Reklama

Zespół KEP ds. Bioetycznych: antykoncepcja doraźna nie jest lekiem

2015-01-16 16:57

BPKEP / Warszawa / KAI

jarmoluk/pixabay.com

Pigułka "dzień po" nie jest lekiem – podkreśla Zespół Ekspertów KEP ds. Bioetycznych w związku z dyskusją nt. dopuszczenia w Polsce do sprzedaży tego specyfiku bez recepty. Ponadto Zespół podkreśla, iż całkowicie niezgodne z prawdą jest twierdzenie o istnieniu obowiązku Polski wynikającego ze zobowiązań unijnych, by "pigułka" ta była rozprowadzana bez recepty.

Poniżej pełny tekst dokumentu:

Stanowisko Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski w sprawie dopuszczenia do swobodnego obrotu handlowego pigułki postkoitalnej

W związku z publicznymi zapowiedziami dopuszczenia do obrotu bez reglamentacji preparatu postkoitalnego (tzw. pigułka dzień po), Zespół Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski przedstawia poniższe stanowisko.

Reklama

W dyskusji publicznej poświęconej dopuszczalności swobodnego obrotu pigułką postkoitalną występuje kilka zasadniczych przekłamań, które stwarzają wrażenie, że mamy do czynienia z lekiem (a więc środkiem terapeutycznym), jak również, że polskie organy państwa są zobowiązane rozstrzygnięciem Unii Europejskiej do tego, by pilnie dopuścić obrót takim preparatem bez reglamentacji związanej z potrzebą konsultacji z lekarzem i wystawieniem recepty.

Wyjaśnienia wymaga działanie pigułki (ulipristalu). Ma ona podwójny mechanizm. Pierwszy, podobny do preparatów stosowanych w aborcji farmakologicznej (mifepristone), modyfikuje funkcje receptorów progesteronowych (działanie postowulacyjne i antynidacyjne). W tym przypadku następuje wydalenie zarodka ludzkiego z ustroju matki i jego śmierć. Drugie oczywiście zakłada potencjalną blokadę owulacji (działanie przeciwowulacyjne). Oba mechanizmy niszczą procesy fizjologiczne, które umożliwiają odpowiednio utrzymanie ciąży lub jej powstanie.

W odniesieniu do aspektu prawnego należy podkreślić, że całkowicie niezgodne z prawdą jest twierdzenie o istnieniu obowiązku Polski, w tym wynikającego rzekomo ze zobowiązań unijnych, do wprowadzenia pigułki postkoitalnej do obrotu z wyłączeniem wcześniejszej konsultacji z lekarzem i wystawienia recepty. Należy również wskazać, że stosowanie środka, który skutkuje śmiercią zarodka, można bez cienia wątpliwości uznać za zachowanie bezprawne i karalne w świetle polskiego kodeksu karnego oraz niedopuszczalne w świetle zasady ochrony godności człowieka, wypowiedzianej w art. 30 Konstytucji RP, od którego nie dopuszcza się w tym akcie żadnych wyjątków.

Zespół z niepokojem podkreśla, że stosowanie tzw. antykoncepcji doraźnej otwiera drzwi do istotnej zmiany kulturowej postaw i relacji międzyludzkich: propaguje swobodę seksualną i brak odpowiedzialności za podejmowanie relacji intymnych, banalizuje seksualność człowieka, niszczy ideał wyłączności relacji między kobietą i mężczyzną oraz pozwala na uwolnienie się od odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Na szczególną uwagę zasługuje potrzeba ochrony dzieci ze względu na coraz częstszą wczesną inicjację seksualną, której ten środek również sprzyja. Nie można dopuścić do swobodnego stosowania przez nie, bez wiedzy rodziców, preparatów tak bardzo inwazyjnych i niebezpiecznych dla rozwoju psychoseksualnego osób niepełnoletnich. Obowiązkiem rodziców jest sprzeciw wobec dopuszczalności swobodnego obrotu pigułką postkoitalną ze względu na dobro ich dzieci.

Ten sam obowiązek spoczywa na katolikach prowadzących działalność polityczną, zwłaszcza na parlamentarzystach, przed którymi rząd ponosi odpowiedzialność, i na wszystkich osobach odpowiedzialnych za dobro wspólne i integralne dobro wszystkich obywateli.

W perspektywie zasad życia chrześcijańskiego, stosowanie przez konkretną osobę tzw. antykoncepcji doraźnej skutkuje zaciągnięciem przez nią poważnej winy moralnej w postaci grzechu ciężkiego. W ocenie tego postępowania nie można wskazywać na perspektywę ekskomuniki z mocy prawa, bowiem do jej zaistnienia konieczna jest pewność obiektywnie stwierdzalnego skutku. Tymczasem, w przypadku pigułki postkoitalnej mamy do czynienia z niewątpliwą intencją przeciwdziałania urodzeniu dziecka, jednak ze względu na brak pewności zapłodnienia i poronienia, warunki te nie są spełnione.

Zespół ma świadomość, że wiele osób wątpi w rzeczywistą naganność stosowania tzw. pigułki dzień po, jednak wiąże się to z brakiem znajomości mechanizmu działania tego preparatu, treści obowiązującego prawa, a niejednokrotnie z brakiem wrażliwości na życie dziecka poczętego. W tych okolicznościach Zespół zwraca się do ludzi dobrej woli z prośbą o pomoc w kształtowaniu prawidłowej oceny rzeczywistości dotyczącej tzw. antykoncepcji doraźnej oraz wzmacniania postaw odpowiedzialnego rodzicielstwa i hojności w przyjmowaniu potomstwa. Jednocześnie podkreśla, że wspólnym obowiązkiem jest pomoc samotnym matkom i wszystkim tym, których lęk o zdolność zapewnienia potomstwu należnego bytu prowadzi do poszukiwania sposobów na przerwanie ciąży.

Warto również zwrócić uwagę tym, którzy nie podzielają zaprezentowanego w stanowisku Zespołu poglądu, że częste stosowanie pigułki postkoitalnej bez kontroli lekarza jest brakiem dbałości o stan swojego zdrowia, bowiem antykoncepcja doraźna nie jest obojętna dla zdrowia kobiety. W końcu najbardziej destrukcyjne skutki ma stosownie środków hormonalnych tego rodzaju przez osoby młode.

Warszawa, 16 stycznia 2015 roku

***

Zespół Ekspertów KEP ds. Bioetycznych został powołany przez Episkopat 18 czerwca 2008 roku. Przewodniczącym tego gremium jest abp Henryk Hoser ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej. Zespół wydał już szereg dokumentów i oświadczeń, m.in. o współczesnych wyzwaniach bioetycznych, o klauzuli sumienia i o in vitro.

Tagi:
antykoncepcja

Reklama

Sięgnij po najlepsze

2018-10-31 08:28

Magdalena, żona Macieja
Niedziela Ogólnopolska 44/2018, str. 50-53

Naturalne metody planowania rodziny? Nie, to nie był wybór wiary. Raczej chęć skorzystania z czegoś innego niż antykoncepcja, która i tak nie dawała satysfakcji – wyznaje Magdalena, żona Macieja. I daje świadectwo o tym, jak ta decyzja wpłynęła na ich dalsze życie


U wrót Edenu – fragment obrazu Urszuli Rychlińskiej

Byliśmy zwykłą parą. Szybka znajomość i prędka decyzja o ślubie. Kościół w naszym życiu był raz w tygodniu i dodatkowo od święta. To nam wystarczało. Myślenie o małżeństwie w perspektywie wiary ograniczało się do teorii, że za męża i żonę trzeba się modlić, a przed ślubem nie współżyć. Trudne...

Potem ślub, z którego niewiele pamiętam... Wkrótce okazało się, że jestem w ciąży. Ucieszyliśmy się bardzo. Ja chyba bardziej. Mój mąż jeszcze wtedy niedowierzał. 29. tydzień ciąży – wizyta kontrolna – i piorunująca diagnoza. Rozpoczął się poród. Lekarz dał mi godzinę na spakowanie się i pojawienie się w szpitalu. Zabieg, który miał uratować moje nienarodzone dziecko, i szereg czynności medycznych, które miały w tym pomóc. Od tamtej pory nie mogę znieść pobierania krwi...

Współżycie zostało zakazane. Trzeba było sobie z tym jakoś poradzić. Nie było to łatwe. Już wtedy zaczęła we mnie kiełkować myśl, że w seksie nie chodzi tylko o ciało.

Ja wykorzystywana, on – niekochany

Urodziła się nasza córka. Nie, nie byłam szczęśliwa. Nie wiedziałam, jak się nią opiekować. Marzyłam o przespanej nocy i zrozumieniu, dlaczego płacze. Cały czas porównywałam się do matek z gazetek, które wszystko wiedzą i wyglądają, jakby nigdy nie rodziły. Wtedy postanowiłam, że więcej dzieci mieć nie będę. Dorobiłam do tego taką ideę, że ani moje ciało nie podołało ciąży, ani ja nie potrafię być matką.

No cóż... Trzy miesiące później byłam w ciąży. To był szok. I trud. Zwłaszcza że chwilę wcześniej zdiagnozowano u mnie mięśniaka. W 5. tygodniu informacja, że ciąża jest zagrożona. Nie miałam w sobie ani krzty walki, by ją ratować. Wykonywałam jedynie polecenia lekarza. Bez wiary, że to się uda.

Udało się. Urodził się nasz syn. I wtedy już postanowiliśmy: więcej dzieci nie będzie. Rozmawialiśmy, jak to zrobić, i ustaliliśmy, że najlepsze będą prezerwatywy. Bo nie zatruwają organizmu, są przystępne cenowo. Tak funkcjonowaliśmy przez jakiś czas i wcale nie było lepiej. Współżycie nie dawało nam takiej radości, jakiej oczekiwaliśmy. Coraz częściej czułam się wykorzystywana przez mojego męża. Jakbym była tylko po to, by zaspokoić jego potrzeby. Zaczynałam oponować, a to wywoływało poważne napięcia. On natomiast czuł się nieważny i niekochany.

Małżeński seks i... Dobra Nowina?

I pewnego dnia trafiłam na książkę Christophera Westa „Dobra Nowina o seksie i małżeństwie”. Jak można w jednym tytule łączyć seks i Dobrą Nowinę? Kupiłam i w autobusie w drodze do domu przejrzałam całą. Już wtedy podjęłam decyzję – przechodzimy na metody naturalne. Nie, to nie był wybór wiary. To raczej chęć skorzystania z czegoś innego niż antykoncepcja, która i tak nie dawała satysfakcji.

Od tamtej chwili mija prawie 11 lat. Nie żałuję ani dnia, ani jednego trudnego momentu, ani jednej trudnej rozmowy. Wraz z rozpoczęciem stosowania metody naturalnego planowania rodziny nasze małżeństwo – początkowo zupełnie nieświadomie – weszło na nową drogę. Wzajemnej bliskości, wyrozumiałości, cierpliwości, uczenia się siebie nawzajem. Również w najintymniejszych szczegółach. Patrzenia na siebie jako na dar.

To także czas odkrywania daru rodzicielstwa. Bo z każdym miesiącem poznawania siebie jako kobiety, rodziło się we mnie – ku mojemu zaskoczeniu – pragnienie posiadania kolejnego dziecka. I zdarzyło się również, że dostaliśmy dwoje dzieci na chwilę. Nie narodziły się. I właśnie te dzieci, mimo ogromnego bólu z powodu ich straty, nauczyły mnie kochać te, które dzisiaj są z nami. Pozwoliły dostrzec, jaki to skarb.

Bóg zawsze o tym wiedział...

Już od wielu lat nie boję się ciąży. Oczywiście, pojawiają się czysto ludzkie pytania: a jak by to było? Ale mam zaufanie. Do męża, że będzie przy mnie, że się zaopiekuje, że będzie tulił to dzieciątko i patrzył na nie z miłością. Ale przede wszystkim mam zaufanie do Boga – że przecież zawsze wiedział, co jest dla nas najlepsze.

Zebrała i opracowała: Małgorzata Cichoń

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Orzech świętuje 80-tkę!

2019-11-10 17:16

Agata Pieszko

Nasz kochany kapłan, ks. Stanisław Orzechowski, obchodził swoje 80. urodziny w czwartek, 7 listopada. Wtedy w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” odprawiono Mszę św. w jego intencji. Dziś także sprawowano jubileuszową Eucharystię, ale już w obecności samego Orzecha!

Agata Pieszko

Wawrzynowa kaplica znów wypełniła się po brzegi studentami i absolwentami duszpasterstwa, którzy przyjechali nie tylko z Wrocławia, a z różny miast Polski, a nawet zagranicy, by świętować razem ze swoim wychowawcą.

– Większość z Was rozpoznaję, niektórych trzymałem nawet do chrztu! – zauważył jubilat.

Eucharystię koncelebrował o. Piotr Bęza, Prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów, który przez 6 lat był prawą ręką Orzecha w sprawach duszpasterskich, a także ks. Stanisław Araszczuk, proboszcz Parafii św. Judy Tadeusza w Legnicy, będący jednym z pierwszych powołań rodzących się przy Orzechu oraz ks. Aleksander Radecki, wieloletni przyjaciel pasterza. To właśnie on wygłosił uroczysta homilię. Po Eucharystii do świętowania dołączył także ks. Wojciech Zięba.

Na początku głoszenia słowa, ks. Radecki zadał wiernym pytanie, o największą trudność, z jaką mierzymy się w trakcie wszystkich spotkań z Jezusem.

– Trudność jest jedna – usłyszeć, co mówi do nas Chrystus i odpowiedzieć na Jego wołanie. Nie mam wątpliwości, że wielu ludzi rezygnuje z tych spotkań. Świadczą o tym statystyki – powiedział pasterz.

Niedzielna Liturgia Słowa mówiła o Zmartwychwstaniu. Kaznodzieja zadał więc kolejne pytanie – czy my, ludzie wierzący, wierzymy w życie po śmierci? My, którzy przychodzimy na niedzielną Eucharystię?

– Prawda wiary o Zmartwychwstaniu nie ma powszechnego uznania wśród wierzących w Chrystusa. Chciałbym zaproponować odważnym osobom, które nie boją się lektury Pisma Świętego, by przeanalizowały spotkanie Jezusa z uczniami po Jego Zmartwychwstaniu. To był jeden wielki ciąg niepewności i wątpliwości. Nie wierzyli, choć Pan Jezus z nimi jadł, dawał się dotknąć… Zmartwychwstanie ciała nie znajduje potwierdzenia wśród wierzących ludzi! Dlaczego? Bo skoro uzna się cud Zmartwychwstania, trzeba będzie przyjąć całą naukę Chrystusa – podkreślał ks. Radecki.

Po odniesieniu się do czytania z Księgi Machabejskiej, ks. Radecki przytoczył także przykład św. Jan Marii Vianneya, który niczego nie pragnął dla siebie, a wszystkiego pragnął dla kapłaństwa.

– Trudno dzisiaj, patrząc na Orzecha, nie pytać, jaki jest ideał kapłaństwa. Orzechu Jubilacie, nie będziesz drugim proboszczem z Ars, ani św. o. Pio, ani św. Maksymilianem, ani błogosławionym Popiełuszką, ani św. Janem Pawłem II. Poznawaj i podpatruj ich drogi do świętości, ale szukaj i buduj własną, a twój ideał niech będzie tylko jeden – życzył jubilatowi jego młodszy brat w kapłaństwie.

Ks. Radecki życzył Orzechowi, by Jezus był jego jedynym wzorem, i by jeszcze bardziej rozkochiwał się w kapłaństwie, które powinno być źródłem radości w trudnościach, dodając mu otuchy słowami: "Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! (...) Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj!" (Syr 2, 1-6).

– Orzechu, czeka ciebie, i nas wszystkich, powołanych, wielki, niekończący się życiowy egzamin z wierności w trudnościach. On prowadzi także przez sale szpitalne, ale na szczęście znamy słowa Psalmu 27: "Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę?” To sam Pan Jezus będzie stał za nami, kapłanami, we wszystkich kapłańskich poczynaniach – dodał na zakończenie ks. Radecki.

Po przyjęciu komunii, jubilat został obdarowany wieloma ciepłymi słowami. Dziękowali studenci, absolwenci, poszczególne grupy duszpasterskie oraz księża. Z ambony przytoczono wiele zabawnych historii, dziękowano także za dar życia Orzecha, włączając w to dziękczynienie rodziców. Dziękowano mu za stanowcze wychowywanie na odpowiedzialnych ludzi, za naukę dystansu do siebie, czy dobre przygotowanie do małżeństwa.

Niezwykły prezent

Na urodziny nie wypada przyjść z pustymi rękami, ale czym tu obdarować duszpasterza akademickiego na służbie od 52 lat, Honorowego Obywatela Wrocławia i Honorowego Obywatela Dolnego Śląska w jednym?

– Gdy w rodzinie świętuje się 80. urodziny, zazwyczaj dziadka, to przygotowuje się album wspominkowy, wyjmuje się zdjęcia, tworzy drzewo genealogiczne. Gdybyśmy my chcieli przygotować nasze drzewo, żeby złożyć prezent na 80.urodziny, nie dalibyśmy rady – mówiła Agnieszka Bugała, szefowa wrocławskiej edycji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Redakcja wrocławskiej "Niedzieli" postanowiła więc podarować Orzechowi coś, co będzie trwalsze, niż wszystkie kwiaty i nieco prostsze do wykonania, niż drzewo genealogiczne kilku pokoleń. Agnieszka Bugała, tłumacząc prezent, mówiła, że w przestrzeni miasta ważne osoby są honorowane uśmiechniętymi, małymi przyjaciółmi – krasnalami, i że dobrzy by było, gdyby w takim momencie, w jakim jest Kościół, wpleść w rzeczywistość miasta kapłana w sutannie.

– Artyści nie chcą robić krasnali w mieście, mówią, że to kicz. Chcieliśmy to trochę zmienić. Orzech uczył nas zmieniać rzeczywistość, stąd taki odważny pomysł – dodaje szefowa wrocławskiej „Niedzieli”.

Jak Orzech zareagował na projekt miejskiego krasnala z jego podobizną?

– Dobrze, ale żadnej czapki na głowie. Mam zbyt pięknie sklepione czoło!

Krasnal, który stanął dziś u wejścia kaplicy na ul. Bujwida będzie więc jedynym krasnalem w mieście bez czapki! Po niecałych trzech miesiącach pracy, w którą była zaangażowana redakcja Niedzieli wrocławskiej, na czele z szefową edycji, Agnieszką Bugałą, a także Grzegorz Niemyjski, artysta, który wyrzeźbił Orzecha w brązie, Krasnal Orzech stanął przy wejściu do kaplicy na ul. Bujwida. Po odsłonięciu rzeźby, w tłumie dało się słyszeć głosy: „super!”, naprawdę podobny!, „Orzechu, to Ty!”. Sam Jubilat był bardzo poruszony. Wspólne świętowanie przydłużyła agapa z pysznym, orzechowym tortem w tle!

Orzech po wszystkim był bardzo zmęczony, ale i bardzo szczęśliwy. W trakcie Eucharystii niewielu dostrzegło, kiedy 80-letni kapłan wpatrzony w Ciało Chrystusa wzruszył się i ocierał schorowanymi dłońmi łzy. To dla niego wielkie przeżycie. Pewnie marzył o odprawieniu Mszy św. od kilku miesięcy, które spędził w szpitalu…

Prosimy o modlitwę za naszego dobrego, kochanego kapłana!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: dwóch księży zamordowanych przez bojówki Państwa Islamskiego

2019-11-11 20:31

st (KAI/la Repubblica) / Damaszek

Dwóch księży katolickich obrządku ormiańskiego zostało dziś zabitych przez bojówki Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii w wiosce Zar, w dystrykcie Busayra, na wschód od Dar ar-Zor.

Unsplash/pixabay.com

Ofiarami terrorystów padło dwóch księży 43-letni Hovsep Petoyan i jego ojciec, także kapłan 71-letni A. Petoyan (w Kościele obrządku ormiańskiego nie obowiązuje duchownych celibat). Według niektórych źródeł, obydwaj, w towarzystwie diakona, mieli zweryfikować stan prac konserwatorskich ormiańskiego kościoła katolickiego w okolicy, kiedy znaleźli się w zasadzce na drodze łączącej Hasakeh z Dar ar-Zor. Uzbrojeni ludzie otworzyli ogień, zabijając starszego na miejscu, a młodszy z księży zmarł wkrótce na skutek odniesionych obrażeń. Ranny został również diakon.

Według agencji prasowej Sana chodzi o „akt terroryzmu”, który ma miejsce w szczególnie trudnym momencie dla prowincji Hasakah, ponieważ Turcja rozpoczęła szeroko zakrojoną ofensywę w celu wyeliminowania obecności bojowników kurdyjskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem