Reklama

Franciszek

Papież: współczucie lekarstwem na obojętność

W miesiącu czerwcu Papież prosi, aby szczególną modlitwą otoczyć ludzi cierpiących z powodu różnych pandemii, w tym takich jak wojny czy głód. Intencja został przekazana przez Światową Sieć Modlitwy Papieża.

[ TEMATY ]

cierpienie

papież Franciszek

pandemia

PAP

Co możemy zrobić? Jak możemy nie popaść w obojętność? – pyta Franciszek. Wskazuje na drogę wyjścia: jest nią współczucie. To jest najlepsza pomoc, jaką możemy zaoferować naszą modlitwą i życiem, tym, którzy cierpią przybliżając do Serca Jezusa, aby On mógł przemienić ich życie.

Papież – Serce Jezusa przygarnia wszystkich

„Wiele osób cierpi z powodu poważnych trudności, których doświadczają. Możemy im pomóc, towarzysząc im w drodze z pełnym współczuciem, które zmienia życie osób. I przybliża ich do Serca Chrystusa, który przyjmuje nas wszystkich w rewolucji czułości. Módlmy się, aby ci, którzy cierpią, znaleźli drogi życia, pozwalające dotknąć się Sercu Jezusa.“

2020-06-04 20:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. A. Comastri: Jan Paweł II umiał dostrzec w cierpieniu i bólu nadzieję i okazję do spotkania z Bogiem

[ TEMATY ]

Watykan

cierpienie

rocznica śmierci

św. Jan Paweł II

Archiwum kard. Angelo Comastriego

Święty Jan Paweł II zawsze znajdował w doświadczeniach cierpienia i bólu wymiar nadziei i szczególną okazję do spotkania z Panem – powiedział wikariusz generalny papieża dla Państwa Miasta Watykanu kard. Angelo Comastri. W przededniu 15. rocznicy śmierci papieża Polaka (2 kwietnia) udzielił on obszernego wywiadu Radiu Watykańskiemu, w którym przypomniał ostatnie chwile życia Ojca Świętego i przeżywanie przezeń ciężkiej choroby, na którą cierpiał od wielu lat.

Na wstępie rozmowy kardynał nawiązał do trwającej i ciągle rozszerzającej się pandemii, do której społeczeństwo okazało się nieprzygotowane i która ukazała „duchową pustkę wielu osób”. Przytoczył w tym kontekście słowa nieżyjącego już włoskiego dziennikarza Indro Montanellego, który na krótko przed swą śmiercią zauważył, że „jeśli mam zamknąć oczy, nie wiedząc, skąd idę i dokąd zmierzam ani co mam robić na tym świecie, to czy warto otwierać oczy?”. Spostrzeżenie to ilustruje obecną sytuację dużej części społeczeństwa – zaznaczył rozmówca rozgłośni papieskiej i dodał, że „także z tego powodu obecna epidemia budzi strach, gdyż wielu ludzi boi się wiary”. Tymczasem "Jan Paweł II wierzył z przekonaniem, a jego wiara była spójna i rozświetlała drogę jego życia” – stwierdził kardynał.

Na uwagę, że „mimo wielu cierpień, jakich doświadczał, Karol Wojtyła sprawiał na wszystkich, którzy go widzieli, wrażenie człowieka pokoju i pełnego radości”, purpurat odparł, że papież ten wiedział, że „życie jest szybkim biegiem do Wielkiego Święta, jakim są ramiona Ojca, Nieskończenie Szczęśliwego”.

Ale aby „być gotowym na to spotkanie, trzeba się oczyścić, unicestwić zapasy pychy i egoizmu, jakie wszyscy mamy”, a wtedy będzie mógł objąć nas Ten, Który jest Miłością bez cieni” – wskazał papieski wikariusz generalny.

Zaznaczył, że Jan Paweł II przeżywał cierpienie właśnie w tym duchu i nawet w najtrudniejszych chwilach (np. gdy dokonano nań zamachu 13 maja 1981) nigdy nie stracił spokoju, zawsze miał bowiem przed sobą cel życia. Zdaniem kardynała dziś wielu ludzi niestety nie wierzy w cel życia, toteż przeżywają swój ból w rozpaczy, bo nie widzą niczego poza bólem.

„Jan Paweł II zawsze znajdował w doświadczeniach cierpienia i bólu jakiś wymiar nadziei i szczególną sposobność do spotkania z Panem” – mówił dalej kard. Comastri. Jako przykład takiej postawy przywołał list apostolski tego papieża „Salvifici doloris” [z 11 lutego 1984].

Według kard. Comastriego ból zawsze budzi w ludziach lęk, ale jeśli rozjaśnia go wiara, wówczas staje się zaprzeczeniem egoizmu, banalności i błahości.

„Co więcej, my, chrześcijanie, przeżywamy go w łączności z Jezusem ukrzyżowanym, pochwyceni przez Niego, wypełniamy ból Miłością, przemieniając go w siłę, która narusza i zwycięża egoizm, ciągle jeszcze obecny w świecie” – tłumaczył purpurat. Podkreślił, że Jan Paweł II był „prawdziwym mistrzem bólu odkupionego przez Miłość oraz przeobrażonego w przeciwieństwo egoizmu i w odkupienie od ludzkiego egoizmu”. Jest to możliwe tylko pod warunkiem „otwarcia serca na Jezusa, bo tylko z Nim można zrozumieć i dowartościować ból” – dodał.

Nawiązał następnie do Wielkanocy sprzed 15 lat, gdy odchodził polski papież, porównując ją z obecną, naznaczoną epidemią. Przypomniał Drogę Krzyżową w tamten Wielki Piątek, gdy Ojciec Święty, nie mając już sił, trzymał jednak w dłoniach z wielką miłością krzyż i czuło się, że mówił: „Jezu, również ja jestem na krzyżu jak Ty, ale razem z Tobą czekam na Zmartwychwstanie” – powiedział kardynał.

Dodał, że wszyscy święci tak to przeżywali. Przypomniał w tym kontekście włoską mistyczkę Benedettę Bianchi Porro, zmarłą 24 stycznia 1964, która – choć sama niewidoma, głucha i sparaliżowana – potrafiła w piękny sposób dodać otuchy innemu niepełnosprawnemu, radząc mu, aby szedł do niebieskiej ojczyzny, trzymając za rękę Jezusa. „Jan Paweł II był na tej samej długości fali” – dodał kard. Comastri.

Zwrócił też uwagę na maryjny charakter posługi papieża-Polaka. Zauważył, że Matka Boża była przy Jezusie w chwili Jego ukrzyżowania i uwierzyła, że była to chwila zwycięstwa Boga nad złem ludzkim dzięki Miłości, która jest Wszechmocną Siłą Boga. A nieco wcześniej usłyszała Ona słowa Jezusa: „Oto syn Twój”, to znaczy: „Nie myśl o Mnie, ale myśl o innych, pomagaj im w przemienianiu bólu w miłość, pomagaj im wierzyć, że dobro jest siłą, zwyciężającą zło”. Jan Paweł II pokazał nam, że zawierzył Maryi i wraz z Nią zmienił ból w okazję do miłości – podkreślił purpurat.

Na zakończenie podzielił się osobistym wspomnieniem o Ojcu Świętym z początku 2003 r. Jan Paweł II poprosił go wówczas o głoszenie rekolekcji wielkopostnych dla Kurii Rzymskiej. „Na zakończenie przyjął mnie z wielką dobrocią i powiedział mi: «Pomyślałem, aby podarować Eminencji krzyż taki, jak mój». Zażartowałem na temat podwójnego znaczenia tych słów i powiedziałem: «Ojcze Święty, trudno, abyś mi podarował krzyż taki, jak Twój». A wtedy on uśmiechnął się i powiedział: «Nie, to jest ten krzyż» i wskazał pektorał, który zechciał mi podarować. A później dodał: «Także Eminencja będzie miał swój krzyż: przemieni go w miłość. To jest mądrość, która rozświetla życie». Nigdy nie zapomniałem tej cudownej rady, udzielonej mi przez Świętego” – zakończył swą wypowiedź papieski wikariusz dla Watykanu.

CZYTAJ DALEJ

Rowerem na Jasną Górę - dotarła Ogólnopolska Pielgrzymka Rowerowa

2020-07-11 13:05

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

Pielgrzymki 2020

BPJG

15. Jubileuszowa Ogólnopolska Pielgrzymka Rowerowa dotarła w deszczu i chłodzie pod Szczyt jasnogórski w sobotę, 11 lipca. W prawie 47. małych grupach dotarły na Jasną Górę łącznie 584 osoby.

Pielgrzymka łączy grupy rowerowe jadące na Jasną Górę z całej Polski. Zbierają się one dopiero w Częstochowie, i razem, spod kościoła św. Zygmunta, wjeżdżają Alejami do sanktuarium jasnogórskiego. W tym roku, ze względu na epidemię, pielgrzymka liczyła o tysiąc rowerzystów mniej niż w ubiegłym roku.

„Raduje się nasze serce, że mimo deszczu wszyscy tutaj jesteśmy, mimo panującej pandemii odważyliśmy się wyruszyć rowerami do Tronu naszej Matki” – witał wszystkich rowerzystów ks. Karol Mazur, sekretarz Ogólnopolskiej Pielgrzymki Rowerowej, i wymieniał poszczególne grupy, które dotarły: ze Zwolenia, Żelechowa w diec. siedleckiej, z Radomia (3 grupy, w tym Rowerowa Pielgrzymka Akcji Katolickiej), z Opatowa, Jaworzna, Biłgoraja, Parczewa, Włodawy, Warszawy (Grupa Historycznego Towarzystwa Sportowego), Modliszewic w diec. radomskiej, Uścimowa, Cieszyna, Gielniowa, Siedlec, Międzyrzeca Podlaskiego, Księżpola w diec. zamojsko-lubaczowskiej, Piaseczna, Szydłowca, Gliwic, Poznania, Cyprzanowa, miejscowości Sulbiny, Tarnowa, Chełma, Rybnika, Starego Sącza, Jastrzębia Zdroju, Bytomia, Huty w diec. kaliskiej, Gołębia w arch. lubelskiej, z miejscowości Nowosielce w arch. przemyskiej, Jasła, Wohynia w diec. siedleckiej, Huty Mińskiej, Tychów, Leszna, Opatowa, Polkowic, Katowic, Krakowa, Myszkowa, Korytnicy w diec. siedleckiej, a także 11. Pielgrzymka Rowerowa Diec. Koszalińsko-Kołobrzeskiej, która przemierzyła 650 km. Pielgrzymi rowerowi jechali do Częstochowy we własnym zakresie i według swojego regulaminu.

Henryk z Warszawskiego Oddziału Przewodników PTTK wraz z żoną Kasią na rowerach pielgrzymowali po raz pierwszy. „Do tej pory byliśmy kilka razy na pieszych pielgrzymkach akademickich – mówi Henryk - Od dłuższego czasu zajmujemy się rowerami, a nie mieliśmy okazji pojechać na pielgrzymkę rowerową. Staraliśmy się przejechać ten szlak pieszy, którym żeśmy chodzili. Mieliśmy swoje intencje, i w imię tych intencji jechaliśmy”.

„Rowerową pielgrzymkę trudno jest porównać z pieszą – stwierdza Henryk - W pieszej uczestniczymy cały dzień, od wyjścia, od modlitwy porannej, i cały dzień się modlimy. Tutaj musimy się w duchu modlić, ale skupiać na realiach, jakie są na drodze pielgrzymiej, bo niestety, turystyka rowerowa nie jest u nas ‘łatwym chlebem’. Musimy być uważni i czujni, ale z Bożą pomocą tutaj jesteśmy”.

Jak wyznają małżonkowie, nie mieli obaw, by wybrać się na pielgrzymkę, mimo panującej pandemii. „Jesteśmy przygotowani na różne warianty – podkreśla Kasia - Mamy maseczki, środki do dezynfekowania, myślę, że jesteśmy rozsądni. W drodze był dystans, nie jechaliśmy całą grupą, przestrzegamy tych środków ostrożności, o których nawet tutaj na Jasnej Górze usłyszeliśmy”.

10-osobowa grupa pielgrzymów z Szydłowca w ciągu dwóch pokonała dystans 172 km. „Jesteśmy przede wszystkim wdzięczni Bogu za bezpieczną jazdę, wspaniałą pogodę, przepiękny klimat, atmosferę i bezwypadkowe dotarcie do Szczytu jasnogórskiego” – wyznaje Andrzej Jaczyński.

„W Pielgrzymce Ogólnopolskiej uczestniczymy po raz siódmy, natomiast z naszej diec. radomskiej, a konkretnie z Szydłowca, będziemy w sierpniu po raz 18-ty. Bardzo się z tego cieszymy, bo pomimo sytuacji, jaka jest, grupa reprezentatywna na ogólnopolską zawsze jest w granicach 10 osób, natomiast już dzisiaj mamy ponad 30 osób zapisanych na sierpniową. W sierpniu przyjeżdżamy w sile 100. rowerów” – przewiduje Andrzej.

Grupa cyklistów z par. NMP Matki Kościoła w Modliszewicach liczyła w tym roku 37 osób. „Przyjechałyśmy z woj. świętokrzyskiego, to jest 3 km od Końskich” – wyjaśnia Danuta, która wraz z Jadwigą i Anną służyły wsparciem i pomocą pielgrzymom ze swojej parafii. „Przygotowywałyśmy śniadanko, obiad i kolację” – mówi Anna. „Nasz ksiądz jest cyklistą, i miedzy innymi dlatego tu jesteśmy z nim, bo zachęcił nas, parafian” – dodaje Jadwiga.

CZYTAJ DALEJ

77. rocznica Zbrodni Wołyńskiej. Na pytania dotyczące Wołynia nie szukajmy odpowiedzi tylko na ziemi

2020-07-11 21:51

Marzena Cyfert

Przed Pomnikiem Mauzoleum przy bulwarze Xawerego Dunikowskiego

Uroczysty apel z okazji Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP odbył się 11 lipca pod Pomnikiem Mauzoleum przy bulwarze Xawerego Dunikowskiego.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele władz, z premierem Mateuszem Morawieckim, a także duchowni różnych wyznań chrześcijańskich, którzy poprowadzili modlitwę. Udział zaznaczyła wojskowa asysta honorowa.


W kryptach Pomnika Mauzoleum znajduje się ziemia z mogił z 2000 miejscowości, w których w latach 1939-47 popełniono masowe mordy na ludności polskiej.

Honorowy prezes Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów Szczepan Siekierka przypomniał, że stowarzyszenie zostało założone w 1989 r., z misją „pojednania i pokuty” i spełniło swoją rolę. Udało się bowiem zebrać ponad 20 tys. relacji świadków, którzy przeżyli rzeź na Kresach i wydać kilka tomów zbiorowej dokumentacji, której większość jest potwierdzona przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu. Zwracając się do premiera Mateusza Morawieckiego, prezes powiedział: – Bardzo się cieszę, że jest wśród nas Pan Premier, którego pamiętam jako młodego chłopca, bo pracowałem z jego ojcem. Spotykaliśmy się i zastanawialiśmy się wspólnie, jak doczekać czasów prawdziwej Polski, takiej, która będzie dbać o ludność polską, o naród polski, o tych, którzy zostali pozbawieni kawałka chleba. O takiej Polsce marzyłem.

Wicewojewoda dolnośląski Bogusław Szpytma opowiedział o dramatycznych wydarzeniach, jakich doświadczyła jego rodzina na Wschodzie we wsi Wierzbowiec. – Przez kilkadziesiąt lat słyszeliśmy w domu opowieści, które mroziły krew w żyłach. W tej wsi pozostało już na zawsze 75 osób. Później nastąpił trudny czas milczenia, gdy z powodów politycznych nie można było mówić o tej zbrodni, nie można było ujawniać prawdy, podobnie jak o Katyniu. Po 60 latach razem z mamą odwiedziliśmy to miejsce, nocowaliśmy w domu, który prowadziła Ukrainka p. Oksana. Próbowaliśmy rozmawiać, ale to była bardzo trudna rozmowa. Padło jedno ważne dla mnie zdanie: „Czy Wy chcecie tutaj wrócić?”. Myślę, że ten lęk przed naszym powrotem staje się podstawą takich zachowań – mówił wicewojewoda.

– Dzisiaj przy trudnej historii Ukrainy i trudnej historii Polski coraz więcej nas łączy. Słyszymy wiele osób mówiących po ukraińsku, które tutaj pracują, rozwijają się. Ale gdzieś ciągle jest cień milczenia, cień tego, czego nie zdołaliśmy wyjaśnić. Jesteśmy tu dziś po to, żeby zaświadczyć, że już nigdy nie zapomnimy o tych ofiarach, że będziemy się domagali prawdy. Te dwa wielkie narody w Europie muszą budować swoje relacje na prawdzie – mówił wicewojewoda dolnośląski.

–Spotykamy się dziś we Wrocławiu w innych czasach, by upamiętnić ofiary tamtego ludobójstwa, jak i Ukraińców, którzy broniąc swoich sąsiadów, również stracili życie – mówił Marcin Krzyżanowski, wicemarszałek województwa dolnośląskiego.

Po uroczystościach przy Mauzoleum miała miejsce Eucharystia w intencji ofiar zbrodni sprzed 77 lat w kościele Najświętszej Maryi Panny na Piasku. Przewodniczył jej bp Jacek Kiciński. – Tamten trudny czas byłby jeszcze trudniejszy, gdyby nie wiara naszych przodków – mówił ksiądz biskup i zapewniał, że Bóg nigdy nie męczy się człowiekiem, dlatego nigdy nie rezygnuje z człowieka. Bóg pragnie naszego szczęścia.

Tłumaczył, że dar wolności dany ludziom oznacza możliwość wyboru dobra lub zła. Grzech, odrzucenie Boga i Jego przykazań zawsze powodują cierpienie. – Każde odrzucenie Boga kończy się dramatem człowieka i wielu pokoleń. Tak stało się na Wołyniu. Od 1943 r. do lutego 1945 r. odrzucenie Boga i Jego przykazań doprowadziło do kulminacji zła i nienawiści. A skutkiem tego była śmierć męczeńska 50-60 tys. Polaków. Te liczby to nie statystyki, ale konkretne osoby, ich praca, ich cierpienia. To ludzie, którzy mieli swoje marzenia, którzy pragnęli żyć, kochać, troszczyć się o swoje rodziny – mówił bp Kiciński.

Zauważył, że przychodząc na świat otrzymujemy korzenie i skrzydła. Korzenie to zwyczaje, tradycja, kultura, wartości, jakimi się kierujemy w życiu. Dzięki korzeniom człowiek wie, kim jest i zna swoją tożsamość. Skrzydła natomiast sprawiają, że człowiek staje się otwarty na świat, na innych. Tymi skrzydłami jest życiowe powołanie, pasja czynienia dobra. Dramat Wołynia sprawił, że dla wielu te korzenie zostały wyrwane, skrzydła podcięte, dla niektórych zaś bezlitośnie zniszczone.

– Dziś po 70 latach patrzymy na to nie bez emocji, stawiamy sobie pytanie, dlaczego tak się stało. Jezus nam mówi, byśmy na pytania dotyczące Wołynia nie szukali odpowiedzi tylko na ziemi… Jezus nam pokazuje, że naszym celem jest niebo a ten czas na ziemi to tylko pielgrzymka. Wierzymy, że męczennicy Wołynia otrzymali nagrodę życia wiecznego. Powinniśmy uczynić wszystko, by podobny dramat nigdy się nie powtórzył – dodał biskup Jacek i zachęcił do budowania, na wzór patrona dnia, św. Benedykta z Nursji, kultury miłości, prawdy, przebaczenia i pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję