikołaj wskrzesił trzech podróżnych, zabitych za niezapłacony rachunek przez wściekłego hotelarza. W czasach szalejącej zarazy, która dziesiątkowała ludzi, leczył chorych nie zważając na niebezpieczeństwo.
Gdy umarł, a było to 6 grudnia, pochowano go w ukochanej Mirze. Cuda działy się nadal, a Mirę zagarnęli Turcy. Niemal jak powieść sensacyjna czyta się stary dokument opowiadający o wywiezieniu z Miry relikwii Świętego i przeniesieniu ich do znaczniejszego miasta, do włoskiego Bari. Natomiast w Mirze do dnia dzisiejszego zachowały się ruiny kościoła św. Mikołaja, archeolodzy odkryli tam ślady bazyliki pierwotnej, więc prawdopodobnie był to kościół, w którym proboszczem był św. Mikołaj. Natomiast w Bari, już w XII w., wybudowano wspaniała bazylikę, chroniącą relikwie św. Mikołaja. Miejsce to otacza wiele starych legend i opowieści o cudach. Przed grobem Świętego palą się stale setki świec. Skarbem bazyliki jest też „święta kolumna”, przy której miał według miejscowej tradycji być biczowany Pan Jezus. Kultu wszakże specjalnego słup ten nie odbiera. Wszyscy przyjeżdżają tu dla św. Mikołaja, nazywanego czasem „Patronem spełnionych marzeń”.
Najwcześniej „docenili” Mikołaja mieszkańcy Konstantynopola, w którym cesarz Justynian wybudował mu wspaniałą bazylikę. Kolejny cesarz Bazyli Macedończyk (w. VII) kazał urządzić kaplice pod wezwaniem św. Mikołaja w swoim pałacu. W stolicy chrześcijaństwa, w Rzymie, Mikołaj miał dwie świątynie, wystawione już w wieku IX. Papież św. Mikołaj I Wielki (858-867) ufundował ku czci swojego patrona na Lateranie osobną kaplicę. Z czasem liczba kościołów św. Mikołaja w Rzymie doszła do kilkunastu! W całym chrześcijańskim świecie św. Mikołaj miał tak wiele świątyń, że pewien pisarz średniowieczny notował: „Gdybym miał tysiąc ust i tysiąc języków, nie byłbym zdolny zliczyć wszystkich kościołów, wzniesionych ku jego czci”. Popularność św. Mikołaja zdystansował dopiero św. Antoni, patron rzeczy zagubionych, ale postać dobrodusznego biskupa jest nadal kluczowa w naszej cywilizacji.
W Polsce kult św. Mikołaja jest także bardzo mocny. Jego imię nosi 327 kościołów. W Wielkopolsce co siódmy kościół był wystawiony ku czci św. Mikołaja. Do najokazalszych należą kościoły w Gdańsku i w Elblągu. Ilość ołtarzy figur i obrazów liczy się w tysiące. Miał również św. Mikołaj z Miry swoje sanktuaria w Polsce. Do głośniejszych należało w Pierściu na Śląsku Cieszyńskim (do wieku XIX) i na Pomorzu w okolicy Koszalina (do wieku XVI). Topografia polska zna 62 miejscowości, które od imienia Mikołaja mogły zapożyczyć swoje nazwy. Wśród nich są miasta Mikołajki i Mikołów. Świętego szczególnie upodobały sobie: panny, marynarze, rybacy, dzieci, więźniowie i piekarze. Zaliczany był do 14 Orędowników. Zanim jego miejsce zajął św. Antoni Padewski, św. Mikołaj był wzywany we wszystkich naglących potrzebach. Istniały także bractwa ku czci św. Mikołaja, jak np. w Benicach, Maniewie czy Żydowie.

CZYTAJ DALEJ

Sztab Generalny: spotkanie świąteczne z korpusem dyplomatycznym i ordynariuszami Wojska Polskiego

2022-12-06 20:56

[ TEMATY ]

wojsko

Karol Porwich/Niedziela

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i nadejścia Nowego Roku gen. Rajmund Andrzejczak, szef Sztabu Generalnego WP spotkał się z attaché wojskowymi, pełniącymi misję dyplomatyczną na terenie Polski. W spotkaniu uczestniczyli ordynariusze Wojska Polskiego. W Warszawie akredytowanych jest ponad 60 zagranicznych przedstawicielstw wojskowych.

Podczas tradycyjnego, corocznego spotkania Szef Sztabu Generalnego podziękował attaché wojskowym za współpracę w mijającym roku, podkreślił konieczność współdziałania na rzecz bezpieczeństwa regionalnego i globalnego oraz w sprawach dalszej pomocy walczącej Ukrainie. – To wielki honor Was gościć. Bardzo doceniam to, że będąc w absolutnie kluczowym historycznym momencie jesteśmy razem, silni i zjednoczeni. Życzę Wam pomyślnych chwil, nadziei i energii, której będziemy potrzebowali w nadchodzącym czasie – powiedział gen. Andrzejczak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję