Reklama

Bogu na chwałę, ludziom na ratunek

2019-07-16 11:47

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 40-41

Mateusz Wyrwich
Łomża, Grupa Ratownicza „Nadzieja”, Jakub Brzeziak i ks. Radosław Kubeł

Minęło 10 lat, odkąd przy parafii Krzyża Świętego w Łomży powstała Grupa Ratownicza „Nadzieja”, która od początku ma status stowarzyszenia. Jej dewizą jest wezwanie: „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”. Przez lata członkowie grupy pomogli bliźnim, biorąc udział w kilkudziesięciu tysiącach interwencji. W ubiegłym roku mieli ich na koncie ponad 3 tys.

Zainspirował ich ks. kan. Andrzej Godlewski, proboszcz parafii i budowniczy świątyni Krzyża Świętego w Łomży. Przed 15 laty zwycięzca ogólnopolskiego plebiscytu na Proboszcza Roku. Inicjator wielu niezwykłych przedsięwzięć służących parafianom i miastu. Szefem grupy został 32-letni wówczas ks. Radosław Kubeł, pochodzący z Kurpiowszczyzny absolwent miejscowego seminarium. Do dziś prowadzi „Nadzieję” obok jej naczelnika Jakuba Brzeziaka.

Polonezem na ratunek

Zaczynało ich w Łomży kilku pod kierownictwem księdza. W maju 2005 r. pojawiła się grupa inicjatywna ok. 30 osób, głównie gimnazjalistów, których ks. Kubeł katechizował. Niezwykłą pomoc okazał lekarz Bogusław Opyrchał, który wniósł bardzo ważny merytoryczny wkład w przygotowanie ratowników.

– W 2008 r. została formalnie powołana, jako część Stowarzyszenia Pomocy Rodzinom „Nadzieja”, nasza grupa – mówi ks. Kubeł. – Od początku mieliśmy bardzo duże wsparcie ze strony księdza proboszcza. Nie tylko wspierał nas materialnie, ale również udostępnił pomieszczenia i garaże w budynkach parafii. Rok później szpital w Łomży użyczył nam starego ambulansu – poloneza i „Nadzieja” rozpoczęła pierwsze wyjazdy, czyli zabezpieczanie imprez parafialnych. Wielu naszych młodych ratowników było jednocześnie zagorzałymi kibicami łomżyńskiego Klubu Sportowego ŁKS, zaczęli więc zabezpieczać mecze. I ta działalność rozpropagowała grupę.

Reklama

Dziś w półzawodowym zespole ratownictwa medycznego działa blisko 400 osób w 12 miastach na terenie województw podlaskiego i mazowieckiego. Wśród nich są m.in. księża, strażacy, lekarze i pielęgniarki, nauczyciele, pracownicy socjalni, absolwenci studiów z zakresu bezpieczeństwa narodowego oraz zawodowi ratownicy medyczni. Przede wszystkim jednak ponad 200 ratowników po kursie kwalifikowanej pierwszej pomocy. Mają też uprawnienia do posiadania i prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Niosą pomoc w promieniu 150 km od centralnej jednostki w Łomży – po Olsztyn, Warszawę i granicę z Białorusią. Współdziałają z policją, ze strażą pożarną, strażą miejską i strażą graniczą. Razem prowadzą szkolenia i manewry. Utrzymują się z „jednoprocentowych” darowizn. Czasem dołoży się miejscowy samorząd czy zostanie przyznana państwowa dotacja. Prowadzą też odpłatne kursy pierwszej pomocy. Głównie jednak działają jako wolontariusze. Na 360 osób tylko 7 ma etaty. W Łomży oraz w miastach, w których działają, postrzegani są jako ludzie niezwykli, oddani Panu Bogu i społeczności. W zespole posługują zarówno katolicy, jak i prawosławni. Jest również kilkoro muzułmanów pochodzących z Czeczenii, którzy w Łomży znaleźli swój dom. Wiedzą, że mimo różnic mogą w każdej chwili na siebie liczyć.

Ludzie niezwykli

Są jednostką społeczną, jednak umocowaną we wszystkich systemach ratownictwa i bezpieczeństwa na terenie północno-wschodniej Polski. Pozostają w ciągłej dyspozycji Centrum Powiadamiania Ratunkowego i wyjeżdżają kilkanaście razy w roku na wezwania Państwowego Ratownictwa Medycznego. Jako jednostka współpracująca ze strażą pożarną mają status Ochotniczej Straży Pożarnej. Wzywani są więc także przez Państwową Straż Pożarną, aby zabezpieczać działania strażaków, pomagać w ewakuacjach, ratownictwie na wodzie. Trzecią służbą, która korzysta z ich pomocy, jest policja. „Nadzieja” ma podpisane porozumienie z Komendą Główną Policji w sprawie współdziałania na terenie całego kraju. Są więc alarmowani przez komendy policji w sytuacji zaginięcia osób w terenie pozamiejskim, którym zagraża niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Dodatkowo są wzywani przez zarządzanie kryzysowe na terenie woj. podlaskiego – są potrzebni m.in. do zabezpieczania różnych akcji związanych z kataklizmami i katastrofami, ewakuacją lub zapewnieniem bezpieczeństwa ludności.

– Jesteśmy w stanie w ciągu pół godziny, do godziny, wysłać 20-30 ratowników w każde miejsce obszaru, w którym działamy – podkreśla ks. Kubeł. – Ratownik dyżurny ma do dyspozycji 12 oddziałów terenowych na obszarze 3 województw, dlatego może szybko zorganizować akcję. Mamy specjalną aplikację do alarmowania ratowników drogą elektroniczną. W takim powiadomieniu ratownik dostaje informację, do jakiego zdarzenia wyjeżdża, w jakim zespole i pojeździe. Ratownik potwierdza w aplikacji swój udział. Ma swoje umundurowanie i sprzęt. Każdy jest ubezpieczony.

Pełnią codzienne dyżury, mają do dyspozycji ambulanse, samochody terenowe i operacyjne. Pojazdy i sprzęt pochodzą na ogół z darowizn, także ze zużytego i zbędnego mienia służb państwowych: policji, straży pożarnej czy straży granicznej. Sami przystosowują je do potrzeb grupy ratowniczej i utrzymują w sprawności. śmieją się: Chcesz zdobyć zawód mechanika samochodowego, spawacza czy lakiernika, przystąp do „Nadziei”. Mają świadomość, że sprzęt musi być niezawodny, robią więc wszystko, by był doskonały. Awaria może bowiem kosztować czyjeś życie. Od niedawna mają też łódź z silnikiem, dzięki której wspomagają straż pożarną czy policję podczas poszukiwań osób zaginionych w wodzie.

Czynne miłosierdzie

Po 10 latach działalności dopracowali się sojuszników, którzy pomagają im bezinteresownie w różnych sprawach, jak choćby dzierżawiąc bezpłatnie teren pod garaże czy wykonując niektóre prace przy samochodach „Nadziei”. Pojazdy z ratownikami są przepuszczane na skrzyżowaniach, pozdrawiane często przez przechodniów. Kiedy jadą na sygnale, zdarza się, że ludzie podnoszą kciuk w geście życzenia powodzenia.

– Wyrośliśmy jako „Nadzieja” na łomżyńskim wzgórzu Krzyża Świętego. Pod krzyżem, można powiedzieć – mówi ks. Kubeł. – Mamy w świątyni relikwie Krzyża Świętego, więc dla nas od początku identyfikacja z wiarą była zasadnicza. Większość oddziałów „Nadziei” mieści się przy parafiach albo współpracujemy z Caritas, jak w archidiecezji białostockiej czy diecezji łomżyńskiej. Nasz związek z Kościołem jest czymś zupełnie naturalnym. Dlatego na naszych pojazdach postanowiliśmy umieszczać hasło, które w jakimś stopniu zaczerpnęliśmy z etosu strażackiego: „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”. I z tym hasłem się identyfikujemy jako ludzie wierzący, ale też jako ratownicy. W Łomży czy innych miastach jesteśmy postrzegani pozytywnie, choć zdarzają się wobec nas nieprzychylne komentarze. Niektórzy uważają, że Kościół nie powinien się wtrącać do tego rodzaju działalności, jaką jest ratownictwo. Zapominają, że pierwsze szpitale czy ekipy ratowników spieszących w góry powstawały przy zakonach. To nasz naturalny obszar działalności jako ludzi miłosierdzia. Niektórzy nieprzychylnie komentują nasze hasło na pojazdach: „Bogu na chwałę, ludziom na ratunek”. Ale to się zdarza niezwykle rzadko. Czasami „bezinteresownie” obrywa się nam rykoszetem od ludzi, którzy z zasady walczą z Kościołem jako takim i nie wnikają w specyfikę naszej działalności. My natomiast jako katolicy, ale i obywatele tego kraju mamy prawo brać sprawy w swoje ręce i to robimy, podejmując dzieła czynnego miłosierdzia. Hasło stricte religijne na naszych pojazdach kłuje w oczy tych, którzy chcieliby zamknąć Kościół w zakrystii. I dlatego prężnie działająca jednostka oparta na działaniu setek osób, zwłaszcza młodych, musi boleć ludzi będących daleko od Boga, szczególnie tych, którzy myśleli, że nadszedł już zmierzch Kościoła – podkreśla ks. Kubeł i dodaje: – Niedługo po raz kolejny wyruszymy na pieszą pielgrzymkę, by troszczyć się o bezpieczeństwo jasnogórskich pątników. Będziemy się przy tym modlić o utrwalenie dzieła Grupy Ratowniczej „Nadzieja” i jego rozwój zgodnie z wolą Bożą.

Tagi:
inicjatywa

Reklama

Jak integrują się Polacy z Polonią

2019-08-21 11:24

Red.
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 51

Jest ich 60 milionów – tak ocenia się liczbę Polaków żyjących poza granicami ojczyzny. I stąd nazwa inicjatywy jednoczącej Polaków – Kongres 60 Milionów. W tym roku w podrzeszowskiej Jasionce, w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym G2 Arena, odbędą się kolejne spotkania podsumowujące wpływ tej inicjatywy na współpracę między Polską a Polonią

Ideą leżącą u podstaw Kongresu 60 Milionów – Globalnego Zjazdu Polonii jest integracja środowisk polskich i polonijnych oraz zdefiniowanie aktualnego statusu i charakteru współpracy między polskimi ośrodkami biznesowymi, naukowymi i kulturalnymi w Polsce oraz za granicą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sąd Najwyższy krytycznie o projekcie ustawy ws. państwowej komisji ds. pedofilii

2019-08-22 14:10

lk / Warszawa (KAI)

Sejmowa komisja ustawodawcza zajmie się za tydzień w II czytaniu rządowym projektem powołania państwowej komisji ds. wyjaśnienia przypadków pedofilii. Tymczasem bardzo krytyczne uwagi wobec projektu opublikował Sąd Najwyższy. Zdaniem SN, uprawnienia komisji budzą zastrzeżenia prawne, a jej utworzenie jest zbędne, gdyż powielałaby ona kompetencje już istniejących organów sądowych i śledczych.

BOŻENA SZTAJNER

Według projektu ustawy, celem komisji ma być wyjaśnienie przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich we wszystkich środowiskach społecznych. Przedmiotem jej zainteresowania będzie także identyfikacja zaniedbań i zaniechań organów państwa, a także organizacji pozarządowych, podmiotów i instytucji prowadzących działalność edukacyjną, wychowawczą, opiekuńczą, kulturalną i związaną z kulturą fizyczną, wypoczynkiem i leczeniem, a także samorządów zawodowych, Kościołów oraz związków wyznaniowych, w tym kościelnych osób prawnych, oraz osób prywatnych w zakresie wyjaśniania przypadków nadużyć seksualnych.

Komisja docelowo ma być siedmioosobowa, jej członkowie mieliby być wybierani przez Sejm, Senat, prezydenta, szefa rządu i Rzecznika Praw Dziecka. Ma zajmować się badaniem przypadków pedofilii, wydawać postanowienia o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, a także kierować zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Krytyczną opinię prawną wobec założeń projektu wydał Sąd Najwyższy. Zdaniem SN, projekt ustanawia nieznaną do tej pory w polskim ustawodawstwie instytucję o kompetencjach quasi-sądowych, kontrolnych i analitycznych. Ma ona być czymś pomiędzy komisją śledczą, organem orzekającym i instytucją badawczo-edukacyjną.

Najważniejszą funkcją komisji ma być wydawanie postanowień o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na tle Seksualnym. Miałaby zostać utworzona nowa, odrębna część Rejestru, do której miałyby być wpisywanie osoby, co do których nie można prowadzić postępowania, gdyż upływ terminu przedawnienia sprawy.

W takiej sytuacji komisja miałaby przejmować wyjaśnienie sprawy i jako organ quasi-sądowy decydować, czy do wykorzystania seksualnego doszło i kto był jego sprawcą. W razie stwierdzenia sprawstwa informacja o tym miałaby być ujawniana w jawnej części rejestru.

Zdaniem SN, takie ustalenie uprawnień komisji stoi w sprzeczności ze standardami praw człowieka zapisanymi w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i w Konstytucji RP. Złamana zostałaby przede wszystkim zasada domniemania niewinności: bez prawomocnego wyroku osoba wskazana jako sprawca wykorzystania seksualnego małoletniego "byłaby przez niesądowy organ państwa uznawana w trybie zbliżonym do postępowania administracyjnego za winną popełnienia przestępstwa, pomimo wcześniejszego prawomocnego postanowienia o odmowie wszczęcia lub umorzeniu postępowania karnego".

W opinii SN, jeśli już autorzy ustawy dążą do uniknięcia bezkarności sprawców przestępstw seksualnych wobec osób małoletnich ze względu na upływ czasu - co samo w sobie jest oczywiście uzasadnione - to powinni raczej rozważyć wprowadzenie zmian w kodeksie karnym odnośnie do zakresu przedawnienia lub całkowicie znieść przedawnienie ścigania niektórych przestępstw seksualnych oraz pozostawić tę materię organom ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, które wydało opinię prawną, obawia się ponadto, że członkowie komisji mogą nie mieć wystarczającego przygotowania merytorycznego do "orzekania w trudnych niejednokrotnie stanach faktycznych i prawnych". Jedynym bowiem wymogiem merytorycznym wobec członków komisji jest posiadanie wyższego wykształcenia prawniczego, medycznego lub psychologicznego.

"Co musi zaskakiwać, nie sformułowano wymogu posiadania doświadczenia w omawianym obszarze czy stażu pracy na stanowisku związanym z materią objętą zakresem ustawy. W tej sytuacji wyrażone w uzasadnieniu Projektu przekonanie, że sposób zgłaszania kandydatów zapewni ich wysokie kompetencje, jawi się jako nadmiernie optymistyczne" - czytamy w opinii Sądu Najwyższego.

W uzasadnieniu projektu, zdaniem SN, nie udowodniono ponadto, że kompetencje już istniejących organów postępowania karnego, czyli prokuratury i sądów, w kwestii prowadzenia spraw z art. 240 k.k. i kontroli nad ich prawidłowym sprawowaniem, są niewystarczające i dlatego powinna zostać utworzona państwowa komisja.

W tym zakresie istnieją przecież odpowiednie uprawnienia zarówno prokuratury, jak i takich organów kontrolnych jak Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Piesze pielgrzymowanie - jasnogórska ewangelizacja

2019-08-23 14:13

mir / Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

Letnie pielgrzymowanie na Jasną Górę wciąż postrzegane jest jako fenomen, m.in. ze względu na masowość, różnorodność środków, szeroki przekrój uczestników, wieloraką realizację zadań duszpasterskich i przede wszystkim, w laicyzujących się społeczeństwach - wielkie świadectwo wiary i przywiązania do Chrystusa i Jego Kościoła . W tym roku odnotowano wzrost liczby pątników; nie tylko w grupach pieszych, ale też rowerowych i biegowych.

Bożena Sztajner/Niedziela

Nie ludyczność, nie zabawa, a pokuta i uwielbienie Boga

- Cuda się dzieją, ludzie się nawracają – opisują swoje doświadczenia pielgrzymkowe jasnogórscy pątnicy. O swoim spotkaniu z paulinem o. Maksymilianem i spowiedzi z całego życia opowiadał Wojtek z pielgrzymki wrocławskiej. To już druga jego pielgrzymka, a poszedł „podziękować Maryi za nawrócenie”. Agnieszka z grupy akademickiej „Wawrzyny” przyznała, że przez kilka lat nie chodziła do kościoła. Mimo wielu ofert ciekawych wyjazdów, zdecydowała się wyruszyć na pielgrzymkę – Pielgrzymka to jest wspaniały czas, żeby poznać Kościół od zupełnie innej strony, od strony Kościoła Powszechnego, czyli tego, który tak naprawdę jest stowarzyszeniem grzeszników, którzy uwielbiają Boga. Patrząc od tej strony, w drodze, można to zobaczyć, dotknąć i chcieć w tym uczestniczyć, czyli naprawdę się odnaleźć w Kościele – tłumaczyła młoda pątniczka.

W pielgrzymce dominikańskiej z Krakowa po raz pierwszy znalazł się Michał, na co dzień pracujący zagranicą, a w czasie pielgrzymki opiekujący się niepełnosprawnym Robertem z Katolickiego Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Ich Przyjaciół KLIKA. Na końcu wędrówki wyraził wielką wdzięczność, że dzięki wspólnocie dominikańskiej i niepełnosprawnym przyjaciołom, mógł zobaczyć piękno świata – Chciałem się nawrócić. Nie wiem, czy jestem osobą wierzącą. Przyniosłem tę intencję tutaj, ponieważ chciałbym coś zmienić w swoim życiu, mam ostatnio dużo problemów, kryzys wiary i przyszedłem z tym do Matki Bożej, bo gdzie jak nie tutaj - opowiadał młody pielgrzym.

- Ludzie są głodni Słowa Bożego – oceniał kapucyn br. Sebastian Piasek z pielgrzymki siedleckiej. Stąd powodzenie grup biblijnych i medytacyjnych. Ta ostatnia „zadebiutowała” w Warszawskiej Pieszej Pielgrzymce Metropolitalnej. Prowadzona była przez jezuitów; można było w niej znaleźć wiele elementów z duchowości ignacjańskiej, w tym rachunek sumienia czy spotkania w małych grupach.- Ludzie potrzebuje głębi, nawet czasem zamilczeć, by usłyszeć Boga – podkreślił o. Andrzej Błędziński SJ.

Po raz drugi na trasę wyruszyła „grupa biblijna” w pielgrzymce wrocławskiej. W drodze wykorzystywana jest wielowiekowa metoda przeżywania Słowa Bożego w formie Lectio divina (czytanie – medytacja – modlitwa – kontemplacja). - „W duchu pokuty chcemy wynagradzać za grzechy nasze i całego świata oraz prosić o potrzebne łaski dla nas, dla naszych bliskich, dla młodego pokolenia i Kościoła powszechnego” – reklamowali się bibliści i chętnych nie zabrakło . Grupa ta nie ma też tradycyjnej specjalnej sekcji muzycznej. Po drodze modlono się kanonami z Taizé.

Wszyscy pielgrzymi podkreślali niezwykłe przeżycie, jakim były pielgrzymkowe wieczory uwielbienia, gdzie często na prowizorycznym ołtarzu mogli adorować Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Często Najświętszy Sakrament „wędrował” także w grupach.

Ks. Piotr Wachowski, przewodnik grupy akademicko –młodzieżowej „przeźroczystej” pielgrzymki bydgoskiej zauważył, że dla wielu młodych ludzi wyruszenie na pielgrzymkę to wielkie wyzwanie, ale siła wspólnoty jest na tyle „przekonująca, życiodajna i siłotwórcza”, że pozwala przezwyciężyć wszelkie słabości i kryzysy. - Więc warto namawiać i robić wszystko, żeby ci młodzi ludzie poszli – przekonywał duszpasterz akademicki.

- W tym roku przyszliśmy prosić Maryję by pomogła nam rozwalić kamyki naszych wad i grzechów - powiedział Rafał, jeden z lubomskich pątników. W drugim dniu rekolekcji w drodze pielgrzymi uklęknęli przed Najświętszym Sakramentem z kamykiem w dłoni zabranym w drodze a symbolizującym jeden z popełnianych przez siebie grzechów. - Przyniesiony na Jasną Górę pęka on w Bożej miłości i przebaczeniu - mówili o tym doświadczeniu.

W pielgrzymce kieleckiej przyszedł także raper Piotr Kowalczyk–Tau. – Jestem. Jak co roku pragnę zbliżać się do Boga jeszcze bardziej; nigdy dość, cały czas czuję niedosyt, cały czas pragnę rozszerzać swoje serce, uwrażliwiać się na Boga, na bliźniego, być lepszym ojcem, mężem – powiedział muzyk.

Wobec pojawiających się w ostatnim czasie aktów profanacji symboli religijnych, Eucharystii i Wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, ataków na nauczanie katolickie, piesi pielgrzymi odpowiedzieli żarliwą modlitwą wynagradzającą i pokutą.

Wejścia pieszych pielgrzymek na Jasną Górę maja zawsze maja imponującą oprawę, towarzyszy temu dużo zabawy, śpiewu, taniec, niekiedy odpalanie kolorowych rac, bo jak tłumaczył bp Jacek Kiciński ( w tym roku po raz 19-ty na pielgrzymce) „to są gody, jesteśmy przed tronem naszej Matki, ale w samej drodze jest dużo refleksji, zasłuchania, ale też cierpienia, obolałych nóg”.

Są i łzy. Nie smutku ani bólu - "łzy jasnogórskie" to znak niezwykle intensywnych przeżyć ducha.

Tomek, student kulturoznawstwa i filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu z pielgrzymka bydgoską szedł po raz szósty. – Najważniejszy jest ten moment, kiedy nagle skręcamy z ulicy i pojawia się Jasna Góra. Łzy się same cisną do oczu – opowiadał student. „Jasnogórskie łzy” nazwał swego rodzaju cudem – „to jest absolutnie niepowtarzalne, człowiek jest w stanie wyjść z domu, iść 11 dni, tylko po to, by spojrzeć na Cudowny Obraz”. Tomek podkreślił też, że pielgrzymka to przede wszystkim pogłębienie relacji z Bogiem, także poprzez to, że „odnajdujemy Go też w każdym z członków grupy, w tej wspaniałej pielgrzymkowej rodzinie, a `cuda` są przy okazji” – zauważył.

O wielkim świadectwie wiary uczestników pielgrzymek mówił ks. Janusz Miąso, antropolog kultury i profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego, z zamiłowania pielgrzym pieszy i rowerowy. – Jestem zbudowany wiarą świeckich. Do kapłanów – jeżeli chcecie się umocnić, to jedźcie ze świeckimi na pielgrzymkę rowerową albo wybierzcie się na pieszą–apelował ks. Miąso. Zwrócił uwagę na ogromną siłę wspólnoty i modlitwy, które pomagają przetrwać kryzysy i wlewają w ludzkie życie wiele nadziei.

Dobre buty, dobry program

Grupy, zarówno piesze, jak i rowerowe i biegowe, podejmowały w swoich „duchowych planach” program roku duszpasterskiego w Polsce: „W mocy Bożego Ducha”. Rozważano tajemnice obecności Ducha Świętego w życiu Kościoła i życiu katolika, dlatego tegoroczne pielgrzymowanie to swego rodzaju „rekolekcje w drodze” o Duchu Świętym.

- Duch Święty chce nas uczyć i prowadzić, byśmy nie pobłądzili wśród labiryntów rzeczywistości XXI w. - mówił ks. Jacek Starosta z Lubomi.

Pielgrzymowanie jest nie tylko wyrazem miłości do Kościoła, ale uczy odpowiedzialności za wspólnotę, którą tworzymy. Wobec grzechów księży, ale i niesłusznych ataków, np. pątnicy rzeszowscy odpowiedzieli modlitwą i ukazywaniem postaw Niezłomnych Kapłanów czasów II wojny światowej i komunizmu.

W czasie rekolekcji w drodze nie tylko modlono się o nowe i święte powołania kapłańskie i zakonne, ale też rozważano różne aspekty życiowego powołania człowieka. Np. uczestnicy Pielgrzymki Diecezji Łomżyńskiej rozmawiali m.in. o zagrożeniach życia ludzkiego, jak aborcja, eutanazja metoda In vitro, eksperymenty genetyczne, a także o destrukcyjnym wpływie nałogów na życie człowieka czy radościach i kryzysach życia kapłańskiego.

Młodzi z grupy akademickiej diecezji bydgoskiej zastanawiali się nad kondycją, problemami i szansami współczesnego Kościoła. Ich hasłem i programem były „Listy do K.”. Podczas konferencji rozważali przekaz kierowany do Kościołów, zawarty w Apokalipsie św. Jana. Szukali słów otuchy, pokrzepienia, ale również napomnienia.

Program o parafii jako wspólnocie uczniów Chrystusa wybrała pielgrzymka tarnowska. Odnosi się on do trwającego V Synodu Diecezji Tarnowskiej.

Z kolei tematem głównym rozważań Pielgrzymki Lubelskiej był Dekalog,. – To powrót do źródeł, powrót do korzeni naszej tożsamości chrześcijańskiej – wyjaśnił ks. Mirosław Ładniak. W drodze wierni archidiecezji lubelskiej modlili się w intencji III Synodu Archidiecezji Lubelskiej, który odbędzie się w następnym roku.

Prowadzona przez paulinów jedna z najstarszych pielgrzymek – pielgrzymka warszawska - była w tym roku także przygotowaniem do podniesienia do rangi sanktuarium kościoła św. Ducha, z którego pielgrzymka wyrusza od 1711r. Świątynia od 30 lat jest ośrodkiem krzewienia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego czyli modlitwy w obronie życia, która powstała jako odpowiedź na Jasnogórskie Śluby Narodu autorstwa kard. Wyszyńskiego. Modlitwa o rychłą beatyfikację Prymasa Tysiąclecia była jedną z głównych intencji warszawskich pątników. Także pod znakiem nauczania Prymasa Tysiąclecia przebiegała w tym roku m.in. pielgrzymka legnicka: w drodze rozważano program Wielkiej Nowenny. Poprzez przypominanie postawy i myśli kard. Stefana Wyszyńskiego pielgrzymka stała się dla pątników okazją do poznania Prymasa. Pielgrzymowanie bez barier

Jak podkreślają duszpasterze i paulini, w pielgrzymkach na Jasną Górę jest miejsce dla wszystkich pokoleń i stanów. Do Częstochowy wyruszają rodziny, młodzież, emeryci, biskupi, obcokrajowcy. Przybywają zarówno diecezjalne pielgrzymki, jak i inne grupy: strażaków, żołnierzy, studentów, rodzin, bezdomnych i niepełnosprawnych.

W niemal wszystkich grupach pielgrzymkowych zwraca uwagę coraz większa liczba pielgrzymujących rodzin z dziećmi.

- „Wszyscy organizatorzy poszczególnych grup zauważamy ogromną, w porównaniu z poprzednimi latami, liczbę rodzin z dziećmi – podkreślił ks. Damian Koryciński, główny przewodnik z diecezji bielsko-żywieckiej. - Kiedyś jak było jedno dziecko w grupie, to było wielkie wesele – zauważył i wskazał np. na rodzinę, która na pielgrzymkę wyruszyła z 10-ciorgiem dzieci. - Myślę, że to jest odpowiedź Ducha Świętego działającego w nas na to wszystko, co się dzieje. Duch Święty chce pokazać, że rodzina jest piękna. Rodzina, czyli mama, tata i dzieci. I ta rodzina powinna być chrześcijańska, budowana na Ewangelii, z chrześcijańskimi wartościami.– tłumaczył kapłan.

Przychodzą też te mniej typowe pielgrzymki. Od ponad czterdziestu lat przybywa Pielgrzymka Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg i Kultur, od ponad dwudziestu – nauczycielskie „Warsztaty w Drodze”. Przyszła też Pielgrzymka Osób Stanu Wolnego, organizowana przez Grupę 33. Cztery dni rekolekcji w drodze organizowanych przez duszpasterstwo osób stanu wolnego (panien i kawalerów) archidiecezji katowickiej to był także czas odkrywania życiowego powołania.

- Pielgrzymkę mierzy się nie krokami, lecz sercem – podkreślali jej uczestnicy. Dzięki pomocy pielgrzymkowych sióstr i braci, a także czworonożnym przewodnikom, Ramzesowi i Luckowi, na Jasnej Górze modlili się niewidomi Daria i Grzegorz z pielgrzymki bydgoskiej. – Nie o uzdrowienie proszę Matkę Boską, nie o uzdrowienie oczu, ale o uzdrowienie ducha, bo tylko poprzez to można żyć dobrze i świadczyć o Panu Bogu i jest pośród nas i działa – zapewniała Daria, która wzrok straciła w wyniku choroby.

Z kolei w pielgrzymce akademickiej z Warszawy przyszli też niewidomi z Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach.

Niepełnosprawny Jacek z pielgrzymką opolską dotarł na Jasną Górę po raz 20-sty - „Zawsze było we mnie takie pragnienie, żeby pokonywać to, co wydawało mi się niemożliwe z ludzkiego punktu widzenia Ale 20 lat temu pojawiła się pewna dziewczyna, która mi zaproponowała, że może ze mną pójść. I tak przyjąłem to na zasadzie – zobaczymy, jak Pan Bóg da, to dojdziemy. Wtedy byłem sprawniejszy, silniejszy, i udało się dojść do Częstochowy. Teraz 20 lat minęło, sił ubyło, ale z Bożą pomocą wciąż się udaje, i to jest niesamowite” – opowiadał Jacek.

W przygotowanie pielgrzymki podlaskiej czynnie zaangażowali się osadzeni w Zakładzie Karnym w Siedlcach, którzy wykonali znaczki pielgrzymkowe i włączyli się modlitwę duchowych pielgrzymów. Z kolei w III Radomszczańskiej Pielgrzymce Biegowej swoje siły połączyli sportowcy, którzy uczą zdrowego stylu życia i osoby, które dźwigają się z uzależnień.

- Wyruszyłam na pielgrzymkę, by uwielbiać Boga, by nie być w domu samotną, a być wśród młodzieży, pobożnych ludzi, bo potrzebuję się rozwijać - wyznała Zofia starsza pątniczka z pielgrzymki elbląskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem