Reklama

Aspekty

To są nasze Himalaje

Są wśród nas ludzie, którzy najwyraźniej głęboko wzięli sobie do serca słowa papieża Franciszka o tym, aby zejść z kanapy, i konsekwentnie je realizują. Takie osoby spotkałem w Rzepinie, skąd w dniach od 27 do 30 kwietnia grupa 26 śmiałków, po raz pierwszy w historii naszej diecezji, uda się w sztafecie biegowej na Jasną Górę

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z organizatorami tej nietypowej pielgrzymki o inspiracji, przygotowaniach i towarzyszących im intencjach rozmawiałem w salce parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rzepinie. Inicjatywę wspierają proboszcz parafii ks. kan. Stanisław Wencel oraz burmistrz miasta Rzepina Sławomir Dudzis.

Biec i głosić

Reklama

W ubiegłym roku grupa pobiegła z Rzepina do Rokitna, co stało się przyczynkiem do zorganizowania tegorocznej sztafety biegowej, która tym samym wpisuje się w hasło obecnego roku duszpasterskiego. – Inspiracją była pierwsza pielgrzymka, którą odbyliśmy do Rokitna we wrześniu ubiegłego roku. To była inspiracja, która przerodziła się w życie – mówi ks. Michał Dekiert. – Chcemy w ten sposób dać świadectwo, ponieważ hasłem tegorocznego roku duszpasterskiego są słowa: „Idźcie i głoście”. Chcemy nie tylko iść, ale też przede wszystkim biec i głosić. Oczywiście, celem nadrzędnym jest dobiegnięcie na Jasną Górę, ale każdy z nas ma też swoje jakieś cele osobiste i mamy też cel jako wspólnota tej konkretnej parafii – dodaje wikariusz, wielokrotny uczestnik i zwycięzca nowosolskiego Biegu do Pustego Grobu. Jakie intencje księdzu towarzyszą? – Mam kilka intencji, m.in. o pokój na świecie i w naszej Ojczyźnie. Przede wszystkim chciałbym się jednak sprawdzić, bo to jest jakieś nowe dla mnie doświadczenie. Ten bieg na pewno coś powie o nas samych. To też jest jakaś przygoda dla nas i poznanie siebie nawzajem – jeszcze bardziej, jeszcze mocniej – z takiej innej strony, kiedy trzeba będzie może komuś pomóc, tak jak himalaiści idą w góry i są za siebie odpowiedzialni. Przynajmniej tak powinno być, że idzie pięciu w góry zdobywać ośmiotysięcznik i każdy za każdego odpowiada. Znamy przypadki, że przecież ktoś rezygnował z wejścia na szczyt po to, żeby pomóc drugiemu człowiekowi, którego spotkała np. choroba wysokogórska. Myślę, że ta sztafeta to są nasze Himalaje – przekonuje wikariusz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

408 km w 3 dni

Reklama

Współodpowiedzialnym za przygotowanie trasy, organizację pielgrzymki pod kątem kadrowym i przygotowanie fizyczne poszczególnych uczestników jest Wojciech Przyłucki, na co dzień inżynier drogowy. – Moją pasją zawsze był sport, a bieganie wpisuje się w tych kilka dyscyplin, które uprawiam na co dzień – to również przyczyniło się do tego, żeby w organizację sztafety zaangażować się trochę bardziej. Poza tym w pracy zawodowej dysponuję takimi narzędziami, które w znacznym stopniu umożliwiły nam przygotowanie graficzne trasy, opracowanie całości i skoordynowanie wraz z obecnymi tutaj kolegami wszystkich odcinków – opowiada drogowiec. – Podzieliliśmy się na takie zespoły jedno- bądź dwuosobowe – w zależności od trudności trasy. Będziemy biegli odcinkami liczącymi od 4 do 10 km. Te 4 najkrótsze odcinki będą głównie przebiegały przez większe miejscowości, natomiast te 10-kilometrowe będą prowadziły np. po lesie czy wałem przeciwpowodziowym wzdłuż Odry. Przejechaliśmy całą trasę, która liczy 408 km i nanieśliśmy kilka korekt. Musieliśmy ją skorygować na niektórych odcinkach ze względu na to, że będą jechali przed nami również rowerzyści, którym trudno byłoby przejechać w niektórych piaszczystych bądź leśnych miejscach – dodaje. Pielgrzymka została podzielona na 3 dni. Uczestnicy wyruszą spod kościoła parafialnego w Rzepinie i pierwszego dnia będą mieli do pokonania najwięcej, bo aż 160 km, zakończone noclegiem w Grodowcu. Drugiego dnia pobiegną 136 km, które zakończy nocleg w miejscowości Namysłów. Sztafeta zakończy się w Częstochowie na Jasnej Górze 30 kwietnia w godzinach wieczornych. Ostatniego dnia uczestnicy będą mieli do pokonania 126 km. Biegaczom towarzyszyły będą autokar, bus i dwa samochody osobowe, które będą zabezpieczały całą trasę i przyczyniały się do tego, aby sztafety zmieniały się na odpowiednich odcinkach.

Dorównać panom

W sztafecie biegowej bierze udział Agnieszka Przyłucka, która w jednym z wywiadów udzielonym po ubiegłorocznej sztafecie do Rokitna, pytana o dalsze plany, stwierdziła, że teraz grupa pobiegnie do Częstochowy. – Wszyscy się teraz śmieją, że coś takiego powiedziałam i trzeba było to zorganizować – opowiada z uśmiechem Agnieszka. – Biegniemy w intencjach, które każdy z nas niesie w sercu. Biegam dla siebie, dla własnego zdrowia – dodaje. W sztafecie wezmą udział 4 kobiety. – Od kilku lat biegamy i próbujemy działać w tym kierunku. W związku z tym, że z tą grupą znamy się już od jakiegoś czasu, też postanowiłyśmy dorównać panom i wziąć w tym udział. Panowie traktują nas troszeczkę lżej, więc możemy sobie wybrać te mniej trudne odcinki, odpowiednie do naszych sił i możliwości. Niektóre panie wezmą 5, niektóre 10 km, w zależności, jak w kolejnych dniach nasze siły będą na to pozwalały. W czasie pielgrzymki jesteśmy ze sobą w różnych sytuacjach, możemy liczyć jeden na drugiego i uczyć się od siebie pewnych postaw, zachowań czy relacji. Chcemy też w ten sposób pokazać młodym ludziom, że do Boga można się modlić również poprzez taką pielgrzymkę biegową.

Strzałkowy

Reklama

Taką formę pielgrzymowania jak najbardziej popiera Wojciech Kaliciak, który na co dzień zajmuje się uprawą borówki amerykańskiej. – Czas nie pozwala mi na to, żebym uczestniczył w innej formie pielgrzymowania, np. w sezonie letnim, który jest dla mnie bardzo obciążający, jeżeli chodzi o uprawę. Natomiast w tym przypadku 4 dni na przełomie kwietnia i mają są dla mnie takim czasem, kiedy mogę połączyć jedno i drugie – opowiada Wojciech Kaliciak, który zaangażował się również w wyznaczanie trasy. – Można powiedzieć, że jestem strzałkowym, czyli wyskakiwałem z samochodu w newralgicznych momentach w lesie ze sprayem, który otrzymaliśmy od zaprzyjaźnionych leśników, i oznaczałem strzałkami kierunek biegu w terenach najtrudniejszych, żeby ułatwić uczestnikom odnalezienie się w terenie. Poprzez dostępne narzędzia oznaczyliśmy ślad, który każdy będzie mógł mieć wczytany w komórkę i będzie mógł się nim posiłkować w lesie w razie, jeżeli będzie miał jakiekolwiek wątpliwości. Biegamy systematycznie 2-3 razy w tygodniu, także jesteśmy przygotowani na bieżąco i mamy nadzieję, że damy radę. Ja mam intencje czysto osobiste, jednak oczywiście przyłączam się również do tych ogólnych – dodaje strzałkowy.

Marzenia realizowane

– Zaczęło się od tego, że uczestniczyłam w pielgrzymkach rowerowych, organizowanych przez naszego proboszcza, na których panuje niesamowita atmosfera. Na naszej ostatniej pielgrzymce rowerowej Krzysztof mówił, że jego marzeniem jest pobiec do Rokitna, co rok temu udało się zrealizować. Po udanej pielgrzymce biegowej pojawiło się kolejne marzenie – bieg do Częstochowy. Od tego się zaczęło – opowiada Jolanta Brzóska, druga z pań, która weźmie udział w pielgrzymce i będzie odpowiadała za fotorelację. – Na pielgrzymce rowerowej i tej ostatniej, biegowej do Rokitna, starałam się robić zdjęcia i przesyłać je do koleżanki, która w formie kroniki na internetowej stronie parafialnej na bieżąco relacjonowała przebieg naszej pielgrzymki – dodaje. W sztafecie po raz pierwszy weźmie udział Dorota Urlik. – Chęć przyszła sama, takie pragnienie, żeby po prostu uczestniczyć w tej pielgrzymce. Nie jestem może najlepszym biegaczem, ale staram się biegać 3-4 razy w tygodniu i postanowiłam odpowiedzieć na zaproszenie do udziału, które usłyszałam w ogłoszeniach parafialnych. Mam małe obawy, ale jednocześnie żywię nadzieję, ze dam radę. Uważam, że taka pielgrzymka dobrze wpływa na ducha i jest wzmocnieniem wiary człowieka. Pobiegnę w intencji swojej rodziny i naszej parafii.

Silna grupa

Robert Łukaszewicz miał za zadanie zebrać chętnych i zorientować się, czy organizacja sztafety jest możliwa do zrealizowania. – Zadanie otrzymałem od Krzysztofa po pielgrzymce biegowej do Rokitna. Agnieszka wypowiedziała się, że następnym naszym celem jest Jasna Góra i okazało się, że jest to możliwe, tym bardziej że znaleźli się ludzie, którzy są w stanie dokonać tego biegowo i są chętni do działania – tłumaczy Łukaszewicz. – Znamy się od wielu lat, biegamy, uprawiamy sport. Do tej naszej stałej grupy dzięki księdzu proboszczowi, który ogłosił pielgrzymkę, dołączają jeszcze inne osoby, które poznaliśmy na ostatnim treningu biegowym. Poza tym wspieramy się młodzieżą z Technikum Leśnego. Mamy tam kilku chętnych, którzy chcą pobiec. Są to chłopcy w wieku 16 i 17 lat, którzy wierzą w swoją młodość i wybieganie – dodaje Robert, który podczas treningów trzydniowych stara się zrobić deklarowane na pielgrzymkę odcinki trasy. – Jeśli deklarujemy, że zrobimy te 15 km dziennie, to musimy być pewni, że to zrobimy, bo nie chcemy zawieść grupy. Możemy na siebie liczyć, ale też każdy musi być przygotowany. Grupa jest naprawdę silna. Jest 26 biegaczy. Są osoby, które nas wspierają, jak rowerzyści, którzy nie tylko nas zabezpieczają, ale przede wszystkim dodają dużo mocy – przekonuje.

Dziękczynienie

Krzysztof Kowalewski: – Okazało się, że trafiliśmy tutaj na grupę wspaniałych ludzi, którzy podjęli wyzwanie i mocno się w to zaangażowali. Przede wszystkim kieruję słowa podziękowania do tych wszystkich, którzy się przede mną wypowiadali, za to mocne zaangażowanie, bo oni naprawdę zrobili kawał dobrej roboty. Jak się dowiedziałem, że ks. Michał przychodzi do nas na parafię, to pomyślałem sobie, że teraz albo nigdy, musimy to wykorzystać. Ks. Michała znałem jeszcze z czasów seminarium i wiedziałem, że biega. Po prostu to trzeba było wykorzystać. Gdybyśmy tego nie wykorzystali, to prawdopodobnie już by nam się to nie udało. Wydaje mi się, że jest to przykład, że można też w inny sposób pielgrzymować czy trafiać do Pana Boga. Moim założeniem jest być minimum dwa razy w roku na Jasnej Górze, ale zdarza się częściej. W tym roku nie mam żadnych próśb do Matki Bożej, pobiegnę natomiast z podziękowaniami za to, że wysłuchała moich próśb w poprzednich latach, i za to, że po latach wszystko w moim życiu rodzinnym i prywatnym poukładało się tak, jak chciałem.

2017-04-19 14:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z Góry Oliwnej – do Miechowa

Niedziela kielecka 41/2012, str. 1, 6

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Góra Oliwna

T. D.

Stoisko Sióstr Elżbietanek z Domu Pokoju na Górze Oliwnej było oblegane podczas II Miechowskich Dni Jerozolimy

Stoisko Sióstr Elżbietanek z Domu Pokoju na Górze Oliwnej było oblegane podczas II Miechowskich Dni Jerozolimy
Home of Peace – Dom Pokoju na Górze Oliwnej. Wyjątkowe to miejsce, z misją starą jak świat – ratowania młodych istnień ludzkich bez względu na wiarę i kolor skóry, dziewcząt i chłopców, którym przyszło dorastać w kraju nazywanym „bombą zegarową świata”, w zarzewiu konfliktów na tle rasowym, religijnym. Sprawę wzięły w swoje ręce polskie siostry elżbietanki, które od ponad 40 lat pomagają dzieciom i młodzieży w Ziemi Chrystusa. 15-16 września siostry po raz pierwszy gościły w „polskiej Jerozolimie” – w Miechowie podczas II Miechowskich Dni Jerozolimy, z udziałem członków Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, z Wielkim Mistrzem i Kustoszem Ziemi Świętej, z Damami i Rycerzami Zakonu z Polski i Europy. Siostry na to wyjątkowe święto Miechowa (i Jerozolimy) przygotowały stoisko w rynku. Stoisko było oblegane, a przy okazji sprzedaży drobnych dewocjonaliów z Ziemi Świętej elżbietanki i wolontariusze starali się upowszechniać wiedzę na temat misji Home of Peace. – Obecnie w naszym Sierocińcu przebywa 26 dzieci w wieku 3-18 lat, to m.in. Palestyńczycy i mieszkańcy północnej Afryki – mówi „Niedzieli” s. Szczepana Hrehorowicz. – Staramy się im stworzyć jak najlepsze warunki do życia i rozwoju, a przede wszystkim otoczyć miłością. Chciałybyśmy nawiązać stały kontakt z Miechowem, zwanym „polską Jerozolimą”, i także tutaj uwrażliwiać na potrzeby naszych dzieci – mówi. Podczas II Miechowskich Dni Jerozolimy siostry kwestowały po Mszach świętych w bazylice Bożego Grobu na potrzeby Home of Peace. Polskie elżbietanki (głównie z prowincji poznańskiej) zaczynały tę misję od dwóch wynajętych skromnych pokoi, dając opiekę dzieciom znajdowanym wprost na ulicy. Te początki działalności wiążą się z wojną sześciodniową (1967), gdy w konflikcie żydowsko-arabskim tak wiele dzieci straciło rodziców. Siostry Rafaela Włodarczak i Imelda Płotka zbierały po ulicach osierocone, bezdomne dziewczynki, głównie arabskie. Izraelczycy przeznaczali pewne środki na opiekę nad swoimi sierotami, zaś Palestyńczykom pozostawały tylko zaułki Jerozolimy. Gdy nadeszła pora deszczowa z nieustannymi opadami, dramatycznie pogarszała się sytuacja sierot. – Nie mając ani dachu nad głową, ani funduszy, zbierałyśmy dzieci w wynajętych pokojach, grywałyśmy na gitarach i śpiewały po dworcach i hotelach, licząc na ofiary, ale głównie na to, że Pan Bóg jakoś to załatwi – opowiadała w 2005 r. s. Rafaela, podczas wizyty polskich pielgrzymów z diecezji kieleckiej w Home of Peace. I chyba rzeczywiście uzyskanie gruntu (1971) i budowanie sierocińca na zboczu najbardziej pożądanej przez inwestorów góry świata – Oliwnej – z najpiękniejszym widokiem na Jerozolimę – to po prostu cud i Boża interwencja. Łańcuch niezwyczajnych wydarzeń stanowiły zabiegi o grunt, fundusze pozyskiwane z zagranicy (np. od Polonii Amerykańskiej), w tym od ludzi różnych wyznań, perypetie budowlane (łącznie z mieszkaniem przez jakiś czas w... jaskiniach), a także szczególna i zawsze niezawodna opieka Serca Jezusowego. W lipcu 1975 dom, jeszcze nie całkowicie wykończony, został poświęcony przez kard. Jana Króla z Filadelfii. S. Rafaela Włodarczyk tak zdefiniowała misję Domu: – Najtrudniejsza nauka, jaką chcemy wpoić naszym dzieciom, to jest szkoła przebaczania; żeby potrafiły przebaczyć – śmierć matki, ojca, najbliższych (…). Zazwyczaj do stołu w polskim domu siada ponad 40 osób. Dzieci są dobrze ubrane i dobrze karmione, z godnością zachowują się w szkołach, do których są zawsze doprowadzane przez opiekunki. Te szkoły także prowadzą zakonnice. Każde z naszych podopiecznych powinno zdać maturę, po której dość łatwo znajduje pracę, nawet na wyższych stanowiskach urzędniczych. Wychowanki i wychowankowie Home of Peace są dobrze wykształceni i przygotowani do życia, znają kilka języków (w Domu obowiązuje angielski, ponadto uczą się arabskiego, hebrajskiego, włoskiego, hiszpańskiego) – wyjaśnia siostra. Konflikt izraelsko-palestyński, islamu i judaizmu, nie rokuje bliskiego końca, zatem osierocone dzieci będą tutaj zawsze. Z tego m.in. powodu siostry zakładają kolejne placówki, filie Home of Peace, np. w 2008 r. w Betlejem. Polskie elżbietanki zbierają pod swoim dachem sieroty, półsieroty, dzieci z rodzin wielodzietnych. Bez względu na wyznanie, przy zachowaniu zasad pełnej tolerancji religijnej. Jak oka w głowie, w odpowiedzi na gorący apel Jana Pawła II, tak bardzo zatroskanego o los Ziemi Świętej, strzegą „tętna życia chrześcijańskiego w ojczyźnie Chrystusa”. Kto chciałby pomóc, może przekazać swoją ofiarę na numer konta: Bank PKO SA II O. Poznań 89 1240 1763 1111 0010 2945 9107, z dopiskiem „Ofiara na Sierociniec na Górze Oliwnej.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV z niepokojem śledzi sytuację w Wenezueli

2026-01-04 14:40

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Po odmówieniu modlitwy „Anioł Pański” i udzieleniu apostolskiego błogosławieństwa Ojciec Święty wyraził współczucie rodzinom ofiar pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana a także zaniepokojenie rozwojem sytuacji w Wenezueli, apelując o modlitwę w intencji jej mieszkańców.

Drodzy Bracia i Siostry!
CZYTAJ DALEJ

Czy masz 5 minut dla Najważniejszej Osoby w Twoim życiu?

2026-01-05 13:35

[ TEMATY ]

Niezbędnik Katolika

W codziennym biegu, między pracą a domowymi obowiązkami, łatwo zgubić to, co daje nam prawdziwy spokój. A gdyby tak zatrzymać się na zaledwie 300 sekund, by odnaleźć siłę u źródła?

Dołącz do 5 milionów osób, które każdego miesiąca budują swoją relację z Bogiem dzięki NiezbednikKatolika.pl. To nie tylko strona – to Twój osobisty, duchowy asystent, który w jednym miejscu gromadzi wszystko, czego potrzebujesz do wzrostu w wierze.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję